Pixelophobia

Formula Retro Racing – World Tour – Prosta i przyjemna odskocznia

Repixel8 wydało w 2020 roku Formula Retro Racing. Były to proste wyścigi. Geometryczne kształty świata, minimum fizyki. Ścigamy się samochodzikami przypominającymi stare bolidy Formuły 1. Gra była przyjemna, chociaż wkurza to, w jaki sposób rozwiązano kwestie poziomu trudności. Handicap to zawsze zła opcja. Niedawno pojawiło się Formula Retro Racing – World Tour, czyli to samo, tylko więcej.

Była sobie jedynka

Formula Retro Racing
Formula Retro Racing to graficznie to samo, pod kątem rozgrywki w dużej mierze też. World Tour po prostu oferuje więcej tego samego, jest jak Forza Horizon 5 dla Forzy Horizon 4.

Formula Retro Racing, aż sobie odpaliłem dla przypomnienia, zawierała jeden pojazd, osiem tras i cztery tryby rozgrywki. Naszym celem było osiągnięcie profesjonalnej licencji wyścigowej, a potem pozostawało już tylko kręcenie lepszych czasów. Zakończenie wszystkich wyścigów i spróbowanie wszystkiego, co gra miała do zaoferowania, zajmowało zaledwie kilka godzin. Osiągnięcia oczywiście dało się zdobyć w jakieś 2-3 godziny, ale przecież nie samymi osiągnięciami człowiek żyje. Formula Retro Racing była przyjemna, a wyglądem i sterowaniem nieco przypomina Daytonę USA. Oczywiście, gdyby ta miała ładniejszą grafikę i była mniej toporna. Tam jednak każdy zabieg artystyczny i twórczy był podyktowany ówczesną technologią, a teraz jest to tylko kwestia stylistyczna. Formula Retro Racing była najwyraźniej na tyle udana, że Repixel8 postanowiło wydać Retro Formula Racing – World Tour, które nie różni się niczym pod względem stylu i głównych mechanik…

Retro Formula Racing – World Tour to po prostu więcej

Tym razem wszystkiego jest więcej, poza trybami rozgrywki, tak jakby. Zacznijmy od nich, bo nadal mamy wyścigi zręcznościowe, trening, mistrzostwa i eliminacje, ale dochodzi nowa mechanika. Drift, w Formula Retro Racing – World Tour pojawia się Drift. Sprawia to, że każdy wyścig można rozegrać jako normalne wyścigi niczym w F1 2023, albo przelecieć całą trasę bokiem, niczym w Inertial Drift. Problem polega jednak na tym, że typowe trasy wyścigowe są trudne do pokonania podczas driftu. Jest jednak mała pula tras, które są kręte, nie posiadają długich prostych i są dosłownie stworzone do driftu. Nowe trasy też nie są typowymi archetypami typu las i pustynia, tylko są inspirowane prawdziwymi lokacjami. Paryż, Las Vegas, Alabama. Jest ich przy tym znacznie więcej, więc Retro Formula Racing – World Tour powinno nam zająć co najmniej cztery razy więcej czasu, jeśli planujemy w grze zobaczyć wszystko.

Głupie SI, łamliwe bariery i znikający zawodnicy

Formula Retro Racing - World Tour, recenzja, review, Xbox Series X
Przeciwnicy, którzy utknęli w barierkach to norma. Przynajmniej ukończyć eliminacje w drifcie jest dość prosto. Sam drift jest jednak „meh”. Niby jest, niby działa, ale jest za prosty.

Nie wszystko jednak z grą jest cudownie. Poziom trudności został w grze opracowany leniwie, bo przeciwnicy nie stanowią wyzwania wraz z trudnością. Oni po prostu oszukują i zaczynają osiągać prędkości, których my osiągnąć nie możemy. Istnieje więc twarda granica tego, co możemy osiągnąć. Ta prędkość staje się poważnym problemem, bo bywa, że przeciwnicy zaczynają się rozbijać o barierki. Szczególnie śmiesznie wygląda to podczas eliminacji w trybie driftu, bo im dłużej gramy, tym mniej przeciwników się z nami ściga. Wtedy widać już kolejny problem. Gdy przeciwnik mocno wbije się w bandę, to w niej utyka. Dosłownie połowa samochodu jest na trasie, a połowa poza nią. Dopiero następny samochód musi się w niego wbić i wybić go z barierki. Poza tym oczywiście są znikające samochody z trasy albo z mapy, bo czasami jadąc, a nie przejeżdżając obok nikogo, zyskujemy miejsce albo kilka. Fajnie, że wszystkie błędy nam pomagają.

Na chwilę odpoczynku od liderów gatunku

Formula Retro Racing - World Tour, recenzja, review, Xbox Series X
Formula Retro Racing – World Tour jest idealną grą, która pozwoli nam na chwilę relaksu. Możemy na chwilę odstawić hardkorowe gry wyścigowe i oddać się w pełni prostej zręcznościówce.

Nie można zaprzeczyć, że Formula Retro Racing – World Tour to gra tania. Niestety stosunkowo niskie koszty deweloperskie nie przełożyły się na cenę produktu. Tym razem przyjdzie nam zapłacić prawie 100 złotych, a nie 30. Prawda, że gra oferuje znacznie więcej rozgrywki i pozwala nam spróbować więcej niż jednego modelu samochodu i więcej niż jednego tryby wyścigów, jednak nadal nie oferuje wiele. Brak tutaj choćby najprostszej formy gry online. Nie pościgamy się ani w pojedynczych wyścigach, ani w turniejach. Brakuje też opcji modyfikacji trybów rozgrywki, czy pojazdów. Grę i całą zawartość dostajemy “as is” i nie da się nic zmienić. Mam wrażenie, że jeśli interesuje cię ta gra, ale nie masz pewności, czy to na pewno coś dla ciebie, to warto zainteresować się w pierwszej kolejności Formula Retro Racing. Jeśli jednak lubisz tę grę, to Formula Retro Racing – World Tour zdecydowanie cię zachwyci.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Autor
Picture of Łukasz

Łukasz

Hej, to jest przykładowy tekst. Na pewno go *kiedyś* zmienię!

OpenCritic Contributor

Kategorie

Taka sobie reklama