Gra Recenzja

Detektyw i/lub dziennikarz – Recenzja Vampire: The Masquerade – Shadows of New York

Visual Novel, gatunek gier, którego nienawidzę z całego serca. Reprezentuje je niska jakość produkcji, tandetne historie i rzadko która nie wygląda, jakby była zrobiona w Visual Novel Maker czy Ren’Py. Czy polska ekipa z Draw Distance jest w stanie zmienić moje zdanie za pomocą Vampire: The Masquerade – Shadows of New York?

To samo, ale inaczej

Vampire: The Masquerade – Shadows of New York, Xbox One, recenzja, review,
W Shadows of New York gramy jako Julia. Julia jest postacią, która nie budzi zaufania i sympatii. Sarkastyczna dziennikarka, która wydaje się być cały czas w tarapatach.

Vampire: The Masquerade – Shadows of New York, które, dla ułatwienia życia wszystkim, będę nazywał po prostu Shadows of New York to gra z gatunku visual novel. Gatunek charakteryzuje się statycznymi ekranami, na których wyświetlane są dialogi między postaciami, raz na jakiś czas będzie trzeba dokonać wyboru, ale niezależnie od tego, co zrobimy, dotrzemy do jakiegoś zakończenia. Są to gry niewymagające, zarówno od gracza, jak i od dewelopera. Draw Distance stworzyło grę, która jest Visual Novel, ale brakuje jej podstawowych mechanik, które sprawiają, że przez większość gier tego typu przeprawiałem się w naście minut. Brakuje możliwości pomijania poszczególnych paneli i szybkiego i automatycznego przewijania całych rozmów, zatrzymując się tylko na wyborach. I to bardzo dobrze, bo z gry da się wyciągnąć znacznie więcej niż z pozostałych w gatunku i widać, że nie jest ona zrobiona w jednym z programów wymienionych we wstępie. Shadows of New York wymaga uwagi gracza.

W sam środek historii

Vampire: The Masquerade – Shadows of New York, Xbox One, recenzja, review,
Bycie wrzuconym w sam środek świata Vampire: The Masquerade sprawia, że nie wiemy kim jest Katherine. Podobno jest bardzo ważna w świecie wampirów.

Niestety Shadows of New York może wydać się dość ciężką do ogarnięcia grą, jeśli faktycznie chcemy wiedzieć, co się w ogóle dzieje. Vampire: The Masquerade to gra RPG, która została wydana w 1991 i od tego momentu jest cały czas rozwijana, a w 2018 roku ukazała się piąta edycja oryginalnej gry. W międzyczasie powstały seriale, gry i komiksy, które rozszerzają świat. Jakby tego było mało, to Shadows of New York jest bezpośrednią kontynuacją wcześniejszej gry Draw Distance o nazwie Vampire: The Masquerade – Coteries of New York, w której wcześniejsze wydarzenia, które ukształtowały Nowy Jork, który odkrywamy w Shadows of New York. W efekcie miałem wrażenie, że zostałem wrzucony w sam środek historii, o której nie mam pojęcia. O bohaterce gry nie wiadomo nic, nie zostaje nam przedstawiona, a jej poczynania przed rozpoczęciem gry sprawiają, że siedzi późno w nocy, pracując w Google Docs i niedługo potem zostaje zwolniona, porównując swoje dziennikarskie śledztwo ze sprawą Bollea v. Gawker. Ach, uwielbiam nawiązania do prawdziwych rzeczy i wydarzeń w grach video.

To dopiero początek

Vampire: The Masquerade – Shadows of New York, Xbox One, recenzja, review,
Historia, którą poznajemy w pierwszym rozdziale to dopiero początek. Życie Julii jako wampira dopiero się zaczyna, ale mimo to sporo osiągnęła w ciągu pierwszego roku.

Po bolesnym nadganianiu braków, które miałem (poza czytaniem wiki, najważniejsze informacje znajdziemy w słowniku w grze), szybko okazało się, że Shadows of New York ma dość interesującą fabułę, która potrafi wciągnąć. Grę czyta się jak dobry kryminał. Brakuje jednak narracji… Ile ja bym dał, żeby ta gra była przygodówką w stylu Telltale. W każdym razie, okazuje się, że Julia, którą przyjdzie nam grać, nie jest wcale wampirem, ale wkrótce będzie. Przyjdzie nam towarzyszyć jej podczas odkrywania zawiłości świata wampirów. Poznajemy sekty, klasy, czym są linie krwi i zgłębiamy feudalną strukturę ich rzeczywistości. Jednocześnie, jako Julia, próbujemy zaistnieć w świecie o sztywnych strukturach. Dziwne wydaje mi się, że taki świeżak ma swobodny dostęp do każdej z wysoko postawionych postaci, włączając w to arystokrację i postaci niemalże mityczne w świecie Vampire: The Masquerade. Ale może to dlatego, że wampiry chcą wykorzystać nasze talenty dziennikarskie?

Odrobina ruchu wiele zmienia

Vampire: The Masquerade – Shadows of New York, Xbox One, recenzja, review,
Zarówno postacie w grze, jak i tła zaraz za nimi, są genialnie wykonane. Nie są to realistyczne zdjęcia z rysowanymi postaciami, jak w sporej części gier tego gatunku.

Shadows of New York to niedługa gra, przy której przyjdzie nam spędzić około 2-3 godzin, ale jak na standardy gatunku wydaje się to całkiem sporo. Kolejną istotną rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę, jest jakość produkcji. Stoi ona na niesamowicie wysokim poziomie. Muzyka jest dobrze dobrana do mrocznej tematyki gry, chociaż jeśli jej się przysłuchamy, to dość szybko dojdziemy do wniosku, że nie ma jej dużo. Postacie i tła są natomiast wykonane zupełnie perfekcyjnie. Grafiki spotkanych postaci co prawda nie zmieniają się, gdy zmieni się ich nastawienie albo nastrój, ale są szczegółowe i utrzymane w ładnej, mrocznej stylistyce. Z tłami jest tak samo, idealnie pasują, nic nie odbiega od tematyki gry, a rzeczą, która potrafi zwrócić na siebie uwagę, jest delikatna animacja postaci. Czy to głowa delikatnie chowająca się za ekranem komputera w tle, czy też ledwo zauważalne przyciemnianie i rozjaśnianie się świateł na ulicy. Niby nic wielkiego, ale jednak jest to coś więcej, niż oferuje większość.

Apetyt rośnie

Vampire: The Masquerade – Shadows of New York, Xbox One, recenzja, review,
Julia jest opisywana za pomocą cech, jednak my ich nie wybieramy, żeby kreować świat. To nasze decyzje z czasem pokazują nam jaka jest nasza postać.

Draw Distance zrobiło dobrą grę, ale jednocześnie okazali się dobrą firmą marketingową, która nie działając na zlecenie Hardsuit Labs, ani Big Bad Wolf, pobudziła apetyt na ich nadchodzące gry, odpowiednio Vampire: The Masquerade – Bloodlines 2 i Vampire: The Masquerade – Swansong. Nie jest to jednak zła rzecz, bo w tym momencie zarówno Shadows of New York, jak i Coteries of New York, stają się pozycją obowiązkową dla każdego fana Vampire: The Masquerade, a także dla każdego fana dobrych gier z gatunku Visual Novel, którzy chcą oderwać się od mangowej stylistyki i przeróżnych fetyszy, które wydają się pozycją obowiązkową niemalże każdej gry w ramach tego gatunku. Randkowanie z gołębiami to moim zdaniem przesada.



Grano na Xboksie One X

Gra została dostarczona na potrzeby tej recenzji.

8
Vampire: The Masquerade – Shadows of New York:
8

Leave a Reply