Arma: Cold War Assault Remastered rozczarowuje

Nie do opisania była moja radość, gdy dowiedziałem się, że Bohemia Interactive da nam nie nową Armę, tylko jeszcze raz starą. Arma: Cold War Assault, znana wcześniej jako Operation Flashpoint, była jedną z pierwszych „poważnych” gier, w które grałem świadomie. Arma: Cold War Assault Remastered była więc w moim umyśle czymś cudownym. Tą samą grą na współczesnym silniku. Rozczarowałem się.

Jaki niby remaster?

Arma: Cold War Assault Remastered, Options
Z nowych rzeczy, to najwięcej jest nowych opcji, które pomagają grze obsługiwać współczesne monitory. Nie wpływa to jednak na samą grę.

Może i moje oczekiwania były mało realistyczne, szczególnie że „nowa” gra pojawiła się w naszych bibliotekach, jeśli mieliśmy wersję „starą”. Remaster niesie jednak pewną wagę. The Elder Scrolls IV: Oblivion Remastered było znacznie ładniejszą i lepszą wersją oryginału. Tony Hawk’s Pro Skater 1+2 zachowuje klimat oryginałów, ale daje nam współczesną grę. Mafia Definitive Edition dokładnie tak samo. I nie ma znaczenia, czy to jest gra zbudowana od podstaw w oparciu o oryginał, czy zmodyfikowany oryginał. Remastery występują w wielu postaciach. Przypięcie tej łatki do gry, która w zasadzie nie różni się niczym istotnym od wcześniejszej wersji, jest żartem. Dosłownie największą zmianą jest dodanie obsługi współczesnych monitorów. Dodatkowo na liście zmian jest kilka pozycji związanych z misjami, modami, grą online i ustawieniami, ale nie jest to coś, co by wykraczało poza standardowe ramy pomniejszej łatki.

Co więc nas wita w Arma: Cold War Assault Remastered?

Arma: Cold War Assault Remastered, Mod
Mody do gry można dość szybko pobrać z nowego menu. Niestety nie ma ich wiele, a te, które są potrafią znacząco spowolnić grę.

O ile wcześniejszy akapit to nie żart, to jednak są pomniejsze zmiany, które standardowy gracz może docenić. Dodano wsparcie modów z menu gry. Nowa sekcja pozwala pobrać kilka nowych kampanii stworzonych przez fanów. O ile ich wysiłki są godne pochwały, jakość wielu pozostawia wiele do życzenia. Borykają się one z problemami takimi jak niejasne zadania, brak wskaźników celu, czy tragiczne decyzje w projektowaniu. Mimo tego, że mój komputer radzi sobie z najnowszymi grami, miał problem z jedną z radzieckich kampanii. Stawia ona za cel obronę wzgórza przed nazistowskim kontratakiem. Dym, masa sojuszników, więcej przeciwników. To nie komputer nie daje sobie rady, tylko przestarzały silnik gry. Więc i on nie został zaktualizowany. Co najwyżej dodano więcej opcji w menu. Poza tym zmiany są w kilku scenach, naprawiono kilka błędów związanych z wyposażeniem. Jest to nadal ta sama gra.

Brak nowej treści nieco dziwi

Arma: Cold War Assault Remastered, Resistance
Resistance to rzecz jasna część poprzedniej wersji gry, więc jest dostępne, ale szkoda, że Bohemia nie może się dogadać z Codemasters w kwestii kampanii Red Hammer.

Dziwi, ponieważ to nie tak, że nadal są rzeczy, które gracze chcieliby zobaczyć, jednak nie mogą. Chociażby dostęp do broni z dodatków w głównej kampanii. Możliwość ograniczonej zmiany wyposażenia. Wynegocjowanie od Codemasters kampanii Red Hammer. Może dodanie jakiejś nowej? Tak naprawdę cokolwiek by zadowoliło. Nowe bronie? Misje? Pojazdy? Tak. Nawet nie cała kampania, tylko kilka pojedynczych misji. Tutaj jednak nie mamy nic. Wszystko pozostaje w rękach moderów, którzy rzadko są w stanie stworzyć coś więcej, niż dedykowany i niewątpliwie utalentowany zespół Bohemia Interactive.

Z plusów, jest za „darmo”

Arma: Cold War Assault Remastered, Intro
Fajnie, przyjemnie było zagrać pierwszych kilka misji kampanii, ale szkoda, że deweloperzy nie stworzyli prawdziwego remastera.

Jestem bardzo zadowolony, że deweloperom nie przyszło do głowy żądać za tę wersję gry pieniędzy. Jeśli zajęła ona im więcej niż kilka dni roboczych, to ktoś dostał dużo kasy za mało roboty. Nowa wersja, jak wspominałem, zastępuje starą. Nowa wersja wydaje się też jedyną dostępną, ponieważ każdy sklep oferujący Armę: Cold War Assault, oferuje nową wersję, nawet GOG. Pozostaje więc tylko jedna kwestia. Czy warto instalować lub kupić nową wersję? Czy instalować? Nie. Chyba że chcesz zagrać jeszcze raz. Spotka cię dokładnie to samo, ale obraz będzie nieco lepiej wyświetlany. Czy kupić? Przyznam, że gra jest moim zdaniem jednym z najlepszych klasyków. Nigdy nie istniała lepsza wersja tej gry, więc jasne. Jeśli cena jest pełna, to warto. Jeśli gra jest przeceniona, to w moim odczuciu jest to zakup, na który warto poświęcić kilka złotych. Ogólnie jednak jestem rozczarowany. To nadal dobra gra. Mogła być o niebo lepsza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Autor
Picture of Łukasz
Łukasz
Leśnik z wykształcenia. Pracownik banku za dnia. Wyznawca Microsoftu w nocy. Xbox, pióra, notatniki i gadżety. Czego chcieć od życia więcej?

OpenCritic Contributor

Kategorie

Taka sobie reklama