Już przed premierą Battlefield 2042 był krytykowany za kierunek, który obrała gra. Wielu osobom nie podobała się rozgrywka, operatorzy i rzekomo liczne błędy. Gra też miała kilka mniej lub bardziej uzasadnionych skandali. Battlefield 6 ma jednak wszystko zmienić. Zanim jednak to nastąpi, czas spojrzeć na Battlefield 2042 po raz ostatni.
Wrażenia z bety Battlefield 2042

W Battlefield 2042 grałem już w trakcie bety, zanim ostateczna wersja gry ujrzała światło dzienne. Z tego okresu pamiętam już tylko to, że wiele osób narzekało na dosłownie każdy aspekt gry. Jednym nie pasowało, że gra odeszła od systemu klas i przerzuciła się na bohaterów (specjalistów). Część osób uważała, że w Battlefieldzie nie ma zawartości na odpowiednim poziomie i w odpowiedniej ilości. Inni z kolei narzekali na kiepską stabilność gry i problemy techniczne. Moje pierwsze wrażenia były z grubsza inne. Cieszyłem się, że po długim okresie wyczekiwania w końcu zagram we współczesną wersję Battlefielda. Battlefield 1 i V były fajne, jednak brakowało mi współczesnego pola walki. Battlefield 2042 wydawał się grą stworzoną dla mnie. Grając na Xboksie One i Xboksie Series X, nie doświadczyłem szczególnie istotnych problemów, poza tym, że gra kilka razy odmówiła posłuszeństwa i się zamknęła.

Sprawiło to, że dosłownie każdy porównywał Battlefielda 2042 do Cyberpunka 2077. Wszyscy mieli z obiema grami problemy, które wydawały się mnie unikać. Zauważyłem jednak problemy w nieco innych miejscach. Samo zrezygnowanie z klas nie było problemem, jednak miało to swoje konsekwencje. Niewielu osobom zależało na celu gry. Większość graczy miała swoje własne małe pola walki, a w momencie, gdy wzięcie spawarki lub defibrylatora zabierze miejsce na inny gadżet, jaki jest sens ich brania? Apteczek nie brał więc nikt. Amunicję brano, żeby uzupełniać ją sobie, a nie zespołowi. Pojazdów zupełnie nikt nie naprawiał. Gra to był chaos, który skupiał się na wykorzystaniu “meta” specjalisty w połączeniu z “meta” bronią. Początkowo był to chyba Mackay w połączeniu z SVK.
A po premierze nie było lepiej

Beta minęła, premiera minęła, a gracze nadal byli niezadowoleni. W grze brakowało tego czegoś, co by sprawiało, że po prostu chce się wrócić. Sezony pojawiły się dopiero po roku. Nowe bronie podobnie. Mapy miały problemy. Były za “czyste”. Nie było na nich czuć wojny. Sporo osób narzekało na brak destrukcji. Opinie były dość od negatywnych po mieszane i niewiele osób wypowiadało się o grze pozytywnie. Streamerzy i influencerzy porzucili grę na rzecz szybszych i bardziej widowiskowych. W ciągu roku gra też trafiła do EA Play, co wiele osób uważało za komercyjną porażkę. Gra dla wielu osób po prostu była darmowa. Wyprzedaże były niesamowicie powszechne. Czy cokolwiek mogło w tym momencie uratować grę? Okazuje się, że… Z jednej strony nie. Z drugiej tak. Poza darmowymi weekendami i okresem premiery rzadko kiedy liczba graczy przekraczała kilka tysięcy. Aż do bety Battlefielda 6, jednak o tym wkrótce.
Z czasem naprawiono błędy

Po pewnym okresie zaczęto przyglądać się temu, czym jest Battlefield 2042. Okazuje się, że między premierą Battlefielda 4 i Battlefielda 2042 seria straciła swoją tożsamość. Traciła kolejne elementy, które definiowały grę. Dodawano takie, które były dziwne i kontrowersyjna. W ciągu ostatniego roku albo dwóch zaczęto przebudowywać mapy. Dodano masę nowego wyposażenia i pojazdów. Pojawiły się nowe mapy, w tym Iwo Jima, jedna z fajniejszych map w Battlefieldzie V. Przywrócono funkcje klas. Od teraz specjaliści byli pogrupowani, ograniczono ich pulę gadżetów, a każdemu archetypowi dano jeden typowy gadżet. Teraz żołnierze wsparcia zawsze mieli defibrylator, a inżynier zawsze miał spawarkę. W końcu pojawiła się jakaś forma współpracy. Tak niewiele było trzeba. Co prawda nadal większość map nie ma zupełnie destrukcji albo ma ja na minimalnym poziomie, jednak zawsze można grać na Arica Harbor i Valparaiso, które zostały wyrwane z Bad Company 2.
Battlefield 2042 dziś

W tym momencie Battlefield 2042 przeżywa spory napływ graczy. Serwery są pełne, nie ma problemu ze znalezieniem ludzi do gry w dowolnym trybie, a miejsca SI szybko zajmują gracze. Wiąże się to jednak tylko z pojawieniem się ostatniego sezonu “Road to Battlefield 6”, który oferuje szereg nagród, w tym w Battlefieldzie 6, które będą dostępne w dniu premiery. Zachęca to ostatnią falę graczy do dość intensywnej gry. Nie przeszkadza też to, że swoją nową odsłonę ma mapa Iwo Jima znana z Battlefielda V. Została mocno rozbudowana i przystosowana do bardziej współczesnej rozgrywki. Mam wrażenie, że Battlefield 2042 dziś jest swoją ostateczną wersją, która przeszła wiele, żeby pod koniec swojego żywota stać się tym, czym powinna być w dniu premiery. Czy jednak na pewno za późno dla tej gry? Przecież we wcześniejsze nadal gra sporo osób…
Battlefield 2042 jutro

Niestety tak. Battlefield 2042 już niedługo straci wszystkich graczy, którzy nadal są grą zainteresowani. Nagły napływ graczy i wzrost popularności potrwa tak długo, jak nie minie ekscytacja po becie Battlefielda 6 i nie zakończy się oczekiwanie na kolejną odsłonę serii. Battlefield 2042 był martwą grą już wcześniej i niedługo wróci do tego stanu. Czy da się grę jeszcze jakoś uratować? Nie. Zbyt dużo nienawiści i negatywnych opinii krąży po internecie. Zbyt wiele osób wyrobiło sobie o niej opinię, nie grając w nią ani minuty, a na pewno nie poza betą. Czy to jednak ma znaczenie? Też nie. Battlefield 2042 jest dziwnym przystankiem między teraźniejszością a przyszłością w Battlefieldzie 2142, do którego Battlefield powinien zmierzać. Wziąć sobie do serca opinie graczy i ich oczekiwania, a z tego powinna narodzić się fajna strzelanka na przyszłym polu walki. Battlefield 2042 jest po prostu za świeży, żeby być potrzebnym.
Battlefield Portal – najlepszy element gry na koniec

Najfajniejszym elementem, który zostaje z nami po Battlefieldzie 2042, jest Portal. Był to tryb, w którym deweloperzy udostępnili proste narzędzia do tworzenia reguł rozgrywki i skryptów. Ograniczone były jednak właśnie przez deweloperów. Było można dodawać treści tylko na mapach, które już istnieją, korzystać z broni, klas i gadżetów, które już istnieją. Nie można było natomiast zmieniać geometrii map i wchodzić w zbyt duże szczegóły. Portal w nachodzącym Battlefieldzie 6 ma być wersją rozwojową obecnego systemu, gdzie gracze sami będą mogli szaleć, wykorzystując silnik Godot. Pozwoli on na własne skrypty i zmianę geometrii map, poprzez dodawanie i usuwanie elementów. Deweloperzy obiecują też z czasem obsługę dodawania własnych tekstur i elementów, co pozwoli na pełne modowanie gier. Może nowe bronie, pojazdy, frakcje, a już na pewno zupełnie nowe, customowe mapy, które nie wykorzystują bazowych zasobów gry. Portal był genialny. Nowy Portal będzie lepszy.