Gra Recenzja

Powrót klasyka – Recenzja Ultimate Ski Jumping 2020

Raz na jakiś czas ukazuje się nowa gra, która po prostu porusza. Przypomina, jak to w wiejskiej szkole podstawowej w okolicach przełomu tysiąclecia, dzieciaki ustawiały się na przerwach w kolejce do zagrania na jedynym komputerze w klasie. Wybór był niewielki. Saper, Spear of Destiny i DSJ. Ultimate Ski Jumping 2020, DSJ na konsole.

Stylizowane DSJ

Ultimate Ski Jumping 2020, recenzja, review, Xbox One
Ultimate Ski JUmping 2020 oferuje zarówno klasyczne skocznie, ale także takie, które są na plaży, czy tez na księżycu.

Ultimate Ski Jumping 2020 to niemalże kalka dwóch pierwszych edycji Deluxe Ski Jump. Wcale to nie dziwi z kilku powodów. Przede wszystkim widać, co chciało osiągnąć gdańskie studio Blue Sunset Games — gra w dość oczywisty sposób wydaje się apelować do nostalgii graczy, którzy w swojej wczesnej młodości mieli, lub miały, do czynienia z fińską serią gier o skokach narciarskich. Mogli stworzyć grę podobną do RTL Ski Jumping albo późniejszych wersji Deluxe Ski Jump, ale tak nie zrobili. Z drugiej strony w skokach narciarskich nie ma wiele niuansów. Masz rozbieg, stok, punkt konstrukcyjny. Ślizgasz się w dół po rozbiegu, wybijasz się, lądujesz. To trochę jak powiedzieć, że gry wyścigowe polegają na prowadzeniu samochodu, ale w gruncie rzeczy dokładnie tak jest. Ten element niewiele różni się między The Crew, Forzą Horizon i Need for Speed. Tak samo jest tutaj. Mamy grę z widokiem boku skoczni, w której trzeba skoczyć jak najdalej i w jak najładniejszym stylu. No i jest ładnie stylizowana, więc nie musimy zmagać się z pikselami i ostrymi krawędziami.

Prościej być nie może

Ultimate Ski Jumping 2020, recenzja, review, Xbox One
W każdym skoku oceniane są trzy stadia: wybicie, lot i lądowanie. Pierwsze i ostatnie są proste do ogarnięcia, ale odpowiednia sylwetka podczas lotu nie jest wytłumaczona.

Choć skoki narciarskie to sport wymagający i dla każdego, kto miał okazję stać na szczycie skoczni narciarskiej, również przerażający, można go dość mocno uprościć. Blue Sunset Games okroiło cały sport do jego podstawowych elementów. Podczas skakania musimy brać pod uwagę tylko punkt wybicia, posturę podczas lotu i lądowanie. Dodatkowo jest wiatr, ale w moim odczucie on bardziej pokazuje jakiej odległości skoku możemy się spodziewać, ale nie ma istotnego czynnego wpływu na nasz skok. Jest to niewiele elementów, ale pozwalają nam na uzyskanie ostatecznej oceny i zdobycie klasyfikacji wśród zawodników. Oczywiście każdy z tych elementów można wykonać dobrze, źle i idealnie. Perfekcyjny skok jest bardzo trudny do wykonania z regularną częstotliwością, a nawet jeśli opanujemy go na jednej skoczni, to na kolejnej sytuacja się całkowicie zmienia i niemalże musimy uczyć się skakania od nowa. O ile szybko da się ogarnąć, jak trzeba się wybić i lądować, to zawsze wątpliwa jest dla mnie postura w trakcie lotu. W samouczku powinien być zrzut ekranu z idealną pozycją skoczka. Tak czy inaczej, z czasem da się opanować mniej więcej ten element, ale na zasadzie „wiem jak, ale nie wiem, dlaczego”.

Pomówmy o fabule (i innych trybach)

Ultimate Ski Jumping 2020, recenzja, review, Xbox One
O dziwo długi rozbieg nie ułatwia rozgrywki. Skocznie o niskim punkcie K są znacznie wygodniejsze i znacznie szybsze.

Jak wiele innych gier i ta oferuje pełen zestaw przeróżnych trybów. Od treningu, przez turnieje, po fabułę. Nazwa każdego z trybów idealnie opisuje to, czym jest. Turniej, pojedyncze zawody, tryb wieloosobowy. Ciekawie zaczyna się jednak robić w przypadku fabuły. Ten dość krótki tryb rozgrywki, który składa się z kilku zawodów, opowiada historię naszego skoczka, który musi przebyć całą karierę, zahaczając o każdy możliwy poziom zawodów. Zaczynamy od skakania w skateparku, co wygląda przekomicznie. Nasz skoczek, z nartami, w pełni odziany w kombinezon, skacze z rampy o punkcie konstrukcyjnym na poziomie kilkunastu metrów (ciekawostka: według FIS skocznia narciarska musi mieć punkt konstrukcyjny na poziomie co najmniej 20 metrów). Później jest jednak lepiej, bo zaczynamy brać udział w letnich zawodach, następnie przychodzi czas na zimowe. Tutaj skaczemy i dostajemy coraz trudniejsze zadania. Pierwszym większy wyzwaniem będą zawody olimpijskie, gdzie nie dość, że system lotów zmienia się nam na realistyczny, to jeszcze musimy wybrać. Nie jest łatwo, ale przynajmniej zaczyna być ciekawie. Ciekawym pomysłem, który jednak nie został zbyt dobrze wykonany, jest skocznia na księżycu. Niestety jest to skocznia K-300, co nie jest tak odległe od mamucich skoczni. Dlaczego nie dać nam czegoś ekstremalnego? K-1000?

Wygrana bez konkurencji

Ultimate Ski Jumping 2020, recenzja, review, Xbox One
Każdy z aspektów skoku można skopać i dostać kiepskie noty od sędziów. Szczególnie trudno jest się popisać podczas skoków w realistycznym stylu.

Ultimate Ski Jumping 2020 to gra najlepsza w swojej kategorii. Trzeba jednak pamiętać, że nie ma w niej żadnej innej gry. Narciarstwo nie jest zbyt popularne, a skoki narciarskie jeszcze mniej. Snowboard jest bardziej uniwersalny, bo da się na nim ścigać, robić triki i skakać, a przede wszystkim wygląda fajniej, dlatego też jest częściej wybierany przez deweloperów. Mamy gry takie jak Steep, które są konkurencją Ultimate Ski Jumping w kategorii gier o sportach zimowych, ale przecież są to zupełnie inne gry. Najbliższa konkurencja, w której skaczemy na nartach, to kompilacje sportów zimowych w pakietach z okazji olimpiad, a w nich przecież żaden sport nie wygląda dobrze. Nawet na PC Mediamond zrezygnowało z formy DSJ znanej z jedynki i dwójki i teraz próbują nam opchnąć trójwymiarową uproszczoną symulację lotów, którą nie dość, że trzeba kupić za około 50 złotych, to jeszcze każdy miesiąc grania online wyniesie nas kolejne 20 złotych. A tak za 45 złotych dostajemy grę, która bazuje na klasyku, ale wprowadza szereg zmian, które rozszerzają funkcje gry i sprawiają, że jest znacznie ładniejsza.

Brać, czy nie brać?

Ultimate Ski Jumping 2020, recenzja, review, Xbox One
Ultimate Ski Jumping 2020 oferuje powrót do przeszłości w ładnej oprawie. Rozumiem jednak, że gra może być mało kusząca dla tych, którzy nie grali w DSJ.

Odpowiedź na to pytanie jest dość prosta. Jasne, że tak. Z wielu względów. Przede wszystkim jest to nostalgiczna gra, jeśli masz więcej niż 20-kilka lat. Jest to też gra dość prosta i przyjemna, w której rozgrywka nie wymaga ślęczenia nad statystykami, tabelkami i zapamiętywania jaki wosk użyć na jakim śniegu. No i jest też fakt, że Ultimate Ski Jumping 2020 to polska gra, a polskich deweloperów i wydawców zawsze warto wspierać. Jest to też nie najgorsza oferta dla osób polujących na osiągnięcia, ale zajmie zdecydowanie dłużej niż większość gier od Ratalaiki. Blue Sunset Games, Ultimate Ski Jumping 2020 to kawał dobrej roboty.

Grano na Xboksie One X

Gra została dostarczona na potrzeby tej recenzji

7
Ultimate Ski Jumping 2020:
7

Leave a Reply