Pixelophobia

Dead Island 2 – Haus – Wiedz, co kupujesz

Niewiele jest gier, dodatków i wszelakiej zawartości, które są po prostu dziwne. Dodatek Haus do Dead Island 2 jest zdecydowanie jednym z nich. Zaczyna się od miłego wizualnego zaskoczenia, ale im głębiej idziemy, tym dziwniej jest. Do tego stopnia, że naprawdę nie wiem, co myśleć o tym dodatku.

Krótka wycieczka do Malibu

Dodatek zabiera nas do kolejnego regionu większego obszaru metropolitalnego Los Angeles. Malibu jest miasteczkiem, które znane jest ze swoich pięknych willi na zboczach okolicznych gór. Rozpościera się z nich cudowny widok na zachód słońca nad Atlantykiem. Właśnie w tych okolicznościach przyrody przyjdzie nam zacząć dodatek. Pierwsza scena, zachód słońca, dom w stylu współczesnym nieco niżej przed nami. To są widoki warte miliony dolarów. Niestety okazuje się, że to jedyny moment, kiedy dane nam będzie podziwiać obszary zewnętrzne. Po wejściu do tej majestatycznej willi już z niej nie wyjdziemy. Malibu oglądaliśmy w jego najlepszej odsłonie, ale dosłownie przez minutę. Też dopiero po wejściu zaczyna się Haus. Okazuje się, że pod domem znajduje się sanktuarium, którym zarządza sztuczna inteligencja. Konstantin ma za zadanie ocalić ludzkość. Niestety robi w sposób, który spełnia założenia Kondrat, która go stworzyła. Przetrwać mają tylko wybrani, tylko numeni i w bardzo konkretnej formie.

Tajemnicze gadające głowy

Dead Island 2, Haus, recenzja, Xbox Series X
Pierwszy widok na willę sprawia zapiera dech. Szkoda tylko, że nie przyjdzie nam już więcej go podziwiać. To by była bardzo ładna animowana tapeta na Xboksa.

Historia, którą serwuje nam Haus, opowiada o Konstantinie i stworzonej przez niego sekcie. Byli to wybrani ludzie, którzy mieli poświęcić dosłownie wszystko, żeby przetrwać apokalipsę. Dano im wszystko, czego można by chcieć. Obszar do mieszkania niczym Tranquility Lane. Miejsce do rekreacji. Spory centralny hub. Coś jednak poszło nie tak i wszyscy potracili życia, głowy lub jedno i drugie. Już na samym początku podnosimy jedna z nich i okazuje się, że ona w zasadzie nadal żyje jako hybryda. Vincent to przyjazna gadająca głowa. Mówi nam, że musimy zebrać całą ekipę, a przynajmniej tych, którzy jeszcze “żyją”. Okazuje się, że wszyscy to roboty, które z pozoru przypominają ludzi, ale są tylko ich świadomością, która została skopiowana z ich umysłów na trwalszy nośnik. Próby, które muszą przechodzić kandydaci, są trudne, nawet można by powiedzieć, że chore. Czego się jednak nie robi dla wieczności?

Haus to nie tylko historia

Dead Island 2, Haus, recenzja, Xbox Series X
W dodatku jest jedna nowa znacząca broń. Kusza pozwala nam po ciuchu eliminować zakażonych. Broń wolno przeładowuje, ale strzał w głowę ma taką samą moc, co strzał z karabinu powtarzalnego.

Poza około dwoma godzinami opowieści Haus oferuje nam też nieco nowych kart i nowy sprzęt. Karty głównie będą rozwijać naszą furię. Okazuje się, że furia to lokalna specjalność i będziemy jej używać dość często. Nowe karty sprawiają, że gdy mamy kogo atakować, to furii nigdy nie stracimy. Jasne, że wiąże się to z drobnymi niedogodnościami, ale w zamian dostajemy możliwości stworzenia naprawdę potężnej ręki. Poza tym dostajemy kuszę. Kusza, czy była potrzebna? Oczywiście, że nie. Jest jednak ciekawym dodatkiem, który pozwala eliminować zakażonych z daleka, po cichu i nieco bardziej pasuje do świata wypełnionego nie-do-końca-żywymi. Poza tym jest niezbędna do wykonania kilku zadań głównych w tym dodatku, więc trzeba do niej przywyknąć. Miejsca w ekwipunku jest na nią sporo. Niestety nie doświadczymy nowych modów, czy bardziej finezyjnych broni. Tutaj deweloperzy nieco zawiedli.

To wszystko kwestia perspektywy

Dead Island 2, Haus, recenzja, Xbox Series X
Haus podzielone jest na cztery części. Centralny hub, sztuczne osiedle z mrocznymi podziemiami, las z dramatycznym zwieńczeniem, leże Konstantina. Jest różnorodnie, ale nie jest tego wiele.

Haus w zasadzie nie wnosi nic istotnego. Wizualnie dodatek jest ładny, ale poza pierwszą sceną nie powala. Karty i broń, które dodaje, są bez większego znaczenia dla nas, szczególnie jeśli skończyliśmy już grę. Znajdziemy na pewno w naszym wyposażeniu coś potężniejszego. Nowych przeciwników nie zauważyłem, poza bossami, którzy są naprawdę fajnie wykonani. Dodatek jest krótki, bo nawet jeśli się zgubimy po drodze i nie będziemy wiedzieć, co robić, powinien on zająć nam około 3-4 godzin. Nie ma tutaj miejsca na eksplorację i zaglądanie w każdy zakamarek. Po prostu nic w nich nie ma. Czy więc warto dawać za ten dodatek 65 złotych? Moim zdaniem nie. Chyba że Dead Island 2 to jest gra, którą kochasz albo polujesz na osiągnięcia. Wtedy jak najbardziej warto. Wiedz tylko, co kupujesz, bo oferta jest bardzo ograniczona.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Autor
Picture of Łukasz

Łukasz

Hej, to jest przykładowy tekst. Na pewno go *kiedyś* zmienię!

OpenCritic Contributor

Kategorie

Taka sobie reklama