Gra Recenzja

Nawet nie wiem co to jest – recenzja Thunder Kid: Hunt for the Robot Emperor

Low-poly to era gier wideo, która miała miejsce kilka generacji temu. Gry używały wtedy uproszczonych modeli, które składały się najczęściej z prostych kształtów geometrycznych. Początki 3D były ciężkie, bo trzeba było zmienić myślenie i odkryć świat nowych możliwości. Thunder Kid: Hunt for the Robot Emperor to gra niczym z tamtej epoki.

W dalekiej przyszłości…

Wojna między USA i Kanadą była zawsze opcją w oczach Amerykanów. Mają oni plan inwazji, ale szansy go wykorzystać na razie nie było. W Thunder Kid była wojna między tymi dwoma sąsiadami, a w jej wyniku zbuntowała się SI. Prowadzi ona armię swoich robotów, których celem jest wymordować resztki ludzkości. Naszym zadaniem, zadaniem Thunder Kida, jest uprzedzenie wrogiej SI i dorwanie tytułowego władcy robotów. W grze nie ma jednak zbyt wiele fabuły, a poziomy nie są w żadnej sposób logicznie poukładane. Z fabuły mamy motywację i zakończenie, a pomiędzy strzelanie, skakanie i umieranie na okrągło. I przyznam, że brak fabuły to nie problem, a przynajmniej nie największy. Thunder Kid: Hunt for the Robot Emperor jest bowiem grą, która istnieje, ale czy powinna?

Low-poly, low-effort

Thunder Kid: Hunt for the Robot Emperor, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Każdy poziom w grze ma mniej więcej taki sam schemat, gdzie korytarz prowadzi nas do wyjścia. Tylko czasami można pójść górą albo dołem, w prawo lub w lewo.

Thunder Kid: Hunt for the Robot Emperor to strzelanka low-poly, która jest bardzo prosta, co widać już na pierwszy rzut oka. To nigdy nie jest złe, jednak ta gra i cała twórczość Renegade Sector Games to gry na jedno kopyto. Te same kształty, ta sama stylistyka, te same kolory. Różni się czasami perspektywa i raz na jakiś czas zmieni się gatunek gry. Nie oceniając jednak gry po grafice, po włączeniu pierwszego poziomu ukazuje się nam nasza postać, a nasze zadanie jest w zasadzie tylko jedno. Musimy iść naprzód i dotrzeć do wyjścia z poziomu. Nie trzeba nawet niszczyć żadnego z robotów. Da się ich wszystkich uniknąć, a jedynym problem mogą być mini-bossowie, którzy pojawiają się raz na jakiś czas. Zwiastują oni nieuniknione nadejście ich pełnej formy, z którą przyjdzie nam się zmierzyć po przekroczeniu metalowych drzwi.

Czegoś tu brakuje

Thunder Kid: Hunt for the Robot Emperor, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Nawet późniejsze poziomy nie oferują nowych broni i możliwości. Liczba i różnorodność przeciwników natomiast rośnie z niemalże każdym poziomem.

Renegade Sector Games podjęło więc artystyczną decyzję, żeby stworzyć grę właśnie taką. Zarówno wygląd, jak i podstawowe zasady rozgrywki są znane, lecz rzadko łączone. Co jednak z tym całym chodzeniem i strzelaniem? W grze mamy dostępną tylko jedna broń. Zważywszy na gatunek i styl tej gry, miałem nadzieję na coś więcej. Wraz z postępem, gra sama powinna wciskać nam w ręce coraz to większy arsenał i nowe możliwości, a tutaj nie ma nic. Zawsze strzelamy tak samo, a nasze przetrwanie częściej jest uzależnione od naszych umiejętności skakania, niż pokonania przeciwnika. Szczególnie jest to widoczne podczas walki z bossami, gdzie w zasadzie blokowałem spust kontrolera i skupiałem się na skakaniu, unikaniu pocisków i innych rakiet. Boss ostatecznie padał, a mi aż się nudziło to skakanie. Toteż grę przeszedłem, ale musiałem robić sobie kilka przerw, choć długa nie jest.

Grasz na własne ryzyko

Thunder Kid: Hunt for the Robot Emperor, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Najlepszą strategią na każdego bossa jest trzymanie przycisku strzału i skupienie się na unikaniu wrogiego ognia. Zajmie trochę czasu, ale frustruje najmniej.

Ciężko mi polecić Thunder Kid: Hunt for the Robot Emperor, bo wiem, na co stać potencjał wydawniczy eastasiasoft. Dali oni mam przecież Xuan-Yuan Sword 7! Jest pewien geniusz w stawianiu ilości ponad jakość. Thunder Kid to jest jednak gra, która może ci się spodobać, jeśli dobrze wspominasz pierwsze PlayStation i Nintendo 64. Są to konsole, na które Thunder Kid mogło zostać pierwotnie stworzone i gra czułaby się idealnie w tamtych czasach. Wszyscy inni grają na własne ryzyko.

Grano na Xboksie Series X

Thunder Kid: Hunt for the Robot Emperor to strzelanka low-poly, która przypomina nieco Contrę z większą ilością pikseli na ekranie. Biegniesz przed siebie w korytarzu, celując tylko w jedną stronę, pokonujesz bossów, a poziom trudności rośnie wykładniczo. Brzmi całkiem znajomo. Gra została udostępniona do celów recenzenckich przez wydawcę.

5
Thunder Kid: Hunt for the Robot Emperor:
5

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.