Gra Recenzja

W końcu shmup, w którego chcę grać – recenzja Z-Warp

Z-Warp to najnowsza gra od Panda Indie Studio i jest to jednocześnie najnowsza ich gra z gatunku shoot ‘em up. Grałem w chyba każdą, recenzowałem większość i przyznam, że tym razem jest zdecydowanie najlepiej. Wszystko, co było źle wcześniej, zniknęło. Ale czym jest Z-Warp?

Krótka, ale intensywna

Z-Warp to kolejna już gra z tego gatunku po Void Gore, Red Death i Project Starship. Każda z nich miała swoje problemy, które często się powtarzają w ramach tego gatunku. Na ekranie dzieje się tu znacznie więcej niż w oryginalnym 1942, a trzeba też więcej ruchu niż chociażby w  Bullet Beat. Niestety i na szczęście gra jest dość krótka. Z-Warp ma tylko 5 poziomów, których wspólnym tematem są ludzkie organy. Zaczynamy od krwiobiegu, gdzie głównym złym jest biała krwinka w formie wielkiej czaszki. Następnie mamy jelita, żołądek, serce i mózg. Gra kończy się walką z ogromnym diabelskim mózgiem. Ile czasu zajmie przejście gry? Na pewno da się zmieścić w pół godziny, jednak to nie wszystko, co gra ma do zaoferowania. Trzy tryby trudności, które różnią się atakami przeciwników, a także tryb gry w nieskończoność to dodatkowe atrakcje. Ja ukończyłem grę i zdobyłem wszystkie osiągnięcia w 2 godziny i 43 minuty.

Co niby jest lepiej?

Z-Warp, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Różne poziomy trudności sprawiają, że przeciwnicy nieco inaczej się zachowują. Zawsze jest ich tyle samo, ale bywają bardziej odporni i bardziej agresywni.

W gruncie rzeczy wszystko. Od czego by tu zacząć? Przede wszystkim tłok. Na ekranie dzieje się dużo, ale nie za dużo. Nie ma tutaj sytuacji, w której przegrasz, bo na ekranie jest po prostu za dużo przeciwników i za dużo wystrzelonych pocisków, a w dodatku przez twoje ataki nie widać ataków przeciwników. Zawsze jest jakieś miejsce na ucieczkę albo takie możemy sobie stworzyć. Dodatkowo wszystkie wrogie pociski są nałożone na nasze ataki, a nie pod nie. Sprawia to, że łatwiej da się zauważyć niektóre ataki, szczególnie podczas walk z późniejszymi bossami, bo wtedy ekran bywa pełniutki. No i jest dość fajny system bonusów, dzięki którym podreperujemy zdrowie, zyskamy natychmiastowe odpalenie bomby, czy zwiększy się siła naszego ataku. Jakby tego było mało, to gdy stracimy ostatnią tarczę naszego statku, włącza się tryb ostatniej szansy, a jeśli podczas niego wytrzymamy odpowiednio długo, to nasz statek się nieco naprawi.

Bomby to podstawa

Z-Warp, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Walki z bossami są zwieńczeniem każdego poziomu. Zazwyczaj nie są długie i nie są bardzo trudne, ale na pewno kilka razy przyda się kilka „continue”.

Kolejnym ciekawym elementem gry są bomby. Nie jest to rzecz opcjonalna, bo używanie ich jest wręcz konieczne do wygrania większości walk z bossami i ukończenia kilku poziomów. Bomby to ładunki wybuchowe, których mamy nieskończenie wiele, a które mają krótki czas regeneracji. Po odpaleniu w pełni naładowanej bomby zabijemy każdego przeciwnika w jej zasięgu. Jeśli nie jest w pełni naładowana, to będziemy mogli zniszczyć wszystkie pociski w zasięgu naładowania, który zwiększa się z czasem. Jakby tego było mało, to bomba pozwala nam podnosić power-upy, które są poza naszym zasięgiem. Nauczenie się korzystania z bomb, instynktowne ogarnianie ich zasięgu i wyczucie czasu ładowania bomby pozwolą nam osiągnąć coraz lepsze wyniki na kolejnych poziomach trudności. To akurat będzie potrzebne do jednego z osiągnięć, bo trzeba zdobyć po 500 tysięcy punktów w trybie fabularnym i nieskończonym. Nie jest to wiele na najwyższym poziomie trudności, ale na niższym jest niemalże nie do zdobycia.

Moment, ona jest po prostu łatwa?

Z-Warp, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Walka z refluksem to irytujące kilka minut. Nie dość, że od dołu leci w nas kwas, to jeszcze czasami boss atakuje od góry, zawsze zaskakując gracza.

Po napisaniu tego wszystkiego dochodzę do wniosku, że Z-Warp podoba mi się, bo jest po prostu przystępną grą. Dość szybko uczy nas jak poprawnie używać wszystkich mechanik gry, szczególnie bomb, a z czasem jesteśmy w stanie wykombinować to, czego deweloper nam nie powiedział w sekcji pomocy. Chociażby nie dowiemy się tego, że hitboksy w tej grze są zaskakująco małe i jeśli jest piksel przerwy między atakami, to na pewno się zmieścisz. Szczególnie jest to przydatne, jak zawsze, podczas walki z bossami, bo każdy w jakiś sposób zalewa nam ekran atakami. Przetrwanie na poziomie trudności Hardcore staje się możliwe już po godzince, czy dwóch grania. To właśnie na tym poziomie trudności ostatecznie udało mi się zdobyć wymagane punkty i dość do aż 3 poziomu, od którego tak naprawdę zaczynają się schody. Walka z refluksem jest dość irytująca. Z-Warp to zdecydowania gra, którą polecam.

Grano na Xboksie Series X

Z-Warp to kolejna już gra tego samego gatunku, po Project Starship, Null Drifter i Red Death, od tego samego dewelopera. Shoot 'em up, vertical shooter i bullet hell, w tej kolejności. Gra nie jest trudna, pozwala nam szybko ogarnąć co się dzieje i jest po prostu przystępna i jest fair. Czego chcieć więcej? Kopia gry została dostarczona do recenzji przez wydawcę.

8
Z-Warp:
8

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.