Pixelophobia

Starfield – Per Aspera Ad Astra

Starfield — jedna z najbardziej wyczekiwanych gier 2023 roku. Perełka, która miała wywindować Xboksa w oczach graczy. Inwestycja w Bethesdę, która miała się opłacić. A jak było? No nie wiem, Xbox tylko stał się jednym z najgorętszych produktów w sklepach online i stacjonarnych. Mimo tego, że gra jest za darmo w ramach subskrypcji Game Pass, to nadal sprzedaje się całkiem dobrze w wersji fizycznej. Takie tam.

Pogadajmy o Game Passie

Game Pass to genialna usługa. Za skromne 60 złotych (w najdroższej wersji) mamy dostęp do masy gier na Xboksa i PC. Dostępne są gry takie jak Starfield, Forza Horizon 5, Battlefield 2042 i masa innych. Zazwyczaj dostępny był okres próbny za kilka złotych. Najpierw miesiąc, potem 2 tygodnie. Ostatnio jednak Microsoft usunął tę opcję. Stało się tak, o patrzcie, jakieś 2 tygodnie przed premierą gry. Okazuje się bowiem, że Microsoft jest sprytny i nie będzie rozdawał za darmo swojego największego hitu. Okazuje się, że część ludzi uznała to za skandal i nie objaw przebiegłości tego technologicznego giganta, a czystą chciwość. Czy trial wróci? Możliwe. Czy będzie znikał przed największymi premierami na Xboksa? Bardzo możliwe. Jeśli masz Xboksa, a szczególnie jeśli masz Xboksa i PC, to popełniasz wielki błąd, nie mając wykupionej subskrypcji. Przekonaj się, że Redfall to nie jest taka zła gra, jak wszyscy mówią ku uciesze gawiedzi.

To taki Fallout 4 tylko w kosmosie…?

Starfield, Xbox Series X|S
Starfield zaczyna się jak prawie każda inna gra RPG. Jesteś nikim, ale jesteś w odpowiednim miejscu i czasie, żeby brać udział w czymś spektakularnym. Średnio ma to sens, ale działa jak zawsze.

Włączając grę, już na pierwszy rzut oka widać, że to nie jest Fallout. Świat nie ten sam. Linia czasowa nie ta sama. Czasami jednak czuć, że to ta sama gra. Nie zrozumcie mnie źle, jakby to była gra stworzona przez inne studio, to takiego wrażenia by nie było, ale… Chodzi o to, że Starfield czerpie wiele z doświadczeń studia. Są elementy, które się powtarzają. Większość jest jednak unikatowa. Po co opracowywać na nowo animację wstawania, skoro stworzono je już na potrzebę wcześniejszej gry? Starfield to jest bowiem to samo “pod maską”, choć mocno zmodyfikowane. Gra jest ładna, wygląda zupełnie inaczej niż Skyrim i Fallout 4, jednak… Mam wrażenie, że modyfikowane nowych technologii nie pozwala studiu na wykorzystanie potencjału. Chciałbym zobaczyć, co Bethesda potrafi zrobić z innymi silnikami, jednak jeśli masz swój, to po co licencjonować czyjś? A więc Starfield to po prostu Fallout 4 w kosmosie…?

Nie

Starfield, Xbox Series X|S
Między serią Fallout a Starfieldem jest wiele podobieństw, ale jednak widać, że to nie to samo. Szkoda tylko, że deweloperzy nie dali nam opcji niezaczynania rozgrywki, jak w We Happy Few.

Starfield oferuje dość unikatową rozgrywkę. Wiele osób może powiedzieć, że ale Elite Dangerous. Zapomniałeś o Everspace 2? A co ze Star Citizen? Jasne, każda z tych gier oferuje podobny setting i nawet dzielą część elementów rozgrywki. Starfield to jednak dopracowany pakiet dla jednego gracza, podczas gdy pozostałe gry albo nie oferują fabuły, albo oferują ją w zupełnie innej formie. Starfield to po prostu RPG w kosmosie. Jest jak połączenie tych wszystkich gier z odrobiną No Man’s Sky. Już od samego początku mamy typową dla każdej gry RPG historię. Jesteśmy nikim, jednak w odpowiednim czasie i miejscu. Zostajemy wplątani w sam środek kosmicznej intrygi, wojen piratów ze służbami ochrony i delikatnej polityki między frakcjami. Nie ma bowiem krajów, nie ma narodowości. Są planety, stacje i systemy. Starfield buduje całkiem fajny świat jakieś 300 lat w przyszłości. Taki, w którym nawet chciałoby się żyć.

Pogadajmy o eksploracji…

Starfield, Xbox Series X|S
Eksploracja planet jest ważnym elementem rozgrywki. Pozwala zdobyć cenne zasoby i doświadczenie. Dane badawcze można też sprzedać za ilość kredytów adekwatną do naszych dokonań na powierzchni.

Najważniejsza w całej grze, przynajmniej po kilkudziesięciu godzinach gry, wydaje się eksploracja. Starfield jest pod tym względem w dużej mierze jak Fallout 76. Bez wydobycia surowców poradzisz sobie. Po prostu będzie szło znacznie wolniej. Tak samo, jak ciężko było znaleźć dobre miejsce w Falloucie, tak ciężko jest znaleźć odpowiednie miejsce tutaj. A to nie tak, że wszystko mamy podane na tacy. Każdą planetę trzeba zbadać, wylądować na niej, ogarnąć, czy warunki są zdatne do założenia posterunku. Zobaczyć, jakie złoża są pod powierzchnią, a jakie surowce są na powierzchni. Jakie zwierzęta i rośliny są na powierzchni. Mam plan przebadać każdą dostępna planetę w całości. Wiem, że to będzie katorga. Jest to też satysfakcjonujące. Takie latanie za jednym okazem frustruje, jednak odkrywanie nowych planet jest intrygujące. Jasne, że może być planeta, na której jest 30-kilka stopni, a woda jest w formie lodu. Jasne, że tak. Istnieją takie okoliczności natury.

…i mapie…

Starfield, Xbox Series X|S
Mapy galaktyki i układów planetarnych nie są złe. Szkoda tylko, że ta pierwsza często nie odzwierciedla dobrze odległości i trójwymiarowości umiejscowienia poszczególnych galaktyk.

Żeby coś eksplorować, trzeba tam jednak dotrzeć. Cała gra posiada trzy mapy. Jedna jest ogólna, całego znanego świata. Jest to mapa gwiazdozbiorów galaktyki, do których można podróżować. Jest ona trójwymiarowa i przez to bardzo nieczytelna. Można było ją rozwiązać lepiej. Mogłaby to być obracająca się sfera, którą możemy zobaczyć z dowolnej strony. Obecnie jedynie reprezentuje trójwymiarową strukturę w rzucie z jednej perspektywy, co… Sprawia, że jest mało czytelna. Kolejny poziom to mapa każdego układu planetarnego. Tutaj nie ma wiele do ogarnięcia. Jest gwiazda, a wokół niej księżyce i planety (oraz Pluton). Na prawie każdym ciele niebieskim (poza gwiazdami i gazowymi gigantami) można wylądować, ale nie ma gwarancji, że planeta nie będzie chciała nas zabić. Tragiczna jest jednak mapa lokacji na planecie. Wygląda jak chmura punktów po skanie LIDAREM. Zapewne taki był zamysł. Sądzę jednak, że znane lokacje (miasta) powinny mieć bardziej szczegółowe mapy.

Starfield, Xbox Series X|S
Mapa lokacji byłaby użyteczna, gdyby pokazywała lokalizację zasobów. W obecnej formie jest jednak bezużyteczna i dużo lepiej po prostu używać skanera do zatwierdzania szybkiej podróży.

To jednak nie tak, że mapa szczegółowa lokacji nie ma potencjału. Po prostu wymaga nieco pracy. Kropki, będące chmurą punktów, oddają uformowanie terenu. Widać doliny, góry, a wielkie i płaskie to zapewne ocean albo pustynia. Można jednak dodać tutaj kilka fajnych elementów, które pomogłyby w eksploracji. Niech punkty zmieniają kolor, jeśli odkryjemy dany pierwiastek lub związek chemiczny. Pozwoli to na lepsze planowanie posterunków. Muszę jednak przyznać, że toporność tego rozwiązania jest mało odczuwalna po pewnym czasie. Mapy lokacji bowiem prawie się nie używa. Szybką podróż można odbyć poprzez skaner kombinezonu, co jest szybsze niż otwieranie mapy. Czasami nawet zapominam, że ona istnieje, tak bezużyteczna jest.

…i posterunkach.

Starfield, Xbox Series X|S
Budowa posterunków byłaby fajna, gdyby nie ciągłe braki zapasów. Na szczęście tym razem możemy wysyłać transporty między posterunkami i zaopatrywać je w niezbędne surowce i paliwo.

Posterunki to ciekawa sprawa. Większość osób, które grały w Fallout 4 i 76 będzie zaznajomiona z podstawami. Mamy punkt centralny i wokół niego budujemy infrastrukturę. Wszystko jest jednak nieco luźniej rozwiązane i będzie bardziej nastawione na wydobycie niż tworzenie cudownego domu lub osady. W placówkach będziemy bowiem pozyskiwać surowce, które mają nam służyć w późniejszym okresie do badań i tworzenia przeróżnych modyfikacji broni i kombinezonów. Luźniej, bo nie trzeba już łączyć kablami urządzeń z generatorami prądu. Nie trzeba przyłączać magazynów do urządzeń wydobywczych. Jasne, że można budować haby i obsadzać je załogą, ale maszyny dobrze poradzą sobie same. Brak mi jednak nieco lepszego zarządzania. Jeśli przyleci transport, to chcę mu powiedzieć, ile ładownia ma zajmować dany surowiec. Nie chcę całej ładowni żelaza i glinu, a chcę też zabrać nieco helu, żeby lecieć dalej. Chcę móc też zarządzać posterunkiem z poziomu menu, zobaczyć jego produkcję i stan materiałów. Brakuje tego. Niestety. 

Sprint, który cię zabije

Starfield, Xbox Series X|S
Z uwagi na brak pojazdów w grze czeka nas sporo biegania. Niestety, jeśli jesteśmy przeciążeni, to tlen dość szybko jest wypierany przez dwutlenek węgla i zaczynamy się dusić, tracąc zdrowie.

Coś, o czym jednak rozwinę się dłużej, to sprint. Wiem, że jest wymieniony nieco wyżej, ale no kurde… Nie jestem przeciwnikiem innowacji, ale niektóre rzeczy są proste i nie potrzebują komplikacji. W większości gier RPG za nasze ruchy odpowiada kondycja i zmęczenie. W tej grze zostaje to zamienione na tlen w kombinezonie. I ok, układ zamknięty, Nasz kombinezon jakoś odzyskuje tlen z wydychanego przez nas powietrza. Dlaczego jednak zamknięty system działa, jak oddychamy powietrzem? Są planety, na których możemy zdjąć hełm i nie zginąć. Na nich ten system nie powinien działać. Co wtedy? Nieskończony sprint? A co jeśli tlen się skończy? Kombinezon zapełnia się nadmiarem CO₂. Jaka jest konsekwencja? Wycieńczenie. Gdy osiągniemy maksimum CO₂, zaczniemy otrzymywać obrażenie, gdy ten będzie nadal generowany. Jak dużo? To zależy od tego, ile przy sobie nosimy. Im więcej mamy w ekwipunku, tym więcej CO₂ generujemy. Obrażenia na szczęście zatrzymują się, gdy osiągniemy 10% zdrowia.

Kieszenie pojemniejsze od ładowni

Starfield, Xbox Series X|S
Zarządzanie ekwipunkiem jest w grze dość słabe. Nie chodzi o same menu, ale ilość rzeczy, które możemy unieść, które możemy schować i które możemy transportować, są w złej proporcji.

Kolejna kwestia, która wymaga poruszenia, to kieszenie, ładownie i generalne przechowywanie przedmiotów. Ja, mając chyba maksymalny standardowy dźwig, mogę unieść 250 jednostek wagi wyposażenia. Mój obecny statek może unieść 350. Jakim cudem? Bethesda? Co się stało? Dlaczego ładownia statku, którą możemy dodać na kadłubie, ma mniej ładowności niż dodatkowe kieszenie w kombinezonie? Ja chcę, żeby mój statek był moim mobilnym centrum dowodzenia, a tak pozwala na wygodne eksplorowanie kilku planet, po czym trzeba gdzieś wyrzucić zbędny balast. Ale gdzie? No to już musicie sobie wybrać, chociaż zapewne padnie na siedzibę Konstelacji. Okazuje się bowiem, że tamtejszych sejf to jeden z niewielu pojemników bez maksymalnego obciążenia. Moim zdaniem surowce i prefabrykaty powinny mieć osobny, nieograniczony magazyn na statku. Ja, gdy chciałem przetransportować kilka ton surowców, to zrobiłem to, ale droga z magazynów na statek po prostu się przeciągnęła. Przez to trudno buduje się kolejne posterunki.

Bo ta ładownia też musi umieć latać

Starfield, Xbox Series X|S
Prawie każdy statek w grze można ukraść, zniszczyć, kupić albo zmodyfikować. Kombinacje też się zdarzają. Na szczęście dość łatwo można zdobyć kilka fajnych statków.

Fajnym elementem gry jest latanie w kosmosie i budowanie statków. Jest ono trochę na zasadzie dobierania różnych elementów maszyny jak w Crossout. Nie musisz mieć motywu, ale wszystko jakoś musi do siebie pasować. Możesz stworzyć ciężki transportowiec z masą przestrzeni magazynowej albo myśliwca, który jest zwinny i nie wymaga załogi. Wszystko zależy od ciebie. Na szczęście, jeśli nie czujesz się na siłach, to deweloperzy stworzyli całkiem sporo statków, które można kupić, ukraść albo zdobyć w jakiś inny sposób. Gdy już zaczniemy latać, to w kosmosie możemy znaleźć dodatkowe zadania albo potyczki. Ktoś potrzebuje pomocy, bo ma wyciek albo kogoś gonią piraci. Możemy pomóc albo zignorować paniczne komunikaty. Przecież mamy co robić. Wiem, że wiele osób jest rozczarowanych tym, że nie mamy możliwości latania po planetach albo samodzielnego lądowania, ale trzeba przyznać, że Bethesda od początku mówiła, że tych elementów w grze nie będzie. Jakoś musi się różnić od Elite Dangerous.

Litania irytujących rzeczy bez zbędnego wyjaśnienia

Starfield, Xbox Series X|S
Jeśli bardzo chcesz, to możesz już na samym początku zdobyć całkiem dobry sprzęt, wykorzystując dziurę w gablocie. Bug? Nie wiem. Przynajmniej wiadomo, że szafa to fizyczny obiekt w świecie gry.

Zbyt blisko podchodzący i blokujący drogę towarzysze. Tragiczne zarządzanie udźwigiem. Zdjęcie hełmu nadal powoduje wzrost CO₂ w układzie zamkniętym kombinezonu podczas ruchu. Brak możliwości zarządzania posterunkiem z poziomu menu. Zero doświadczenia, jeśli przeciwnika zabije towarzysz. Brak wskaźnika wagi, doświadczenia i obecnego zadania na ekranie. Zbędna szczegółowość, bo po co komu puste opakowanie po kawie w ekwipunku? Niektóre tekstury (rośliny) potrzebują odświeżenia. Mała różnorodność roślin i zwierząt. Nigdy nie wyjaśniono, czym się różnią różne typy obrażeń i jaki mają wpływ na walkę. Czasami podczas eksploracji gra nieco spowalnia, jakby ładowała kolejne fragmenty biomów. Nie ma opcji automatycznego zdejmowania hełmu w przyjaznej atmosferze.

To będą setki godzin dobrej zabawy

Starfield, Xbox Series X|S
Lodowa pustynia. Piaszczysta pustynia. Dżungla. Las. Westworld. Każdy znajdzie coś dla siebie w Starfieldzie. Gra dostarczy setek godzin zabawy, która nawet nie będzie za bardzo męczyć.

Jak na razie spędziłem około 60 godzin, przemierzając galaktyki. Nie liznąłem nawet świata. Bethesda idealnie skonstruowała świat, w którym zawsze jest co robić, ale ilość zadań nie jest przytłaczająca, jak chociażby w Assassin’s Creed Odyssey. Zawsze jest coś do odkrycia, jakieś zadanie do wykonania, albo plotka do podsłuchania. Wszystko generuje ruch i chęć eksploracji. Mam wrażenie, że można spędzić setki godzin w świecie Starfield i nadal mieć wrażenie, że niewiele się zobaczyło. Jest to jednak z grubsza inne, niż w innych ogromnych grach, bo każda zadanie pcha fabułę naprzód, nie ma przestojów, ani próbowania wypchania czasu bezsensownymi zadaniami. Niewiele jest zadań, które polegają na przeniesieniu czegoś, bo komuś nie chce się ruszyć z miejsca. Starfield to naprawdę dobra gra RPG, w którą każdy powinien zagrać. Tym bardziej, jeśli kochasz kosmos, patrzenie w gwiazdy i wiesz, jak rozpoznawać konstelacje gwiazd. One tutaj są. Tysiąc ciał niebieskich i 120 układów planetarnych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Autor
Picture of Łukasz

Łukasz

Hej, to jest przykładowy tekst. Na pewno go *kiedyś* zmienię!

OpenCritic Contributor

Kategorie

Taka sobie reklama