Gra Recenzja

Wygląda klasycznie, jednak gra się lepiej – recenzja The Skylia Prophecy

Rzadko się zdarza, że chwytam w łapki grę z gatunku, za którym nie przepadam i okazuje się, że jest fajna. The Skylia Prophecy to lekka wersja gry z gatunku metroidvania, a więc mamy grafikę 2D, piksele i backtracking. The Skylia Prophecy różni się od reszty gatunku tym, że w tę grę grało mi się dobrze.

Nie ich gra

The Skylia Prophecy to gra, która nie należy do ich “dewelopera” i “wydawcy”. Jest to jeden z tych projektów, w ramach którego deweloper stworzył port gry pecetowej, a jego wydawca wydaje ją, no bo wydaje każdą ich grę. Mowa tutaj o 7 Raven Studios, którzy już kilka gier wydali na każdą platformę, a także o Totalconsole. Dorwali w swoje ręce całkiem ciekawą grę. Pierwotny deweloper ewidentnie sugerował się grami pokroju Metroida i Castlevanii i te wpływy czuć podczas rozgrywki. Nie jest ona dynamiczna, nie wymaga wiele zręczności, a każdą walkę da się wygrać odrobiną wytrwałości i pomyślunku. No i jest oczywiście konieczność cofania się do różnych lokacji, gdy zdobędziemy odpowiednie umiejętności. Nie jest to jednak tak rozbudowane, że trzeba wracać do samego początku gry. Co prawda nie próbowałem, ale zakładałbym tak, wiedząc, że kolejne rozdziały fabularne są dość krótki i mają definitywne zakończenia. Nazwałbym tę grę… 

Metroidvania light

The Skylia Prophecy, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X
Walka w grze jest całkiem podstawowa i chociaż jest jakaś forma magii, to ograniczenia many sprawiają, że ciężko jest jej używać. Zostaje sieczenie.

Każdy z elementów gry jest prosty, łatwy i przyjemny, chociaż mam wrażenie, że ma to miejsce tylko na konsoli. Tutaj, gdy w rękach mamy kontroler, sterowanie wydaje się dość naturalne, a przynajmniej miałem kontakt z wieloma dziwniejszymi. Na PC było chyba inaczej, ale to inne czasy. Ta gra po prostu jest przyjemna z kontrolerem w ręku, szczególnie gdy przez większość czasu będziemy tylko skakać, biegać i walczyć. Elementy platformówkowe nigdy nie są wyzwaniem, a raczej drobną przeszkodą, która nie wymaga wyczucia czasu i skupienia. Tego jednak wymagają walki z bossami, bo te niczym w każdym klasyku, atakują w określonej sekwencji. Tej trzeba się nauczyć i wiedzieć, kiedy skoczyć i w jakim kierunku. Powrotów też nie ma wiele. Najczęściej lokacje odwiedzamy jednorazowo, w biegamy tam i z powrotem raczej w ramach mniejszych instancji, a nie całego świata. Gra przez to jest przyjemna, ale zawiedzie fanów metroidvanii. 

Z miłością mówię, że jest brzydka

The Skylia Prophecy, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X
Tła i pierwszy plan gry są niesamowicie ładnie wykonane. Gra jest pełna szczegółowe, których można nie zauważyć na pierwszy rzut oka.

Po rozpikselowanej grze 2D nie można się wiele spodziewać, jeśli chodzi o grafikę. Ta jest niesamowicie podstawowa i przywodzi na myśl najznamienitszych przedstawicieli gatunku. O ile menu główne może sprawiać wrażenie, że grafika będzie rozmazana i nieprzyjemna, to już pierwsze minuty gry pozwalają zweryfikować tę teorię. Gra ostra, wykonana w fajnym stylu, bez zbędnej przesady i wodotrysków. Można by powiedzieć, że gra jest brzydka i to w najlepszym słowa tego znaczeniu. Powiedziałbym wręcz, że niektóre modele postaci i terenu są za mało szczegółowe. Nasza bohaterka charakteryzuje się awatarem, którego łatwo zapomnieć. Nie ma cech, które warto by zapamiętać, a jest to najważniejsza postać w grze. Animacje są jednak wykonane dobrze, a mechanika połączona z wyglądem gry daje efekt, który w dużej mierze można podziwiać. Widać, że pierwotni deweloperzy nie działali w ramach własnych ograniczeń, a podjęli świadomą decyzję. 

Jest łatwa, tania i przyjemna. Czego chcieć więcej?

The Skylia Prophecy, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X
Elementy platformówkowe są w grze, jednak nie za często i nie są za trudne. Idealna dla takiego rodzaju gry.

The Skylia Prophecy to gra, która podpasuje wielu grupom osób. Przede wszystkim przypadnie do gustu fanom metroidvanii, którzy szukają jakiejś lżejszej gry. Przypadną do gustu fanom dwuwymiarowych przygodówek, bo ma ona historię, którą możemy śledzić. Nie pogardzą nią fani gier, w których liczy się pixel art, bo gra wygląda ładnie. Spodoba się też łowcom osiągnięć, bo zdobycie każdego z nich zajmie około godziny. Pomimo tego, że należę zdecydowanie do ostatniej grupy i tego, że przez długi czas nie ogarniałem tej gry, ostatecznie mi się spodobała. System zapisu gry pozwala nam się cofnąć odrobinę w przypadku porażki, a osiągnięcia są bajecznie łatwe do zdobycia. Czy można oczekiwać czegoś więcej od gry za 30 zł

Grano na Xboksie Series X

The Skylia Prophecy to list miłosny do starych gier pokroju Castlevanii. Podobny styl, podobna rozgrywka, jednak nie do końca pasuje gatunek. Nie do końca metroidvania, bardziej po prostu połączenie platformówki i gry akcji. Ale gra się zaskakująco przyjemnie!

7
The Skylia Prophecy:
7

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.