Gra World of Warships

Romulus – pierwszy szwedzki – World of Warships: Legends

Drugim okrętem w europejskiej linii jest włoski okręt. Włoski, chociaż sprzedany Szwedom. Od tego miejsca zaczyna się bowiem szwedzkie oblężenie tej gałązki technologicznej. Romulus to okręt klasy Romulus, który wszedł do szwedzkiej służby jako niszczyciel. W World of Warships jest także niszczycielem i grzeje sobie miejsce na II poziomie.

Historia

Romulus, Spica Class, Destroyer, Torpedo Boat
Romulus był pierwszym okrętem klasy Spica, który opuścił stocznię w 1935 roku. Bliźniaczym statkiem był Remus, który także został sprzedany Szwecji.

Dwa okręty klasy Romulus – Romulus i Remus – opuściły włoską stocznię w 1935 roku jako łodzie torpedowe klasy Spica. Swoje istnienie zawdzięczają traktatowi Waszyngtońskiemu, który zezwalał na produkcję okrętów i wyporności klasy Spica w dowolnej ilości. Po latach służby w Regia Marina doczekały się przeprowadzki. Pierwsze 2 z 32 okrętów zostały sprzedane Szwedom w 1940 roku. W Szwecji okręty przeszły modernizację, a raczej przystosowanie do warunków panujących na północy Europy. Teraz już były zaklasyfikowane jako niszczyciele, co znacznie lepiej opisywało ich faktyczną rolę. Były to jednak okręty o dużych możliwościach, gdyż potrafiły prowadzić walkę z okrętami podwodnymi, atakować torpedami inne okręty, a w ostateczności mogły zapewnić osłonę ognia przeciwlotniczego. Okręty nie były udziału w spektakularnych akcjach i spokojnie przeżyły wojnę, doczekując się zezłomowania w latach 50. Okręty były dość ubogo wyposażone, bo musiały spełnić restrykcyjne normy wyporności. W World of Warships to im jednak nie przeszkadza. 

Na szczęście jest na krótko

Romulus, World of Warships: Legends
Romulus ma cienki pancerz, trzy duże działa i dwie wyrzutnie torpedowe. Brakuje mu jednak zasłony dymnej, co sprawia, że każde wykrycie jest potencjalnie śmiertelne.

Romulus to nie jest statek, którym chciałbym pływać na dłuższą metę. Dobrą decyzją jest zrzucenie go z poziomu III na PC na II na konsolach. Jest to statek pod niemalże każdym względem gorszy od niemalże każdego statku tego samego typu i poziomu. Dlatego właśnie na szczęście nie musimy grać nim krótko. Zacznijmy od tego, że nie ma zasłony dymnej, która może nie pomaga za bardzo w walkach na II poziomie, ale jest istotnym elementem taktyki niszczycieli. Może jest zwrotniejszy od okrętów, które dzielą tę cechę (francuski Fusilier i brytyjska Valkyrie), ale te z kolei wykrywalne z mniejszej odległości. No i mają lepsze torpedy. Może o mniejszym zasięgu, ale silniejsze i przede wszystkich jest ich więcej. Romulus to okręt, który ma poważne braki i muszę przyznać, że chyba jedyny okręt, który na papierze jest w stanie przebić, to azjatycki Phra Ruang, który ma torpedy “głębinowe”. 

Ah, te torpedy

Romulus, World of Warships: Legends
Torpedy Romulusa są całkiem fajne, jeśli chodzi o zasięg, jednak obrażenia pozostawiają wiele do życzenia. Jest to trend utrzymany w całym drzewku.

Niszczyciel bez torped to nie niszczyciel. Romulus ma dość dziwny układ wyrzutni torped. Są one w układzie 1×2 i 1×4, z czego podwójna wyrzutnia wystrzeliwuje torpedy pierwsza. Sprawia to, że potencjalnie mamy w wodzie 6 torped zadających po 5 tysięcy obrażeń, które płyną aż 8 kilometrów. Czas przeładowania to natomiast 40 sekund. I fakt, że torpedy płyną sobie fajnie, ale ich niskie obrażenia czuć przy pierwszym kontakcie z cięższym celem. 5533 potencjale punkty obrażeń to niesamowicie mało. To nawet mniej niż bezsensowne torpedy sowieckiego Derzki, który ma mały zasięg i niskie obrażenia, ale jest w stanie wystrzelić aż 10 torped z samobójczego zasięgu. Zabawa w torpedowanie okrętów powinna więc tutaj bardziej polegać na gnębieniu powolnych okrętów i zmuszaniu szybszych do opuszczenia zasłony dymnej dobrze wymierzoną salwą. Trzeba wykazać się niesamowitą precyzją, żeby jedną salwą zniszczyć obrany cel. Po prostu każda musi trafić. 

Ale działa są ok

Romulus, World of Warships: Legends
Romulus ma trzy 120-milimetrowe działa, które zadają duże obrażenia HE i AP i dają się przeładować w standardowym czasie. Ogień jest silny, ale powolny.

Ulepszone działa to natomiast mocna strona Romulusa. Co prawda są tylko trzy, ale mają 120 milimetrów i zasięg 8,8 km przy 6,5 sekundach wymaganych na przeładowanie. I są celne. Wielokrotnie zdarzało mi się zatopić przeciwnika w niszczycielu kilkoma celnymi salwami, które zadawały ponad 1500 punktów obrażeń. Niestety nie mają ona tak dobrych obrażeń przeciwpancernych, jak niemieckie V-25, ale ma całkiem fajne obrażenia zadawane amunicją odłamkową. Nie pozwoli też na tak intensywne zalanie przeciwnika pociskami. 6 sekund na przeładowanie to jednak nie 3. Trzeba też nadal pamiętać, że pancerz Romulusa jest papierowy i raczej nie wytrzymamy intensywnego ostrzału z żadnego okrętu. Podczas walki zauważyłem też, że Romulus jest dość podatny na uszkodzenia modułów statku, chociaż może to moje parszywe szczęście? 

Szybko stąd uciekaj

Klas Horn, World of Warships: Legends
Klas Horn to niszczyciel III poziomu. Chcecie czegoś nowego? Nie ma takiej opcji. Klas Horn to po prostu lepszy Romulus.

Grając Romulusem, odniosłem wrażenie, że jest to dość polaryzujący okręt i mam wrażenie, że podobnie jest z całym drzewkiem. Mamy do czynienia ze statkiem, który ma słabe torpedy o dużym zasięgu. Ma mało dział, ale są bardzo przyjemne. Zasięg dział jest niewiele większy niż zasięg torped, więc to jest plus dla osób, lubiących ten sposób likwidowania przeciwników. Niestety brak zasłony dymnej doprowadzi już na drugim poziomie do sytuacji, gdzie nasz statek zostanie wykryty lub uszkodzony bez osłony. Co wtedy? Można liczyć na szczęście. Nie pozostaje wiele innych opcji. Romulus jest fajny, który inne niszczyciele chcą współpracować, wykrywają dla nas cele, a my korzystamy z zasięgu torped i niskiej wykrywalności okrętu, żeby posyłać w morze szybkie torpedy. Na szczęście jest to statek, którym nie musimy grać długo. Niestety kolejne statki w tej linii to po prostu lepsze wersje Romulusa. Tylko Gryf był wyjątkowy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.