Sengoku Dynasty – Bardzo podobne a jednak inne

Fenomen budowanie swoich własnych wiosek w Medieval Dynasty był dla mnie zaskakujący. To była nie tylko fajna gra solo, ale aktualizacja z trybem kooperacyjnym ożywiła grę na nowo. Tę samą koncepcję, ale na drugim końcu świata, chce dostarczyć nam Sengoku Dynasty. Pozwoli nam stworzyć wioskę nie w średniowiecznej Europie, a w feudalnej Japonii.

W poszukiwaniu szczęścia

Sengoku Dynasty ma fabułę. Dość dramatyczną. O ile w Medieval Dynasty dramatyzm fabuły objawia się dopiero na samym końcu, to tutaj jest ciężko od samego początku. Jesteśmy rozbitkiem, który ucieka w poszukiwaniu szczęścia w legendarnym królestwie rządzonym przez mnichów i wieśniaków. Trafiamy więc do doliny Nata, gdzie przyjdzie nam realizować tę wizję, bo okazuje się, że zawsze dobrze tam, gdzie nas nie ma. Region jest terroryzowany przez grupy bandytów, wioski są atakowane i plądrowane, a monumenty burzone. Kruczek prawny pozwala nam założyć wioskę na ruinach jednej ze zniszczonych, bo to przecież odbudowa, a nie ustanawianie nowej. Fabuła jednak nie jest zbyt skomplikowana. Głównie stanowi wprowadzenie do regionu i w zasadzie kończy się w momencie dostania się do jednej z wysokich wież, z której poznajemy okolicę. Mamy pomóc kilku wioskom, dostać się do klasztoru na centralnym masywie i przede wszystkim prosperować i przetrwać.

Klimat dawnej Japonii, tak znajomy, a tak inny

Sengoku Dynasty, Kama
Mimo, że Medieval Dynasty i Sengoku Dynasty to mniej więcej ten sam okres, to gry się znacznie różnią. Głównie z uwagi na dzielące je pół świata.

Feudalna Japonia to dość ciekawy świat, którego nie doświadczamy na co dzień. Przyznam, że ja sam nie jestem wielkim fanem regionu, chociaż nawet ja muszę przyznać, że jest w nim coś ciekawego. Gra natomiast idealnie to oddaje. Wszystko jest niby znajome, ale nieco inne. Strzechę i siano pozyskuje się, nie wyrywając trzcinę i kosząc pola, a wycinając połacie miskantu i trawy bambusowej. Sosny niby podobne, ale przypominające te nieco rzadsze lokalne okazy. Zwierzęta są te same, ale w swoim lokalnym wariancie. Nawet technologia jest z grubsza ta sama, jednak bardziej prymitywna w porównaniu z naszymi lokalnymi standardami. No i rzecz jasna już sama kwestia akcji umiejscowionej w Japonii przyciągnie, choć część graczy, którzy ponad rodzime kartofle przedkładają tofu. W czym nie ma nic złego, rzecz jasna.

Iron age skip

Sengoku Dynasty, art, animation
Postęp fabularny jest wymagany, jednak sporą część gry możemy pominąć stosując ten jeden trik, o którym deweloperzy nie chcą ci powiedzieć.

W powyższym wyrażeniu zawiera się natomiast cały problem z postępem w Sengoku Dynasty. O ile postęp w innych grach tego typu często bazuje na postępie fabularnym lub technologicznym. Tutaj jednak postęp związany jest z tym, do czego mamy dostęp. Jeśli znajdziesz sposób na dostęp do znacznie lepszych narzędzi, które pozwolą ci przeskoczyć mniej więcej połowę zawartości gry, to masz szczęście. W Sengoku Dynasty da się i nie wymaga to wysiłku. Jeśli próbujesz min-maksować grę, to pierwsze co zrobisz, to postawisz warsztat, stworzysz szpadel i pójdziesz wykopać nieco rudy żelaza. Z tym możesz zacząć je wytapiać i tworzyć najbardziej opłacalne narzędzia w całej grze. I bronie. Gdy już mamy nieco żelaza, małym problem staje się dla nas pozyskanie większości surowców. Podczas gdy w Medieval Dynasty możliwość wydobycia żelaza była okazją do świętowania, bo stanowiła ważny krok, którego nie dało się obejść. Tutaj tak nie jest.

Bojowy z natury

Sengoku Dynasty, Samurai Leader
Walka to istotny element gry. Może nie tak istotny jak budowanie, ale bez niej się nie obędzie.

Trzeba też zauważyć, że w swoim gatunku Sengoku Dynasty raczej nie należy do casualowych. Gra wymaga od nas dość dużo walki, której nie da się pominąć ze względu na konieczność postępu fabularnego. Dodatkowo za wyzwalaniem regionów idzie odblokowanie dostępu do części potrzebnych surowców jak rudy, glina i cenne drewno. W dodatku do walki, którą sami inicjujemy, to raz na jakiś czas czeka nas atak bandytów. Są oni jednak o tyle wspaniałomyślni, że wyślą najpierw negocjatora, który zaoferuje nam odpuszczenie ataku w zamian za okup. Ten zależy od rozmiaru wioski, jednak nie jest to suma przerażająca. Zaczyna się od 100 monet i kończy się bodajże na 2 tysiącach, co bez problemu da się zarobić w momencie, gdy te pieniądze będą potrzebne. Coś się więc zawsze dzieje. Nie da się tutaj spędzić całej pory roku w wiosce, bo jest co robić.

No to co z tym szczęściem?

Sengoku Dynasty, beach at night
Sengoku Dynasty to ładna i przyjemna gra, chociaż nie każdemu podpadnie do gustu. Za około 100 złotych, zależnie od platformy, warto spróbować.

Sengoku Dynasty to gra, która nie jest zła. Mnie jednak nie podeszła, głównie z uwagi na wiele pomniejszych czynników. Preferuję europejskie klimaty. System postępu jest nieco niekonsekwentny. Gra wymaga za dużo walki. Zdarzają się błędy wymagające co najmniej wyjścia do menu. Gra jest jednak rozbudowana, posiada unikalny klimat i jest cały czas rozwijana z ostatnią aktualizacją około miesiąca temu. Oznacza to, że regularnie można do niej wracać i cieszyć się nową zawartością. Szczególnie za tę cenę. Za Sengoku Dynasty przyjdzie nam zapłacić około 100 złotych. Przyjemnie przypomina to czasy, gdy wszystkie gry kosztowały tyle w dniu premiery. Czy Sengoku Dynasty jest dla ciebie? Lubisz Medieval Dynasty? Lubisz Japonię? Zachwycają cię zanadto skomplikowane systemy rzemieślnicze? Jeśli na chociaż jedno z tych odpowiedź brzmi „tak”, to raczej gra ci się spodoba pod jakimś względem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Autor
Picture of Łukasz
Łukasz
Leśnik z wykształcenia. Pracownik banku za dnia. Wyznawca Microsoftu w nocy. Xbox, pióra, notatniki i gadżety. Czego chcieć od życia więcej?

OpenCritic Contributor

Kategorie

Taka sobie reklama