Gra Recenzja

Z Zachodu do piekła – Recenzja West of Dead

West of Dead, recenzja, review, Xbox One

West of Dead to gra, która została pokazana przy okazji X019, które odbyło się w Londynie listopadzie ubiegłego roku. Niedługo potem rozesłano zaproszenia do udziału w testach tej gry każdemu, kto zapisał się do newslettera dewelopera. Teraz, po pół roku West of Dead w końcu ukazało się na konsolach i PC. Czy warto było czekać?

Ron Perlman powraca

West of Dead, recenzja, review, Xbox One
Każda nowa próba w West of Dead zaczyna się w barze. Pustym barze, gdzie możemy tylko wymienić kilka zdań z barmanem. Trochę zmarnowano tutaj przestrzeń.

West of Dead to gra w dość unikatowym, mrocznym stylu. Stylizacja i umiejscowienie akcji sprawia, że gra przenosi nas na komiksowy dziki zachód, coś w stylu Call of Juarez: Gunslinger, ale w znacznie mroczniejszej wersji. Mamy tutaj do czynienia z grą akcji w rzucie izometrycznym, w której sterujemy poczynaniami Williama Masona, pod którego głos podkłada Ron Perlman. Jest on w zasadzie gwiazdą tej gry i obecność jego głosu dziwi, zwłaszcza że reszta głosów w grze gdzieś zaginęła. Tak jakby deweloperzy mieli pieniądze na Rona Perlmana, ale już zabrakło jej na dodanie głosów postaci towarzyszących, na przykład barmanowi albo wiedźmie. Jest to niesamowicie kontrastujące, ponieważ słyszymy, jak Mason rzuca jakimiś tekstami co chwilkę, a potem rozmawiamy ze sprzedawcą i nic nie słychać. Jest to spore niedociągnięcie, które nie powinno mieć miejsca. Nie sprawia to jednak, że odbiór gry jest znacznie pogorszony, ponieważ przez większość czasu i tak nie ma z kim pogadać.

Czym ty właściwie jesteś?

West of Dead, recenzja, review, Xbox One
Po schowaniu się za osłoną możemy swobodnie prowadzić ogień w kierunku przeciwnika. Do momentu zniszczenia osłony nie zostaniemy trafieni.

West of Dead to gra, która na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie kolejnej gry z gatunki roguelite, w której mamy do pokonania losowo generowane pokoje, a każda zakończona porażką próba sprawia, że kolejna próba będzie łatwiejsza. Zazwyczaj dzieje się to poprzez zbieranie jakichś zasobów albo doświadczenia. West of Dead to jednak zupełnie inna gra. Upstream Arcade określiło ją jako taktyczną strzelankę z elementami osłon, a tak naprawdę taktyki w grze jest mało, osłon tylko kilka, ale są elementy, które sprawiają, że będziemy musieli mniej więcej zaplanować, w jakiej kolejności zaczniemy eliminować jakich przeciwników. W czyśćcu panuje powiem ciemność, rozświetlana tylko przez latarnie i pochodnie. Część z nich można zapalić, ogłuszając czających się w ciemności przeciwników, co umożliwi nam atak bez konieczności unikania ostrzału. Sama mechanika uniku jest dość prosta, bo są dwa podstawowe sposoby uniknięcia ataku. Pierwszy to przetoczenie się w inne miejsce, uchylając się przed atakami na odległość i oddalając się z zasięgu ataku wręcz. Drugi to schowanie się za niskim schronieniem, co pozwoli nam uniknąć ostrzału i wybuchów, jednak osłona ma swoją wytrzymałość i musimy szybko wyeliminować przeciwnika, albo zacząć szukać nowej osłony. Daje to alternatywę dla wychylania się zza roku i szybkiego rażenia przeciwników.

Łatwo nie jest

West of Dead, recenzja, review, Xbox One
W grze znajdziemy liczne skrzynie, ołtarze, portale i porozrzucaną broń. Nic nie zostanie jednak zachowane po naszej śmierci, a grę musimy zawsze zaczynać od całkowitego zera.

Gry roguelite są często uznawane za gry dla masochistów. Gracze są jednak nagradzani za postępy podczas każdej próby, tutaj jest inaczej. Podczas gry możemy zbierać punky wzrostu, które pozwalają nam zwiększyć obrażenia broni, umiejętności lub punkty życia. Mamy też możliwość podnoszenia przedmiotów, zdobywania umiejętności i dane nam będzie nosić dwie sztuki broni. Początkowo możemy liczyć tylko na dwie podstawowe bronie z ograniczonego zestawu, ale z czasem przyjdzie nam je ulepszyć. Możemy dostać w ręce muszkiet, który pozwoli razić przeciwnika mocno, ale wolno, pistolety, które strzelają szybko, ale zadają niskie obrażenia, czy strzelby, które w gruncie rzeczy są dość bezużyteczne, bo zadają mniejsze obrażenia niż muszkiet, a ich szybkostrzelność nie jest wcale wyższa. Z czasem przyjdzie nam jednak samemu dobrać swoje ulubione zestawy uzbrojenia. Dodatkowo możemy mieć dostępna dwie umiejętności, które odnawiają się z czasem. Wśród nich mamy chociażby szybsze przeładowanie broni na krótki czas, czy najczęściej broń białą do walki na odległość w postaci toporów, czy noży.

Będzie wymagać aktualizacji

West of Dead, recenzja, review, Xbox One
West of Dead boryka się między innymi z problemami w postaci kiepskiego automatycznego celowania, brakiem mechanik zachowywania postępu i źle zaprojektowanymi drabinami.

West of Dead to ciekawa koncepcja, jednak widać, że gra nie została w pełni dopracowana, albo niektóre elementy zostały po prostu źle przemyślane. Przede wszystkim jest problem z kamerą, której ustawienie potrafi zaskoczyć, jeśli wchodzimy po drabinie, albo idziemy wąskim korytarzem, bo ściany nie zawsze znikają, pokazując nam, co się za nimi kryje, a przeciwnik kryjący się za ścianą nie daje o sobie znać do momentu, w którym zostajemy zaatakowani. Problem jest też z automatycznym celowaniem, które jest pomocne w walce, jednak zdarza się mu być nieco nadgorliwym. Funkcja często wybiera cele, w które my nie celujemy, co powinno zostać dopracowane w pierwszej kolejności. Co prawda nie zdarzyło mi się strzelać w przeciwnika, który był w innym pokoju, ale niejednokrotnie strzelałem w przeciwnika w prawo albo lewo od mojego celu, który szarżował na mnie. Sprawia to, że można zginąć nie z własnej winy, co nigdy nie jest dobre.

Długie i bolesne 1000G

West of Dead, recenzja, review, Xbox One
Stylistyka gry zmienia się z czasem, ale przeciwnicy w gruncie rzeczy pozostają tacy sami, różnią się tylko wyglądem, wytrzymałością i siłą uderzenia.

West of Dead powinno mieć więcej mechanik gatunku roguelite. Sprawiłoby to, że gra byłaby znacznie przyjemniejsza. Możliwość zachowania swoich postępów między kolejnymi próbami przyspieszyłaby rozgrywkę i sprawiła, że z czasem staje się przyjemniejsza. W tym momencie dostajemy jednak grę, która jest trudna i będzie wymagać godzin na pierwszych poziomach, żeby opanować rozgrywkę do stopnia pozwalającego na płynne przejście pierwszych kilku starć. Z czasem będzie jednak trudniej, ponieważ nie mamy od początku dostępu do naszych ulubionych umiejętności i broni, a nie wszystko, co znajdziemy, jest tak naprawdę przydatne. West of Dead to gra dla masochistów, ale nie dlatego, że należy do gatunku jednych z najtrudniejszych i najbardziej wymagających gier, a dlatego, że jest to gra pozbawiona wszelkich elementów, które sprawiają, że gry roguelite i roguelike są w ogóle do przejścia. West of Dead to wyzwanie, które jest unikatowo wyglądające, ma sporo ciekawych pomysłów, zatrudnia naprawdę dobrego aktora do udźwiękowienia głównego bohatera, ale jednocześnie ma kupę błędów i niedoróbek, które sprawiają, że West of Dead trudno polecić nawet fanom gatunku, bo i z określeniem tego mam poważne problemy.



Grano na Xboksie One X

Gra została udostępniona przez Raw Fury.

7
West of Dead:
7

Leave a Reply