Gra Recenzja

CS:GO na konsole? – Recenzja Warface: Breakout

Warface: Breakout, Xbox One, recenzja, review

Zawsze dziwi mnie, jeśli jakaś gra jest zapowiedziana i ukazuje się niedługo później w sklepach. Warface: Breakout to jedna z takich gier, a przy tym rekordzista, bo gra się ukazała w mniej niż 24 godziny po pierwszych zapowiedziach. Jest to dziwny shooter, który chce zapchać dziurę, która wcale nie musi być zapychana.

Czyli to nie kolejny sezon Warface?

Warface: Breakout, Xbox One, recenzja, review
Warface: Breakout to jedna z tych gier, w której z wyciągniętym nożem biega się szybciej. Z jakiegoś powodu reszta wyposażenia się nie liczy.

Początkowo myślałem, że Breakout to kolejna aktualizacja do Warface, ale Mars wydawał się dość świeży i coś było nie tak. Sprawdziłem, czy do gry pojawiły się osiągnięcia, ale nie odnaleziono żadnych. Dopiero po chwili trafiłem na notkę prasową od My.games w mojej skrzynce, która akurat mówiła, że na rynku pojawiła się nowa gra od Allods Team, którzy są jednym z zespołów zajmujących się obecnie Warface. W przeciwieństwie do wcześniejszej gry, Breakout to płatna gra, która chce wypełnić lukę, która powstała na rynku konsolowym, na którym brakuje „taktycznych strzelanek zespołowych”. Ostatnią grą, która była dedykowana takiej rozgrywce było Counter-Strike: Global Offensive, które trafiło na Xboksa 360. My.com i Allods Team zauważyło tę pustą niszę na rynku i postanowiono opracować grę, która będzie bazować na Warface, ale wyeliminuje element na który narzekałem najwięcej, czyli całość „pay-2-win”. Jaki osiągnięto efekt? Całkiem dobry, ale grając w Breakout cały dzień nie potrafiłem znaleźć odpowiedzi na jedno pytanie. Dlaczego?

Wygląda znajomo…

Warface: Breakout, Xbox One, recenzja, review
W Warface: Breakout znajdziemy część broni w Warface. Bronie obu stron się jednak znacznie różnią, nie tylko wyglądem, często też możliwościami.

Warface: Breakout dla Warface jest tym samym, co Defense of the Ancients dla Warcrafta III – zmodyfikowaną wersją, która ma służyć czemuś innemu niż oryginał. Co prawda tryb „Plant the Bomb” jest dostępny w Warface, ale nie jest on szczególnie fair z uwagi na znaczną ilość broni, które można kupić za pieniądze i dadzą niesamowitą przewagę w walce. Breakout wyeliminowuje ten problem dając graczom możliwość zakupu broni w trakcie gry, dokładnie tak samo, jak rozwiązano to w CS:GO. Zaczynając grę mamy ograniczone fundusze i możliwość wyboru jednego z czterech pistoletów. Po pierwszej rundzie odblokowują się pozostałe grupy broni – pistolety maszynowe, karabiny szturmowe, strzelby i karabiny snajperskie. W każdej grupie oczywiście cztery bronie. W większości bronie są odpowiednikami siebie po obu stronach, jednak są między nimi drobne różnice, jak chociażby frakcja Wardens dostaje jako pistolet w pełni automatycznego Glocka, a frakcja Reapers dostaje CZ-75 strzelającego seriami. Dodatkowo każdy gracz ma możliwość zmiany optyki na swojej broni, a dostępny zestaw to cała gama przyrządów celowniczych z Warface. No i rzecz jasna można zmieniać skórki broni. Mam tylko jeden problem z grą, który sprawił, że zginąłem kilka razy zupełnie bez sensu. Dlaczego SIG MPX i SA80 strzelają w tej grze seriami? Mało jest na świecie broni, które mają taki tryb ognia? Najwyraźniej.

… Ale uczucie jest inne.

Warface: Breakout, Xbox One, recenzja, review
Niestety po wczesnej śmierci przyjdzie nam obserwować poczynania naszej drużyny, co często nie będzie się nam podobać.

Warface miał dość dziwny system obrażeń. Każdy z żołnierzy był trochę gąbkowaty i było trzeba całkiem sporo strzelać do przeciwnika, żeby go zabić. TTK było niesamowicie niskie. Przeniesienie tego modelu obrażeń do taktycznej strzelanki, ale jednocześnie automatyczne zabicie po strzale w głowę skutkuje sytuacjami, gdzie strzelałem trzema seriami w korpus przeciwnika, żeby ten się obrócił i zabił mnie jednym strzałem w głowę. Nie jestem fanem takiego systemu, ale to może dlatego, że sporo czasu spędziłem ostatnimi czasy grając w Battlefielda V i Call of Duty: Modern Warfare, gdzie jedna seria z karabinu zazwyczaj wystarczy do zabicia przeciwnika. Gra też wydaje się znacznie mniej dynamiczna, możliwość biegu jest ograniczona, usunięto cały parkour, a wszyscy wydają się cały czas przemieszczać kucając. Pasuje to jednak do stylu gatunku. Jest to jednak coś zupełnie innego niż gry, które są obecnie dostępne na konsolach, pomimo tego, że tryb „Plant the Bomb” jest w większości dostępny w takiej, czy innej formie.

Warface GO

Warface: Breakout, Xbox One, recenzja, review
Obecnie w grze jest 5 map, ale treść jednego z osiągnięć wskazuje na to, że więcej jest w przygotowaniu.

Warface GO jest niestety zajętą nazwą komórkowej wersji gry (Warface: Global Operations), ale mam wrażenie, że nazywanie tej gry nie jest wcale takim złym pomysłem, bo mówi dokładnie czym Breakout jest. Allods Team rozebrało na części CS:GO, a potem zaadaptowało niemalże każdy z tych elementów do swoich potrzeb w nowej grze. Część broni nawet pokrywa się z tym, co oferuje CS, ale wybór jest nieco większy, w szczególności jeśli chodzi o karabiny snajperskie, czy strzelby. Inne elementy, takie jak kupowanie wyposażenia, szybsze bieganie z wyciągniętym nożem, sprzęt taktyczny, jeden główny tryb gry (obecnie w Breakout jest tylko Plant the Bomb) i kosmetyka wydają się koncepcjami żywcem wyciągniętymi z Counter-Strike’a i są składowymi sukcesu tej gry. Warface: Breakout chce być tą grą dla konsolowców. Przydałby się tylko cross-play między konsolami, żeby baza graczy nie była zbyt niska, bo szkoda by było zapłacić stówę za grę, w której staje się naprzeciw tylko kilku tym samym graczom.

Są szanse na sukces

Warface: Breakout, Xbox One, recenzja, review
Możemy zmienić skórkę każdej broni i celownik optyczny. Ten ostatni ma zmienne powiększenie, ale nie zmienia żadnej ze statystyk broni.

Warface: Breakout ma szanse na zadomowienie się na konsolach na stałe. Dodatkowo wydaje się być całkiem niezłym osiągnięciem technicznym i optymalizacyjnym, bo gra nie wygląda źle, a działa (według jackfragsa; innego źródła informacji nie mogłem znaleźć) w 60 klatkach na sekundę i rozdzielczości 4K na Xboksie One X i PlayStation 4 Pro. Są jednak elementy, które nieco mnie irytowały w grze, takie jak sporadycznie spowolnienia gry, dziwny odrzut broni, czy dym wszechobecny na jednej z map i dość mocno zasłaniający widok, czego nie powinno być w takiej strzelance (pamiętam, że profesjonalni gracze CS:GO nie byli zadowoleni ze zmian, jakie wprowadzono w efektach cząstek na mapie Dust2, a tu mamy wielką chmurę dymu). Jednocześnie postanowiłem zagrać w ten sam tryb gry w Warface i wydawał mi się on znacznie przyjemniejszy, chociaż musiałem czekać dużo dłużej na znalezienie dla mnie gry. Z niecierpliwością czekam na początek pierwszego sezonu Warface: Breakout, żeby zobaczyć, co gra nam zaoferuje i czy liczba graczy wzrośnie w ciągu następnego miesiąca.



Grano na Xboksie One X

Gra została dostarczona przez wydawcę gry - My.games

7
Warface: Breakout:
7

Leave a Reply