Pixelophobia

Hogwarts Legacy (o dziwo) działa na Xboksie One

Hogwarts Legacy na Xboksie Series X|S wygląda naprawdę nieźle. Oczywiście na tej platformie rozegrałem zdecydowaną większość z około 160 godzin w świecie czarów i magii. Większość, bo część grałem na Xboksie One i… Jestem pozytywnie zaskoczony wyglądem gry i rozczarowało mnie jej działanie.

Gra dla każdego

Nie tylko Hogwarts Legacy, to gra, która jest casualowa i przez to dla każdego, ale też dostępna jest na każdej platformie. Jedne, że PC, Xbox Series X|S i PlayStation 5 ją dostały. Switch, Xbox One i PlayStation 4 to już mniej oczywiste platformy. Nie są to jednak platformy, którym brakuje mocy, szczególnie w kontekście swojego wieku i tego, do czego mają służyć. Można by powiedzieć, że tworzenie gry na te trzy dodatkowe platformy było szczytnym celem. Stoją jednak za tym powody czysto komercyjne. Nadal około 60% graczy jest aktywnych na konsolach poprzedniej generacji. Odcinanie się od takiej bazy graczy może być usprawiedliwione tylko poważnymi ograniczeniami. Hogwarts Legacy wygląda na Xboksie One dobrze. Widać poszarpane krawędzie tekstur. Oczywiście, że miejscami post-processing nie jest taki, jaki być powinien. Największym problemie jest jednak to, jak gra działa na mechanicznym dysku i jak szybko Xbox jest w stanie wygenerować niezbędne tekstury.

Spadłem więc pod Hogwart

Hogwarts Legacy, Xbox One
Zbyt wolne ładowanie tekstur w wersji gry na Xboksa One pozwala nam zwiedzać Hogwart z perspektywy Prawie Bezgłowego Nicka. Nie jest zbyt przydatna. Wymaga restartu gry.

Pierwszym, co zobaczymy, zwiedzając już sam Hogwart, będę symbole na drzwiach. Symbole symbolizują ładowanie. Ten symboliczny czas spędzony przed niemal każdymi drzwiami jest jednak dość zauważalny. Szczególnie jeśli mamy pokonać korytarz z jednej sali do drugiej. Spotkamy ładowanie najpierw korytarza, a potem drugiej sali. Żeby tego było mało, do niektóre sekcje są oddzielone od reszty ekranami ładowania. Hogwart przestaje być jedną wielką instancją, a zaczyna być kilkoma oddzielnymi skrzydłami zamku. Na szczęście ekranów ładowania nie uświadczymy w otwartym świecie. Szczególnie irytowałoby to podczas latania na miotle albo jakimś zwierzaku. Obawiałem się sytuacji niczym w Morrowindzie, gdzie każdy region musiał się załadować. Nie trwało to długo, ale wkurza, jeśli na przykład zadanie wymagało od nas przekroczenia granicy, a potem powrotu. To jednak nie koniec przygód. Pewnego razu, gdy szczególnie szybko chciałem dotrzeć do celu, spadłem pod Hogwart. Po prostu podłoga nie zdążyła się załadować wraz z modelem kolizji. Pyk, restart.

Ginące płomienie i nierówne oświetlenie

Hogwarts Legacy, Xbox One
O ile gra z daleka nie wygląda źle, to z bliska jest już gorzej. Jednak niezależnie od perspektywy wygląda nieco matowo i brudno. Świat nie jest tak samo żywy.

Podczas gry miałem wrażenie, że rażącym problemem w grze nie jest jednak wolne ładowanie a grafika. Nie chodzi o to, że gra źle wygląda. Jasne, że jest dość matowa w porównaniu z wersją gry na Xboksa Series X. Brakuje niektórych elementów graficznych, rozbłysków, efektów wizualnych, i tym podobnych. Nie. Problemem są ginące efekty. Miałem wrażenie, że dość często z jakiegoś powodu znikał któryś z elementów wizualnych scenerii. Na przykład, gdy rzucimy Lumos, na końcu różdżki pojawia się promyk światła. Czasami trwał on do końca, a czasami po prostu znikał po jakimś czasie, gdy zaklęcie nadal trwało. To samo dotyczy innych elementów rzucających światło na okolice. Czasami wydawały się znikać, być zbyt słabe albo po prostu nie działały tak, jak powinny. Nie wiem, czy to wina Xboksa, telewizora, czy gry, ale było wiele anomalii, a telewizor dodatkowo bardzo chciał wymóc na Xboksie (One X) użycie HDR. Może to było za dużo?

Xbox One sobie radzi, ale chyba już na niego czas

Hogwarts Legacy, Xbox Series X
Nawet wersja gry na nowe konsole nie jest idealna. Wygląda dobrze, ale na przykład szaty się dziwnie zawijają podczas biegania. Tak… Nienaturalnie. Wiem, to naprawdę wielki problem.

Xbox One to rodzina 4 urządzeń: Xbox One, Xbox One X, Xbox One S i Xbox One All-Digital. O ile Xbox One był konsolą niezrozumianą, to kolejne iteracje dawały graczom, to, czego oczekiwali. Skupienie się na grach, a nie byciem multimedialnym centrum rozrywki to było właśnie to. Xbox One S był szybszy od pierwowzoru, ale nadal posiadał mechaniczny dysk twardy. Jest to największe ograniczenie konsoli. Sytuacja nie zmieniła się nawet w Xboksie One X. Sprawia to, że nawet ładowanie gry z pendrive’a jest szybsze, niż ładowanie z oryginalnego dysku. Właśnie to okazuje się sporym problemem w Hogwarts Legacy. Stanie przed drzwiami kilka sekund nie jest problemem, jeśli drzwi są jedne. Zamek jest ich jednak pełen i spędzenie minut podczas każdej godziny grania na czekaniu nie jest pozytywnym zjawiskiem. Nie każdy zauważy bowiem, że iskierka światła zniknęła z różdżki, ale przed drzwiami zatrzyma się każdy. Chyba już czas na Xboksa One.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Autor
Łukasz

Łukasz

Hej, to jest przykładowy tekst. Na pewno go *kiedyś* zmienię!

OpenCritic Contributor

Kategorie

Taka sobie reklama