Gra Wpis

Spellbreak – Coś się kończy…

Studio Proletariat ogłosiło, że 10 stycznia 2023 roku wyłączone zostaną serwery ich najpopularniejszej gry. Nie będzie można zalogować się do gry Spellbreak. Co to oznacza? Dlaczego tak się stało? Czy genialny pomysł i ładny wygląd to za mało, żeby się wybić wśród gier z gatunku battle royale?

Spellbreak (2020-2023)

Spellbreak, Xbox One, Xbox Series X
Moja przygoda ze Spellbreak zaczęła się nieco przed premierą gry i zakończy się zapewne ku jej końcowi. Mamy czas do 10 stycznia, żeby w nią grać.

Byłem jedną z pierwszych osób, które mogły przedpremierowo zagrać w Spellbreak na Xboksie. Deweloperzy zaprosili mnie, żebym spojrzał na ich najnowszą grę, która zapowiadała się ciekawie, chociaż można było zwęszyć problem. Spellbreak było ładną grą, która przyciągała wzrok prostymi kształtami, bajkową stylistyką i jaskrawymi barwami. W grze wcielaliśmy się w maga, który władał jedną z 6 szkół magii. Ogień, mróz, wiatr, ziemia, trucizna, piorun. Była to gra battle royale. Późny start rozgrywki sezonowej nie zachęcił graczy do wielu godzin rozgrywki, podczas gdy Fortnite, PUBG i Warzone oferowały w pełni rozkręcone sezony z poziomami, nagrodami i dynamiczną rozgrywką. Spellbreak to była bardziej gra, w której liczy się znajomość swojego rodzaju magii i run, niż zręczność i szybki refleks. Nawet niedzielny gracz mógł mieć szczęście i wygrać, bo gdy w grze każdy ma równe szanse, to zadowolony jest każdy, poza tym, kto wygrać po prostu musi.  

Synergia to podstawa, czyli jak Magicka

Spellbreak, Xbox One, Xbox Series X
System czarów pozwala łączyć ze sobą różne szkoły magii. Na pierwszym planie tornado ognia, a w tle ściana toksycznych płomieni.

Rozgrywka w Spellbreak polega na mordowaniu przeciwników za pomocą czarów. Wyzwalamy je za pomocą rękawic. Jedna jest stała i daje nam pełnię bonusów i rozwój magii wraz z postępami w grze. Można jednak podnieść z ziemi drugą rękawicę, która da nam tylko możliwość atakowania. To nam wystarczy. Połączenie magii często, choć nie zawsze, da nam jakiś wzmocniony efekt. Kula ognia zostawia płomień na ziemi i gdy uderzymy w nią rozpadliną, to ta zacznie płonąć, zadając przeciwnikowi dodatkowe obrażenia. Tornado przyciąga przeciwników, ale możemy uderzyć w nie piorunem, które nagle zamieni je w burzę. Toksyczne chmury można zamrozić albo zamienić w kulę ognia, gdy zaatakujemy ją ognistym atakiem. Łączenie magii pozwala nam na zwiększenie naszej skuteczności, chociaż nie jest przepisem na wygraną. Trzeba jeszcze połączyć to z runami, które dają nam możliwości takie jak lot, niewidzialność czy wykrywanie przeciwników. Runy pozwolą ci dostosować rozgrywkę pod twoje preferencje. 

Fajny wygląd, niczym Fortnite

Spellbreak, Xbox One, Xbox Series X
Spellbreak to ładnie wyglądająca gra, która równie dobrze mogłaby być bajką. Ten styl jest niesamowicie przyjemny dla oka i pasuje do tej gry.

Nie ma co ukrywać, że wizualnie Spellbreak to prawie Fortnite. Rozgrywka bardziej różnić się nie może, ale widać podobny styl obu gier. Różnica jest taka, że do Spellbreak ten styl pasuje, a w przypadku Fortnite niekoniecznie. Gry, w których zabijamy się nawzajem za pomocą broni, powinny być brudne, realistyczne, jak Squad czy Hell Let Loose. Nie powinny być cukierkowe, wypełnione kolorem i radością. Magia to coś innego, magia jest fantastyczna, nie istnieje, więc ulokowanie akcji w bajkowym świecie idealnie pasuje. Wielokrotnie zachwycałem się krajobrazami, biegnąc w Spellbreak po ruinach miasta, moczarach i pustyni. Szkoda tylko, że nie ma w grze mroźnej krainy, bo śniegu jest w grze niewiele. Niestety obecność tylko jednej mapy w grze i różnorodność nie idą w parze. Biomów jest w grze dużo, ale są małe. Z uwagi na brak transportu i sprintu, nawet cała mapa jest stosunkowo mała. 

Wirtualny LAN w grze online

Spellbreak, Xbox One, Xbox Series X
Gra ze znajomymi jest możliwe, nawet między platformami, ale będziemy walczyć o ten sam loot. Rzadkich przedmiotów jest niewiele, szczególnie run.

Jednym z najprzyjemniejszych doświadczeń ze Spellbreak było organizowanie wirtualnego LANu, gdzie wraz ze znajomym graliśmy online, siedząc obok siebie. Gra w Spellbreak szła nam dobrze, a tryb Duo cieszył się popularnością. Mimo że na co dzień grał on w FIFĘ, Rocket League i Warzone, przypadła mu do gustu także ta gra. Jest w niej coś relaksującego, a przegrana, choć bolesna, nie jest aż tak dotkliwa, jak w innych grach battle royale. Spellbreak włącza się bowiem dla relaksu, a nie pięcia się w górę tabeli i dominowania innych. Może też w tym leży problem. Gra była promowana na YouTube, ale YouTuberzy tacy, jak StoneMountain64, jackfrags i Aculite mają po jednym wideo z gry. Płatna promocja, warunek spełniony, najwyraźniej nie przyciągnęły tylu oglądających, żeby powtórzyć nagranie. W dzisiejszych czasach, jeśli gra nie jest eksponowana na YouTube i Twitchu, to jest skazana na powolną śmierć. 

Czasami po prostu nie wychodzi

Spellbreak, Xbox One, Xbox Series X
Spellbreak to były 3 sezony, jedna mapa, 6 szkół magii i wielkie nadzieje na przyszłość. Niestety zostało nam około 180 dni na rozgrywkę.

Raz na jakiś czas, mimo tego, że gra jest po prostu dobra, musi się jej nie udać. Tak właśnie jest w przypadku Spellbreak. Nie jest to gra bez wad, ale każda z nich wynika z braku popularności, a nie jest jej powodem. Stosunkowo niedługie życie nie pozwoliło jej się rozwinąć. Od premiery w grze nie pojawiła się nowa magia, nowe runy, nowe możliwości. Mapa wciąż była jedna. Pojawiły się za to sezony i nowe sposoby monetyzacji. Nie można mieć tego deweloperom za złe, bo to jednak fajna darmowa gra, a monety, za które szło kupić nowe stroje, zarabiało się dość szybko. W każdym razie zapowiedziano koniec Spellbreak. Gry zapewne nic już nie uratuje, a deweloper obecnie współpracuje z Blizzardem nad World of Warcraft. Proletariat dał nam przyjemną grę, ale zabił ją po prostu brak popularności. Gra musi stać się teraz hitem w mediach społecznościowych i na YouTubie, żeby przetrwać. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.