Gra Recenzja

Z komórek na konsole – Recenzja Townsmen – A Kingdom Rebuilt

Townsmen - A Kingdom Rebuilt, Xbox One, recenzja, review

Townsmen to ciekawa gra z wielu powodów, ale nie jestem do końca pewien, czy to dobrze o niej świadczy. Townsmen – A Kingdom Rebuilt to gra stworzona przez HandyGames i wydana na… Komórki. A potem na konsole i to właśnie tę wersję gry było dane mi ewaluować.

Najbardziej komórkowa gra na konsoli

Townsmen - A Kingdom Rebuilt, Xbox One, recenzja, review
Townsmen – A Kingdom Rebuilt to najnowsza część z serii, która zagościła na komórkach w 2003 roku. W tym roku gra miała premierę na konsolach.

Nie wiedziałem tego zaczynając grę, ale Townsmen ukazało się najpierw na komórkach. Nie dziwi to, bo od samego początku miałem wrażenie, że gra jest bardzo komórkowa, od wyglądu, przez sterowanie, po rozgrywkę. Okazuje się, że HandyGames wydało komórkową grę jako tytuł wspierany reklamami albo za kilka złotych, zależnie od opcji. Na konsolach gra kosztuje jednak prawie 140 złotych! Taki koszt jest zupełnie nieusprawiedliwiony i mam wrażenie, że spowoduje to niewielką ilość graczy, którzy będą budować średniowieczne miasta na konsolach. Townsmen nie jest jednak grą złą w założeniach i można ją porównać do miniaturowej wersji Strongholda, która jest uproszczona w dosłownie każdym aspekcie. Townsmen pozwala na nieskomplikowane zarządzanie średniowiecznym miastem, które rozwija się wraz z postępem misji fabularnych, polegającym na prostych zależnościach i ogólnym gromadzeniu surowców. Mimo tego, że cena nie zachęca, to zmienną jest, więc czy grą warto się zainteresować, jeśli będzie na 90% wyprzedaży?

Zbudujmy dom, na początek

Townsmen - A Kingdom Rebuilt, Xbox One, recenzja, review
Gra wygląda dość prosto i ładnie na zrzutach ekranu, ale niezbyt często przyjdzie nam zbudować ładne miasto. Gra jest na to zbyt prosta.

Pierwsze godziny gry zaczniemy od samouczka, który nauczy nas podstaw rozgrywki. I są to dosłownie godziny, bo o ile same zadania nie wydają się zbyt trudne, to dość szybko uświadomimy sobie, że każdy scenariusz, nawet treningowy, jest w tej grze dłuższą przygodą. W szczególności widać to, gdy coś szybko skopiemy i będziemy próbowali naprawić przez resztę gry. Krótki scenariusz, który powinien zająć kilkanaście minut, zajął mi półtora godziny, kiedy to panicznie próbowałem utrzymać w mieście chociaż kilku chętnych do pracy obywateli. Szybko okazuje się, że o ile rozbudowa naszego miasta zaczyna się od jednego domu, to dość szybko będziemy musieli zbudować resztę średniowiecznej infrastruktury. Do wszystkiego potrzebne są surowce, które ktoś skądś musi pozyskać. Drewno, kamienie, woda, dziczyzna, a w późniejszym czasie deski, ruda, piwo i szybka. Im większe nasze miasto, tym większe potrzeby mają nasi obywatele.

Prawie jak The Settlers

Townsmen - A Kingdom Rebuilt, Xbox One, recenzja, review
Rozgrywka w Townsmen przypomina coś z pogranicza Stronghold i The Settlers, ale nie można przeoczyć tego, że gra została stworzona z myślą o komórce.

Nie wiem, co chciało stworzyć HandyGames, gdy pracowali nad Townsmen, ale gra bardzo przypomina mi wczesne The Settlers na komórki połączone ze Stronghold. Naszym celem jest wykonanie zadań, które są generowane na bieżąco, wraz z postępem fabuły, ale wszystko osiągamy poprzez rozwój naszego miasta, generowanie cennych zasobów, handel, walkę i bogactwo. Czasami zdarzy się najazd bandytów, czasami będziemy musieli udowodnić naszą niewinność, a innym razem po prostu przetrwać zimę. Townsmen nie umywa się jednak do żadnej z tych gier, głównie z uwagi na swoje komórkowe dziedzictwo i konieczność odpowiednich uproszczeń. Dodatkowo Townsmen dość kiepsko rozwiązuje elementy takie, jak chociażby podstawowa budowa miasta. Musimy tutaj wyznaczyć tragarzy/budowniczych, którzy zbudują budynek. Następnie musimy wyznaczyć robotnika, którzy zajmie dane stanowisko i dać mu zadanie. Budynki potrafią bowiem często tworzyć różne zasoby, więc będzie się zdarzać, że będziemy musieli dynamicznie zmieniać profil produkcyjny danego budynku, bo na przykład surowce na produkcje danego zasobu są potrzebne gdzieś indziej, czy akurat potrzebujemy tragarza, a nie pracownika w hucie. W moim odczuciu, automatyzacja całego procesu, budowa budynku przez przyszłych pracowników i odebranie nam kontroli nad wyznaczaniem produkcji sprawiłaby, że gra stałaby się dużo przyjemniejsza.

Problemy planistyczne

Townsmen - A Kingdom Rebuilt, Xbox One, recenzja, review
Townsmen nie mówi nam wiele o stanie miasta do momentu, w którym wszystko zaczyna się walić. Brakuje surowców, w mieście wybuchł pożar, obywatele nas opuszczają, takie tam…

Problemów spotykamy więcej. Nie wszystkie są dotkliwe, ale czasami dość irytujące. Dla mnie jednym z tych okazało się planowanie miasta. W samouczku gra mówi nam, gdzie mamy budować i to robimy, nic trudnego. Gdy jednak dostaniemy już nieco wolności, to okazuje się, że rozplanowanie miasta jest niemożliwe, a budowanie kolejnych struktur polega na wpasowaniu budynku, gdzie akurat pod jego projektem zapali się na zielono. Nie mam pojęcia, w jaki sposób gra określa lokację budynku, ale na pewno za pomocą siatki. Niestety jej implementacja jest tak zła, że w jej istnienie w żaden sposób nie pomaga. Jasne, że taki sposób budowanie miasta jest bardziej „naturalny” jak na tamte czasy, ale osobiście uwielbiam średniowiecze pod linijkę. Może jest to dość błaha niedogodność, ale to właśnie ten element sprawił, że grać mi się po prostu odechciało. No i jakby tego było mało, to zawsze można zwrócić uwagę na problemy logistyczne. Gra nie zważa na zasoby „w systemie”, a jedynie na obecnie dostępne do przetworzenia. Oznacza to, że jeśli drwal tnie drzewo, to drewno nie jest dostępne dla tartaku. Ten od razu wywali komunikat, że nie ma drewna w tartaku i nie można produkować desek. Zmieni się to dopiero, gdy drewno dotrze do tartaku i ten zacznie produkować deski. Jest to irytujące dlatego, że trzeba się dość szybko przyzwyczaić do wielu powiadomień o tragicznym stanie naszego łańcucha logistycznego, chociaż jeśli tartak nie może produkować desek, bo nie ma drewna, to może trzeba zbudować drugą chatę drwala? Ale potrzeba drwala, więc trzeba też nowego domu. Ale na to potrzeba drewna, a całe wykorzystuje tartak. Trzeba więc zamknąć tartak, żeby nazbierać drewno, a potem…

Grania jest dużo, ale…

Townsmen - A Kingdom Rebuilt, Xbox One, recenzja, review
Townsmen oferuje wiele, ale w moich oczach nie powinien opuszczać komórek, a przynajmniej nie kosztować grubo ponad 100 złotcyh.

Townsmen – A Kingdom Rebuilt to gra, w której grania jest stosunkowo dużo. Spędzimy godziny w samouczku, a potem mamy jeszcze pojedyncze scenariusze, swobodną rozgrywkę na wybranej mapie, czy też możliwość zagrania w dodatek, który dodaje mamy o tematyce nadmorskiej, jednak w moim odczuciu cała rozgrywka nie jest warta swojej ceny. Niestety najnowsza odsłona Townsmen jest dość problematyczną grą. Z jednej strony mamy do czynienia z darmową grą na komórki, która jest wypełniona reklamami po brzegi, za których usunięcie przyjdzie nam zapłacić, a z drugiej strony mamy grę na konsole i PC, która jest taką sobie strategią o bardzo wysokiej cenie. Na konsoli nie chce mi się w grę grać, bo jest toporna i nie kupiłbym jej, gdybym nie dostał kopii do recenzji. Na komputerze nie chce mi się w nią grać, bo są znacznie lepsze strategie, w które chciałbym zagrać. 1849, Cezar 3, czy 0 A.D. to tylko kilka przykładów gier, które są lepsze, tańsze i dostarczają co najmniej tyle samo dobrej zabawy.



Grano na Xboksie One X

Gra została dostarczona przez wydawcę na potrzeby tej recenzji.

5
Townsmen - A Kingdom Rebuilt:
5

Leave a Reply