Gra Recenzja

Krew na piasku – Recenzja Story of a Gladiator

Story of a Gladiator, Xbox One, recenzja, review

Życie gladiatora nie jest często pokazywane w grach, pomimo licznych okazji do wykorzystania podczas zastosowania tego motywu. Ryse: Son of Rome dało nam chwilę jako gladiator. Swords and Sandals to flashowy klasyk, jego bardziej rozbudowanym odpowiednikiem jest Spartacus Legends, ale tylko tyle przychodzi mi do głowy. Na szczęście pojawiło się Story of a Gladiator.

Jak zostać gladiatorem?

Story of a Gladiator, Xbox One, recenzja, review
Początkowo w grze nie mamy nic, jedynie drewniany miecz i starą, zniszczoną tarczę. Musimy walczyć o nowe wyposażenie i łaskę bogów.

O dziwo Story of a Gladiator, gra, w której chodzi o mordowanie setek innych gladiatorów, posiada dość ciekawe wprowadzenie fabularne. Mamy do wyboru trzy postacie, z trzech różnych regionów Imperium Rzymskiego, które zostały tragicznie potraktowane przez życie, tracąc wszystko, co było w ich życiu cenne. Ich życie straciło sens, zaczęli pić, wdawać się w bójki i pić dalej. Aż pewnego dnia dotarli na arenę. W tym momencie zaczyna się rozgrywka w Story of a Gladiator, która polega na walkach jeden przeciwko wielu falom przeciwników, pokonywaniu czempionów aren i zostawania nimi samemu. W grze dostępne są trzy areny — Grecję, Kartaginę i Rzym — a w każdej z nich 12 walk. Te są natomiast przeprowadzone dość ciekawie, bo niemalże każda walka to mieszanka różnych przeciwników, którzy często sprawiają problemy w większych grupach, atakując na przemian i wykorzystując swoje umiejętności do uprzykrzania nam życia. Tutaj też widać największą wadę/zaletę gry — przeciwnicy nie czekają na swoją kolej, tylko walczą z nami grupą. Niestety w momencie, gdy atak przeciwnika przerywa nasz, trudno wyjść z życiem z sytuacji, gdy jesteśmy jednocześnie atakowani przez kilku przeciwników naraz.

Gdzie się podział murmillo?

Story of a Gladiator, Xbox One, recenzja, review
Przeciwnicy z którymi walczymy pochodzą z trzech regionów i mają adekwatne stroje i wyposażenie. Afrykańscy gladiatorzy ubierają się inaczej niż greccy.

Niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę, ale walki gladiatorów to nie była rzeźnia, tylko spektakl. Gladiatorzy byli dobrze opłacani, wyżywieni, wytrenowani, przede wszystkim byli aktorami. Coś na styl współczesnego wrestlingu. Byli rzecz jasna w większości zniewoleni, ale dbano o nich często lepiej niż o innych obywateli. Nie walczyli też przeciwko sobie losowi wojownicy, najczęściej parowano ze sobą konkretne archetypy gladiatorów. Z tego powodu nieco rozczarowuje brak swoistych „klas” wojowników, jak to było, chociażby w Spartacus Legends, gdzie oddano graczom 8 stylów walki. Archetypy w Story of a Gladiator są wykorzystywane tylko i wyłącznie dla przeciwników, wśród których możemy spotkać veles, murmillo, czy dimachaerusów. Zamiast klas mamy możliwość wybrania sobie broni (lepsza zwiększa obrażenia), ubioru (lepszy zwiększa życie) oraz tarczy (lepsza zwiększa życie i pozwala zablokować więcej obrażeń). Ponadto możemy wybrać boga, którego czcimy, możemy ubrać amulet, czy też zakupić jedzenie i sprzęt dodatkowy, który możemy zabrać na arenę, żeby ułatwić sobie wygraną.

Ku zadowoleniu tłumu

Story of a Gladiator, Xbox One, recenzja, review
Formuła walki się zmienia, ale zawsze musimy stoczyć walkę z kilkoma falami przeciwników. Czasami są to pojedynczy silniejsi, czasami masa słabszych. Czasami masa silniejszych.

Sama walka na arenie jest dość prosta. Nasza postać znajduje się na niewielkiej arenie, w której poruszamy się w górę, dół, prawo, albo lewo, co przypomina wiele innych gier, w których sprity poruszają się po ringu. Na samym początku gry mamy możliwość zaatakowania, zablokowania tarczą, czy też biegu. Każda kolejna umiejętność jest zablokowana i możemy je odblokować, zdobywając kolejne poziomy i ucząc się nich. Zablokowane są między innymi przewrót, szarża, dekapitacja, chociaż są też umiejętności pasywne, takie jak zwiększone obrażenia od ciosów zadanych w plecy, czy możliwość zadania obrażeń krytycznych raz na kilka ciosów. Gra pozwala dowolnie dystrybuować punkty umiejętności, co pozwala dostosować postać pod konkretną walkę, albo osiągnięcie. Istotny jest jednak też tłum zgromadzony na trybunach. Jeśli zrobimy coś efektownego, zabijemy kilku przeciwników naraz, wbijemy komuś topór w plecy, czy odetniemy głowę przeciwnikowi, zadowolenie widowni wzrasta. Gry to się dzieje, w stronę przeciwnika może polecieć kamień, oszałamiając go na kilka sekund, ale mogą też wrzucić na arenę jedzenie, albo monety, które pomogą nam przetrwać, albo potem pozwolą kupić nam nowy sprzęt. Zadowolenie tłumu wiąże się też z możliwością przyzwania boskiej pomocy, której efekt zależy od wyznawanego przez nas rzymskiego boga.

3 razy to samo

Story of a Gladiator, Xbox One, recenzja, review
Walki są bardzo trudne, gdy ekranie jest masa przeciwników, którzy atakują z prawej i lewej, ale sami nie są trudni do pokonania.

Story of a Gladiator to gra, w której nie ma zbyt wiele niuansu. Po pokonaniu pierwszego czempiona w zasadzie widzieliśmy już wszystko. Kolejne walki to więcej tego samego. Na szczęście deweloperzy dali nam tryb „lwa”, w którym mamy ograniczoną liczbę powtórzeń (żyć) i nie można powtarzać walk, które dałyby nam najwięcej pieniędzy w najkrótszym czasie, przy okazji zmniejszając ryzyko śmierci. W trybie lwa musimy przeć naprzód, przechodząc kolejne walki i rozważnie wydając pieniądze, skupiając się tylko na tym, co pozwoli nam przetrwać dłużej. Trzeba wybrać, czy próbować zdobyć lepszą broń, czy może bardziej opłaca się kupić nowy pancerz, zwiększając znacznie pulę punktów zdrowia? Aha, no i czy inwestować w jedzenie i gadżety? Złożyć dar bogom, żeby zyskać bonusy w walce? Złoto staje się ważnym ograniczeniem rozgrywki, którego nie da się przeskoczyć, ale na szczęście są sposoby, żeby porażka nie liczyła się jako porażka (co jest przydatną informacją dla łowców osiągnięć).

Wciąż nie to, czego chciałem

Story of a Gladiator, Xbox One, recenzja, review
Jednym oderwaniem od schematu są walki z czempionami, którzy mają zawsze wsparcie, ale wystarczy tylko ich pokonać, żeby wygrać.

Story of a Gladiator to wciąż nie jest gra, której szukam, jeśli chodzi o walki na imperialnej arenie. Gra jest bardzo przyjemna, ale jednocześnie prosta i ewidentnie opracowana, żeby dobrze się w nią grało na komórce. Brakuje mi gry, która opowiada historię gladiatora, połączenie narracji Gladiatora i rozgrywki Ryse: Son of Rome, gdzie akcja będzie wartka, ruchy postaci płynne, a fabuła nie będzie kuleć. Story of a Gladiator to gra, która może dostarczyć kilku godzin przyjemnej rozgrywki, ale nie zatrzyma na dłużej, bo nawet walka w trybie lwa nieco nudzi w momencie, gdy przestaje być fair. Story of a Gladiator warto się zainteresować, jeśli wspominacie przyjemnie gry pokroju Swords and Sandals i nie macie zamiaru popełnić tego samego błędu co ja — zagrać w jedną z gier serii ponownie po latach. Zaufajcie mi, są tragiczne i naszpikowane błędami.



Turniej w centrum Rzumu!

Najnowsza aktualizacja gry dodaje nowy, darmowy tryb gry. Colosseum Tournament to turniej, w którym przyjdzie nam stoczyć walkę przeciwko 15 falom przeciwników, jako jeden z trzech archetypów (w końcu, do wyboru mamy murmillo, retiariusa i bestiariusa) gladiatorów. Nowy tryb jest o tyle przyjemny, że będziemy mogli walczyć na kanapie razem z partnerem przed konsolą, ale to nie wszystko. W nowym trybie zrezygnowano z poziomów, amuletów i jako takiego wyposażenia i zastąpiono je punktami, które możemy wydać po każdej ukończonej rundzie. Jeden punkt zainwestowany w broń podnosi jej poziom, jeden punkt zainwestowany w tygrysa podnosi jego wytrzymałość. Colosseum Tournament dodaje wiele elementów, których brakowało mi w podstawowej grze. Dla samego trybu warto zakupić grę. Ale jeśli nie chcecie wydawać 50 złotych, wersja na Androida kosztuje tylko 10 zł.

Grano na Xboksie One

Gra została dostarczona przez dewelopera - Brain Seal

6
Story of a Gladiator:
6

Dodaj komentarz