Gra Recenzja

Indyk z 360-ki – Recenzja Zombies ruined my day

Kto mówił, że pierwszy dzień pierwszego tygodnia nowego roku trzeba zacząć z przytupem? Nikt, dosłownie. Dlatego dzisiaj na warsztat bierzemy grę, która zapewne nie zachęca na pierwszy rzut oka nikogo. Zombies ruined my day to prosta strzelanka od nieznanego studia. Zombie apokalipsa dla wszystkich. Co może pójść źle?

Kawałek historii

Zombies ruined my day, Xbox One, Xbox Series X|S, recenzja, review
Pierwszy etap to wprowadzenie do gry, w którym dostajemy dostęp do podstawowych broni i możemy zaznajomić się ze sterowaniem w grze, które i tak jest dość proste.

Zombies ruined my day jest grą, która ukazała się w 2011 roku w ramach programu Xbox Live Indie Games. Poprzednik ID@Xbox jest odpowiedzialny za początki wielu deweloperów, którzy w późniejszych latach odnieśli sukces. XBLIG pozwoliło im poznać Xboksa i game dev, żeby później tworzyć gry na większą ilość platform. Niewiele gier było jednak na tyle dobrych, żeby wybić się ponad program. Znanym przykładem dewelopera, który wyrósł ponad XBLIG, jest James Silva (Ska Studios), który stworzył tak znane gry, jak ZP2K9, I MAED A GAM3 W1TH Z0MB1ES 1NIT!!!1, czy serię The Dishwasher. Ostatnio (w 2016 roku) nawet wydał grę na nowe platformy — Salt and Sanctuary. Innym przykładem może być Blendo Games — deweloper Thirty Flights of Loving. Zombies ruined my day nie było jedną z dobrych gier, ale taką, do której Rendercode Games miało dostęp i postanowiło wydać ponownie. Decyzja dziwna, ale gra nie jest taka zła, choć prosta.

Zombie, niszczyciele miłości

Zombies ruined my day, Xbox One, Xbox Series X|S, recenzja, review
Kolejny etap jest nieco bardziej wymagający, ale nadal głównie chodzi o to samo – mordowanie większej ilości zombie.

Z jakiegoś powodu Zombies ruined my day ma fabułę. Co prawda cała opowieść znajduje się na kilku slajdach, ale jest. Czy jest dobra? Nie. Nasz bohater umawia się z dziewczyną na randkę, której wyczekiwał. Okazuje się, że jego plany pokrzyżowała zombie apokalipsa i teraz, w ramach zemsty, musimy zabić setki zombie, które stoją na naszej drodze. Następnie mamy możliwość ukończenia 9 poziomów na 3 etapach w 2 trybach gry. Liczby nie są imponujące same w sobie, a nie pomaga fakt, że każdy poziom w danym etapie jest taki sam, tylko różni się liczba przeciwników. Ostatni jednak różni się też od pozostałych, bo jest to zawsze walka z bossem. Nic szczególnego, bo stawiamy czoła powolnemu przeciwnikowi z wielką ilością punktów życia. Nawet te ostatnie poziomy nie są szczególnie trudne. Przejście całej gry powinno zamknąć się w 60-90 minutach na każdym z poziomów trudności.

Ale dlaczego?

Zombies ruined my day, Xbox One, Xbox Series X|S, recenzja, review
Ostatni etap zawiera niespodziankę, wagoniki mogą się zarwać pod ciężarem zbyt dużej ilości zombie. Jak ekscytująco!

Decyzja, którą podjęło Rendercode Games, jest niezrozumiała dla mnie, bo Zombies ruined my day nie jest grą dobrą. Może się jednak wydawać eksperymentem, który ma pokazać, jak trudno (lub łatwo) przenieść gry, które były napisane z użyciem starych narzędzi deweloperskich dla Xboksa 360, na nowe konsole. Jeśli tak, to możemy od Rendercode Games spodziewać się wskrzeszania klasyków XBLIG, których kilka jest, a w które nam, Polakom, nie było dane zagrać. Zombies ruined my day przypomina grę flashową, w której sterowanie zamyka się w kilku przyciskach, fabuła jest, ale jest tylko po to, żeby odhaczyć kolejną rzecz na liście obowiązkowych elementów, a rozgrywka jest po prostu zbyt prosta, żeby się dobrze bawić w tej grze. Ale cena jest adekwatna, Gamerscore’u 1000, więc gra na pewno znajdzie szerokie grono odbiorców w wąskiej grupie łowców osiągnięć.

Grano na Xboksie Series X

Gra została dostarczona na potrzebę tej recenzji.

4
Zombies ruined my day:
4

Leave a Reply