Gra Recenzja

Niby tania, a dobra – recenzja Stellatum

Gry pokroju Spacewar! Asteroids przecierały szlaki w gatunku gwiezdnych strzelanek. Późniejszy rozwój gier doprowadził do stworzenia tak przyjemnych gier, jak Everspace, Elite Dangerous i Star Wolves. Stellatum wydaje się czerpać inspiracje z wielu z tych gier, dostarczając nam całkiem przyjemną kosmiczną strzelankę z ciekawymi możliwościami.

Nasz problem to najmniejszy problem

Stellatum to strzelanka, która mogłaby fabuły nie mieć, ale ma. Nie jest szczególnie skomplikowana. Ziemia ma kłopoty! Wymyślmy teleport! Teleportujmy się, żeby wyeliminować nasze zagrożenie! Ups, na miejscu spotykamy coś groźniejszego. Motywacja dobra do mordowania hord obcych dobra jak każda inna. Naprzeciwko nam będą stać rzesze przeciwników, spośród których każdy ma inną wytrzymałość i inny sposób prowadzenia ognia. Pierwszy poziom, w którym walczymy tylko z użyciem podstawowego działka, jest katorgą. Szybko jednak okazuje się, że lepszy sprzęt czeka za rogiem. Rozwój naszego statku jest dyktowany przez tempo, w jakim kończymy poszczególne misje. Najczęściej przeczytamy opis po misji, że na pokładzie zniszczonego statku znaleźliśmy dziwną dokumentację, albo jakąś nieznaną technologię. Pozwoli to odblokować jakiś silnik albo nowe działko. A na szczęście odblokowywać jest co i ma to wpływ nie tylko na siłę naszego piu piu. W grę wchodzi także pasywna i aktywna obrona, a także wytrzymałość statyki i jego zwrotność.

O dziwo widać zmiany

Stellatum, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Na statku znajduje się 8 elementów do zmodyfikowania. Najfajniejsze jest to, że zmienione elementy zmieniają wygląd zewnętrzny statku. Małe, a cieszy.

Ulepszanie statku to jest coś, co zasługuje na osobny akapit. Na statku mamy 8 miejsc na dodatkowe wyposażenie. Jest to broń, broń dodatkowa, rakiety, tarcza, generator, silniki, super atak i obrona aktywna. Dużo elementów, a po każdej głównej misji dostajemy coś nowego do przebadania i zainstalowania. Badanie nowych elementów statku odbywa się w dwóch fazach. Najpierw coś odkrywamy, a potem z posiadanych komponentów tworzymy dany element. Jeśli brakuje nam jednego z sześciu komponentów, to możemy stworzyć go za 100 punktów Materii. Zarówno komponenty, jak i materię zdobywamy podczas rozgrywki, ale na kilkaset punktów materii zdobędziemy może jeden lub dwa komponenty. Nie jest to problem, przynajmniej początkowo, bo dysponujemy pulą komponentów na start, a przecież nie musimy budować wszystkiego, co jest dostępne. W każdym razie dla mnie istotne jest jeszcze, że komponenty zmieniają wygląd statku. Co prawda nie warto brać gorszego komponentu dla lepszego wyglądu, ale można.

Nie jak Space Invaders

Stellatum, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Podczas lotu w kosmosie dużo się dzieje. O ile przeciwnicy początkowo są słabi i nieliczni, to już od trzeciej misji zaczynają się problemy.

Początkowo myślałem, że Stellatum będzie jak Space Invaders. Możemy ruszać się na boki, ewentualnie w górę i w dół, ale poza tym nic. Okazuje się jednak, że gra daje nam znacznie więcej swobody. W grze dodatkowo można się obracać wokół własnej osi. Może nie brzmi to przełomowo, ale właśnie takie jest dla rozgrywki. Przez to Stellatum staje się znacznie dynamiczniejszą grą, a przez to trzyma w napięciu. Szczególnie, że od misji trzeciej, końcówki każdej kolejnej są niesamowicie wymagające. Przeciwnicy zaczynają zalewać ekran, a kolejny poziom będzie oferował jeszcze więcej statków przeciwnika, a także nowe rodzaje, które są wytrzymalsze i mają lepsze wyposażenie ofensywne. Przez to z czasem robi się bardzo tłoczno na ekranie, a my tracimy szansę na wyjście z opresji bez szwanku. Cudem będzie, jeśli tylko tarcze zostaną uszkodzone, bo te się z czasem regenerują. Uszkodzenia kadłuba są z nami już na stałe, a przynajmniej do końca poziomu.

Czego chcieć więcej?

Stellatum, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Stellatum to nie jest jednak gra idealna i zdarza jej się czknąć. W tym przypadku statek transportowy powinien był mnie zabrać i odlecieć, a on mnie połknął i stoi.

Stellatum to w gruncie rzeczy bardzo prosta gra, ale nie można jej brać tego za złe. Brakuje jej połysku Sky Force, ale oferuje znacznie więcej niż chociażby Iro Hero, czy Red Death. Sprawia to, że jeśli chcemy czegoś na kształt Elite Dangerous, ale w 2D i znacznie taniej, to Stellatum jest prawdopodobnie naszą najlepszą opcją. To nie jest żart. Jeśli potrzebujesz postrzelać w kosmosie, to Stellatum idealnie nada się, żeby zaspokoić ten głód. Albo go pobudzi, to już zależy od gracza, a gdy to się stanie, to świat stoi otworem. W każdym razie dość rzadko to mówię o tanich niezależnych grach, ale warto.

Grano na Xboksie Series X

Stellatum to ciekawa gra, która pozwala nam uratować Ziemię i wymordować aż cztery cywilizacje obcych w międzyczasie. Bo czemu nie? A dodatkowo pozwala nam modyfikować statek, siać zniszczenie i zdobyć łatwe, choć czasochłonne 1000G. Kopia gry do recenzji została dostarczona przez wydawcę.

7
Stellatum:
7

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *