Recenzja

The House of the Dead Remake – Klasyk z automatów na konsolach

Dawno, bo w 2015 roku pojawiła się pewna gra na rynku. Nazywała się Blue Estate. Miała pokazać, na co stać Kinecta, bo był to pięknie wyglądający on rails shooter. Nie byli oni pierwsi, nie byli oni ostatni. Tę grę jednak pamiętam. Miałem tylko jeden wniosek w 2015 roku. Takie gry nie nadają się na kontroler. Myszkę, jasne. Idealnie czują się w salonach gier, ale nie na konsolach. A teraz Forever Entertainment serwuje nam odświeżoną wersję The House of the Dead.

Recenzja

Bunny Park – Proof of concept

Grałem ostatnio w Lemon Cake, które było pierwszą z gier, które SOEDESCO wydaje w duecie z Cozy Bee Games. Bunny Park to druga z nich i po prostu wow. Mam wrażenie, że gra powstała jako koncepcja klikacza na komórki, ale ktoś o niej zapomniał, potem sobie przypomniał i wydał ją w stanie takim, w jakim grę zastał.

Sprzęt

KFA2 SLIDER-05 – Lekka, tania i RGB

Znacie to uczucie, kiedy chcecie coś ocenić i cały czas odkładacie to w planach? Wtedy zawsze coś musi pójść nie tak i zmienia waszą opinię o produkcie. Tak było w przypadku Slider-05 od KFA2, czyli ich lekkiej, budżetowej myszki z kolorowym podświetleniem i masą różnych rozdzielczości.

Wpis

OpenRA – Red Alert od graczy dla graczy

Red Alert był moją strategią dzieciństwa. Pamiętam, jak grałem w pierwszą grę z serii – Red Alert – nie mogłem ukończyć wczesnych poziomów, a cały czas marzyłem o dodatkach. W Dune nie grałem, a we właściwe Command & Conquer dopiero jak byłem starszy. Aby pomóc mi pamiętać powstało OpenRA – dziwny twór prawny, który jakimś cudem ma się dobrze.

Recenzja

Railway Empire – Pociągi, których chciałem

Pociągi to niesamowicie ciekawa siła w tym świecie. Symulatory kolei to drogie tytuły, które w ramach DLC sprzedają kolejne lokomotywy, i to nie za małe pieniądze. Nigdy mnie to nie kręciło, ale Gaming Minds Studios i Kalypso Media oferują nam Railway Empire – genialną symulację imperium kolejowego, wiele trybów, i godziny zabawy.

OpenCritic Contributor

Kategorie

Taka sobie reklama