Pixelophobia

OpenRA – Red Alert od graczy dla graczy

Red Alert był moją strategią dzieciństwa. Pamiętam, jak grałem w pierwszą grę z serii – Red Alert – nie mogłem ukończyć wczesnych poziomów, a cały czas marzyłem o dodatkach. W Dune nie grałem, a we właściwe Command & Conquer dopiero jak byłem starszy. Aby pomóc mi pamiętać powstało OpenRA – dziwny twór prawny, który jakimś cudem ma się dobrze.

To nie jest piractwo

OpenRA zostało stworzone jako projekt mający na celu odświeżenie serii. Obecnie skupia w sobie trzy gry: Command & Conquer, Red Alert i Dune 2000. Są to gry należące do EA, dlaczego więc OpenRA nie spotkało losu podobnego do innych tego typu projektów? Jednym z powodów jest fakt, że OpenRA opiera się na darmowej wersji, którą EA wydało na 12. rocznicę serii, dlatego można bez problemu pobrać ją ze strony twórców. Ma to jednak swoje minusy. W wersji OpenRA nie ma muzyki i filmów, które były tylko w płatnej wersji. Pomyślano jednak o tym, więc jeśli mamy starą grę, to można je przekopiować. Posiadam tylko wersję The First Decade, więc nie wszystkie elementy mogę zainstalować. Aby cieszyć się pełnią zawartości, będziemy potrzebować The Ultimate Collection i płytę Dune 2000. The First Decade nie pozwala nam za zainstalowanie muzyki z dodatków.

Online wciąż żyje

OpenRA, Windows
OpenRA wita nas ekranem, który pozwoli na instalację zawartości. OpenRA nawet mówi nam, jakiej wersji będziemy potrzebować, żeby uzyskać dostęp do danej zawartości.

Na chwilę obecną w momencie pobrania OpenRA dostajemy trzy osobne tytuły, a każdy z nich odpowiada jednemu z tytułów. Poprawia to znacznie problemy ze stabilnością gier i ułatwia zarządzanie konkretnymi grami. Cały czas kusi mnie usunięcie Dune 2000, ale cały czas chcę tej grze dać szanse. Po odpaleniu każdej z nich wita nas menu, w którym możemy wybrać, czy chcemy zagrać samemu, czy online. Zagrać przeciwko sztucznej inteligencji, czy przeciwko innemu graczowi z internetu. Twórcy OpenRA starają się z całych sił utrzymać rozgrywkę online na wysokim poziomie i chcą sprawić, żeby serwery tętniły życiem. Jest to jednak dość trudne, ponieważ Command & Conquer to dość hardcore’owa seria, a większość graczy, którzy zagraliby kilka dobrych gier, przenieśli się do StarCrafta. Wynikiem jest jednak uboczna cecha OpenRA, którą jest bogactwo map i modowalność. Do pobrania są dziesiątki map i kilka poważnych modów, zarówno fabularnych, overhaulów, jak i pojedynczych misji.

Same pozytywne zmiany

OpenRA, Command & Conquer
W grze się zmieniło wiele, ale głównie dotyczy to zachowania samej gry. Wsparcie dla współczesnych monitorów, rozbudowana diagnostyka i multiplatformowość wiodą prym.

Pomijając już to, mamy do czynienia z wieloma zmianami w odniesieniu do oryginału dokonanymi przez samych twórców. Większość dotyczy tego, jak gra się zachowuje i co dokładnie widzimy. Pierwszą ciekawą rzeczą są grafy i tekst statystyk gry. Widać, kiedy system musi pomyśleć o tym, co się właśnie wydarzyło, szczególnie mowa tutaj o MacBookach. Poprzednia, ujednolicona wersja miała sporo problemów ze stabilnością. Teraz wszystko już działa idealnie, ale czasami na wykresach widać skoki, szczególnie jak wybuchnie bomba, czy na ekranie pojawi się masa jednostek. Nie jest to zauważalne w rozgrywce, ale widać, że narzędzia diagnostyczne są niesamowicie czułe. Inna kwestia to możliwość pomnożenia pikseli gry i kursora. Normalnie jak otworzymy starą grę na współczesnym ekranie, to wszystko, co widzimy, jest niesamowicie małe. Dodano więc opcję stworzenia z jednego piksela czterech. Sprawia to, że gra wygląda gorzej, bo widać piksele z bliska, ale mamy coś na wzór natywnego HD.

A rozgrywka? Po prostu poukładana

OpenRA, Dune 2000
Co prawda zmiany w rozgrywce są, jednak wiążą się one głównie z „quality of life”. Menu są poukładane i nie trzeba się przebijać przez losowe ułożenie jednostek do tworzenia i budynków do zbudowania.

Dalsze zmiany dotyczą już bezpośrednio rozgrywki. Możemy pomachać na pożegnanie losowemu menu budowania i produkcji jednostek, a przywiać ładne tematyczne menu. Budynki i jednostki są podzielone na budynki, budynki obronne, piechotę, samoloty, pojazdy i statki, co znacznie ułatwia orientację. Nie musimy już szukać wszystkiego na długiej liście bazującej na kolejności dostępu do jednostek. Wszystko teraz jest pod ręką. Wprowadzono też zmiany związane z zachowaniem i funkcjami jednostek. Mamy do wyboru przykładowo poziom agresji jednostek i jego wizualną reprezentację, co pozwala szybko ocenić, czy nasza armia rozjedzie bazę przeciwnika, czy tylko wymorduje jednostki. Znacznie ułatwia to przejmowanie budynków wroga. Nieco pozmieniano też pod maską, dostosowano nieco obrażenia jednostek względem siebie, dostosowano poziom trudności AI do faktycznego wybranego poziomu trudności, naprawdę wiele pozmieniano i chętnie dorwałbym pełną listę różnic, ale takowa chyba na razie nie istnieje.

Nie wszystko jest idealne

OpenRA, Command & Conquer
Jednym z dużych minusów OpenRA jest brak postępu kampanii. Grając nie mamy wrażenia, że rozgrywka rozwija jakąś fabułę. W końcu możemy zacząć grać w tę grę od samego końca, kończąc na początku.

Jednak żeby nie było za dobrze, to gra ma kupę minusów. Wszystkie misje są od razu odblokowane, nie ma więc żadnego postępu w rozgrywce. Dodatkowo misje są po prostu listą w menu, co jest bardzo nieatrakcyjne z estetycznego punktu widzenia. Dalej, wszystkie misje, czyli mniej więcej jedna trzecia w każdej grze. Niestety misje zazwyczaj kończą się, zanim kampania tak naprawdę się rozkręci. Mam nadzieję, że ekipa OpenRA ma w planach dodanie dalszych misji i wprowadzenie faktycznej kampanii, co zdecydowanie polepszyłoby mój ogląd na grę. Są też nieco poważniejsze zmiany, ale na razie są w fazie planów. Przykładowo planowana jest opcja dodania frakcjom jednostek, których pierwotnie nie miały z uwagi na zwiększenie równowagi między nimi. Moim zdaniem jest to zupełnie niepotrzebne, a znacznie zmieni rozgrywkę. Ktoś wiele myślał w Westwood, żeby gra była w miarę dopracowana pod tym względem, to po co teraz wszystko zaprzepaszczać?

A ja nadal chcę Red Alert 2

Open RA, Command & Conquer
OpenRA to już dość duże zgrupowanie gier i modów, ale praca nie może na tym poprzestać. Mamy jeszcze tyle gier w serii, którym przyda się drobne odświeżenie.

OpenRA to w oczach wielu ludzi gra, która nie powinna istnieć, szczególnie w oczach purystów. OpenRA to nie tylko aktualizacja gier i wprowadzenie ich w XXI wiek. Deweloperzy gry wrzucają swoje własne pomysły, modyfikują stare aspekty gry, unowocześniają mechaniki. Sprawia to nieco, że podejście części społeczności do OpenRA jest podobne do tego, co stało się podczas zmian map w Counter-Strike. Dodanie niewielkiej zmiany wizualnej, czy w mechanice sprawiło, że kilka osób chciało spalić twórców na stosie za herezję. Niemniej jednak ja się cieszę, że tego nie zrobili i mam nadzieję, że tytuł będzie się nadal rozwijał. Mam ochotę kiedyś zagrać w pełną kampanię Red Alerta, nie musząc kupować starego komputera z Windowsem XP, czy 98. Tymczasem chyba poszukam płyty Red Alerta 3 na Xboksa. To zupełnie inna gra ani klasyczna jak oryginalne tytuły serii Command & Conquer, ani genialna niczym Red Alert 2, ale musi wystarczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Autor
Picture of Łukasz

Łukasz

Hej, to jest przykładowy tekst. Na pewno go *kiedyś* zmienię!

OpenCritic Contributor

Kategorie

Taka sobie reklama