Gra Recenzja

Recenzja The Story Goes On

The Story Goes On Xbox One recenzja review

The Story Goes On to dość prosta gra, która bazuje na proceduralnie generowanych labiryntach pomieszczeń. O dziwo zapewnia całkiem sporo dobrej zabawy, mimo tego, że w zasadzie przez dziesiątki poziomów i setki pomieszczeń robimy dokładnie to samo, bez żadnych niuansów. Zmienia się jedynie lokalizacja i wygląd przeciwników.

The Story Goes On recenzja review Xbox One
Starcia z bossami dostępne są po zdobyciu klucza i ewakuacji z labiryntu. Nie są to starcia trudne, szczególnie że część bossów nie zadaje nam bezpośrednich obażeń

The Story Goes On pozwala nam wcielić się w jednego z kilku bohaterów (spośród których początkowo odblokowany jest tylko jeden). Każdy z nich ma szczególne umiejętności, chociaż nie są one szczególnie istotne, nie zmieniają w znaczny sposób tego, jak przebiega gra. To w zasadzie dobrze, bo nie mamy najwyraźniej wpływu na to, kiedy odblokujemy kolejnych bohaterów. Na pierwszego musiałem grać kilka godzin, następnego odblokowałem po kilku minutach od poprzedniego. Większe znaczenie mają bonusy, które jesteśmy w stanie odblokować w grze na kilka sposobów. Z uwagi na sposób generowania poziomów, zmienia się nie tylko układ pomieszczeń, czy liczba przeciwników, ale także przedmioty, które znajdują się na poziomach. Obowiązkowo jest tylko jeden – klucz odblokowujący nam wejście do bossa, ale dodatkowo po poziomach może być rozsiane kilkadziesiąt różnych przedmiotów, dających nam bonusy, albo nakładające kary na nasza postać. Są rzecz jasna rzeczy zupełnie bezużyteczne. Dlaczego? A dlaczego nie?

The Story Goes On recenzja review Xbox One
Uzi to ryzykowna broń. Może i atakuje szybko i równie szybko zabija, ale każdy strzał sprawia, że jesteśmy nieco biedniejsi

Gdy już wybierzemy bohatera, to okazuje się, że gra jest dość prosta. Mamy broń białą, którą atakujemy wszystko, co stanie nam na drodze, a także broń dodatkową. Czasami są to przedmioty jednorazowego użytku, ale zdarzają się też przedmioty wielorazowe, znacznie mniej potężne, ale za to często bardziej użyteczne. Mamy więc do dyspozycji zabójczy owoc, albo pochodnie plującą płomieniami. Czasami zdarzy się Uzi strzelające monetami, ale te lepiej zachować na później. W każdym razie po pokonaniu przeciwników we wszystkich pokojach i znalezieniu kluczy możemy zmierzać w stronę wrót bossa. Są to zazwyczaj dość różnorodni przeciwnicy, którzy charakteryzują się nie tylko większą siłą i wytrzymałością, ale zupełnie unikatowym atakiem. Jeden z bossów kryje się w jednym z trzech igo i musimy grać z nim w trzy kubki. Jeśli trafimy gdzie jest, to możemy zadać mu obrażenia. W przeciwnym wypadku pojawi się kilku przeciwników, których musimy się pozbyć, żeby kontynuować grę. Inny gra z nami w zbijaka, a kolejny zaś wraz z procentami utraconego życia pozostawia po sobie duszki, których nie możemy ruszyć, a które nam zadadzą obrażenia gdy na nie wpadniemy.

The Story Goes On recenzja review Xbox One
Czasami wchodzimy do lokacji, które są nieco inne niż reszta. Na końcu może czekać nas nagroda, albo śmierć…

Mechaniką, która zmienia znacznie rozgrywkę jest system bonusów i statusów postaci, który jest znacznie rozbudowany i składa się z blisko 50 elementów, które wpływają na naszą rozgrywkę w sposób aktywny lub pasywny. Bonusy aktywne wynikają z faktu posiadania wcześniej wspomnianej broni. Jest to generalnie możliwość zaszkodzenia przeciwnikowi z dystansu, nie ma tutaj nic nadzwyczajnego. Bonusy pasywne wynikają jednak z przedmiotów, które podnosimy i które w znaczny sposób zmieniają to, w jaki sposób zachowuje się nasza postać, albo jej otoczenie. Bonusy pasywne mieszczą się w szerokim spektrum, od skrajnie przydatnych do niesamowicie bezużytecznych. Możemy dostać towarzysza, który nie daje nam nic poza swoją obecnością. Z drugiej strony możemy dostać bonus, który automatyzuje nasz atak, zwiększa jego siłę i częstotliwość ataku. Mogą nas przyspieszyć i spowolnić. A najciekawsze jest to, że po zamordowaniu każdego z bossów trafiamy do ciemnej pustki, w której strach na wróble oferuje nam możliwość dokonania zakupów. Wybieramy spośród kilku przedmiotów, które musimy rozpoznać, ale też możemy kupić sobie dziką kartę – losowy bonus, który albo nas zabije w następnym pomieszczeniu, albo pomoże przejść całą grę.

The Story Goes On recenzja review Xbox One
Grafika jest dość uproszczona, ale dobrze pasuje do nieskomplikowanej rozgrywki

The Story Goes On nie oferuje jednak rozgrywki, która przyciąga na długie godziny. Raczej oferuje ona kilkanaście do kilkudziesięciu minut naprawdę ciekawej, odmóżdżającej rozgrywki, a potem dość mocno i na długo nudzi. Przy tym osiągnięcia nie są najłatwiejsze, więc ten aspekt gry też nie przemawia na jej korzyść. The Story Goes On nie jest grą złą pod żadnym względem, ale brakuje jej tego czegoś, co zapewniłoby jej miejsce na liście gier niezapomnianych. Prosta rozgrywka i powtarzalne poziomy sprawiają, że zapał do gry mija szybko, więc niestety gry nie można polecić z czystym sumieniem, a nie posiada ona ani unikatowego stylu, ani grafiki, które też mogą zachęcić do zakupu.



Gra została dostarczone przez Swipe Right PR

Recenzent grał około 5 godzin, zdobywając 9 osiągnięć i nadal nie kończąc wszystkich historyjek.

6.7
Dźwięk:
6
Grafika:
7
Rozgrywka:
7

Leave a Reply