Gra Recenzja

Co nowego na Xboksie Series X? – recenzja The Mooseman

Czasami mam wrażenie, że reedycje gier nie mają sensu. Po co wydawać rozszerzoną, ulepszoną i generalnie poprawioną wersję gry, w której nie było nic zepsute, a szczyt swojego wyglądu i możliwości osiągnęła już dawno? Nie wiem. Dla kasy? Właśnie taką grą jest nowa wersja The Mooseman na Xboksa Series X i S. 

Gdzie jest to nowe 300 MB?

Nowa wersja The Mooseman może pochwalić się nieco większym rozmiarem niż swoja wcześniejsza wersja. Dodatkowe 50% zajmowanej pamięci podnosi ją do prawie 1 GB. Prawdę powiedziawszy, nie dziwi mnie to, bo gra mniej więcej tak wygląda i brzmi. Co dziwi, a powinno zostać powiedziane, to brak zauważalnych zmian w grze. Nie ma tutaj dodatkowego trybu, który chociażby odróżniał Music Racer od Music Racera na Xboksa Series X. Nie ma tutaj wsparcia HDR, a niektóre sceny mogłyby pięknie wyglądać, gdyby była taka opcja. Zamiast tego mamy dokładnie taki sam opis gry, taką samą rozgrywkę i te same przedmioty napędzające manię zbieractwa. Co ciekawe nawet rozdzielczość 4K nie jest nowa, bo poprzednia wersja, z uwagi na status “Ulepszone dla konsoli Xbox One X” też mogła się nią pochwalić. Czyżby któraś z nich była oszukana? Czyżby wcześniej gra podciągała sztucznie rozdzielczość do 4K? Ja tego nie wiem, a po co spekulować? 

Ale pomijając sens…

The Mooseman, recenzja, review, Xbox Series X|S
The Mooseman opowiada historię wierzeń ludów ugro-fińskich, którzy obecnie zamieszkują na zachód od Uralu w Rosji. Kraj Permski.

The Mooseman opowiada historię, która oparta jest na ludowych wierzeniach ludów ugro-fińskich, a w szczególności ludu Komi. Wcielamy się w rolę szamana, który podróżuje przez świat żywych, zmarłych, cienia i światła, a wszystko po to, żeby przedstawić nam wierzenia i obrzędy owych ludów. Nie doświadczymy w grze zbyt wielu dialogów i wyborów, a jedyne co będziemy słyszeć to opowieść w języku komi-permiackim. The Mooseman to opowieść, prawie jak interaktywna książka, w której tak naprawdę niewiele jest do zrobienia poza wsłuchaniem się w historię. Można też znajdować i przeglądać artefakty, z których każdy ma krótki opis. Bez większych problemów The Mooseman można porównać do Kisima Inŋitchuŋa, czyli Never Alone, które ma podobny cel. Są to niesamowicie cenne gry dla zachowania kultury, a także pokazania globalnej publiczności historii niewielkich ludów, które przyczyniły się do kształtowania regionów, z których się wywodzą. 

Po prostu idź w prawo

The Mooseman, recenzja, review, Xbox Series X|S
Niewiele czasu spędzimy nie idąc w prawo jako Mooseman. Raz dostaniemy w ręce łuk, innym razem będziemy ptakiem.

Jeśli chodzi o samą rozgrywkę, to nie ma tu wiele do powiedzenia. Większość fabuły to faktycznie spacer. W kilku miejscach będziemy musieli nieco pokombinować, a starcia z bossami są raczej szybkie i mało wymagające. Niestety bywają frustrujące momenty, jak walka z bogiem rzeki, ale jak zauważymy pewną prawidłowość, to gra staje się bajecznie prosta. Przez chwilę mamy też do dyspozycji łuk, ale nie możemy wiele z nim zrobić. Największym wyzwaniem będzie znalezienie artefaktów, o których wspominałem, bo te czasami są ukryte w nietypowych miejscach. Czasami też będą wymagały wykonania sekwencji ruchów, a je poznamy z malowideł, posągów i tym podobnych elementów tła. The Mooseman nie jest grą wymagającą, a sama fabuła powinna nam zająć godzinę lub dwie, zależnie od naszej determinacji w czytaniu dodatkowych tekstów. Podsumowując, przez 90% czasu gry będziemy po prostu iść w prawo. Czy to oznaka kiepskiej? A może The Mooseman to nieco więcej? 

Gra albo lekcja, wybieraj 

The Mooseman, recenzja, review, Xbox Series X|S
The Mooseman to bardziej wirtualna opowieść niż faktyczna gra. Ale to dobrze, bo opowiada o nitypowych miejscach, ludach i wierzeniach.

The Mooseman to ciekawy twór. Z jednej strony jest to gra, która jest dość tania i krótka, a z drugiej strony jest to lekcja o czymś, czego na pewno nie wiesz. Tutaj muszę też wspomnieć, że jest to także całkiem szybkie źródło Gamerscore’u. Tylko i wyłącznie tobie pozostawiam wybór, czy wolisz się czegoś nauczyć, czy zagrać w niezobowiązującą, krótką grę. The Mooseman to na pewno relaksująca pozycja, która nie musiała mieć tej wersji, ale skoro już pojawiła się na rynku, to dlaczego by nie wyciągnąć z niej maksimum? 

Grano na Xboksie Series X

The Mooseman ukazało się na konsolach kilka lat temu. Teraz gra zdobyła wsparcie dla Xboksa Series X|S i PlayStation 5. Co się zmieniło? Czy 120 klatek na sekundę dodaje grze niespotykanego uroku? Czy jest to coś, czego gra w ogóle nie potrzebowała? Kopia gry została dostarczona do recenzji przez wydawcę.

7
The Mooseman:
7

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.