Gra Recenzja

Recenzja Steamroll

Steamroll, recenzja, review, Xbox One

Wiele jest na świecie gier, w których głównym bohaterem jest kulka. Cała seria FIFA, NBA 2K, Marble Blast, czy Ballance. Steamroll czerpie jednak z ostatnich dwóch, dorzucając od siebie nieco fabuły, strzelania i interesujących mechanik. Ale czy to wystarczy, żeby gra wyróżniała się spośród masy niezależnych gier zręcznościowych?

Para naprzód

Steamroll, Xbox One, recenzja, review
Nasza steampunkowa kula może się toczyć albo strzelać, ale nie jednocześnie, to przecież nie IS 8-Ball!

Steamroll to gra osadzona w steampunkowym świecie, w którym przejmujemy rolę młodego inżyniera, który właśnie zaczyna pracę w kopalni. Nie jest to jednak szczęśliwy dzień dla naszego bohatera, ponieważ niedługo po rozpoczęciu pracy doprowadzamy do wypadku, w wyniku którego kopalnia zaczyna się zapadać (co nie uważam do końca za naszą winę, nasz przełożony mówił, że kopalnia jest niestabilna, było trzeba coś z tym zrobić!), a my musimy uciec. Nie byliśmy jednak w kopalni sami, więc zanim uciekniemy przyjdzie nam uratować ludzi, którym grozi śmierć. W tym momencie tak naprawdę kończy się samouczek i zaczyna faktyczna gra. A w tej przyjdzie nam rozwiązywać przestrzenne zagadki logiczne. Do uporania się z nimi mamy… Pojazd, w którym znajduje się nasz bohater – Skarabeusza. Jest to swego rodzaju mechaniczna kula, która utrzymuje się w pionie za pomocą żyroskopów, a napędzana jest poprzez wyrzut pary z dysz. Jest to ciekawa koncepcja, szczególnie, że narzuca pewne ograniczenia.

Jedna kulka w dwóch wydaniach

Steamroll, Xbox One, recenzja, review
Podczas używania działa widzimy zarówno gdzie wyląduje kulka, a także jak się będzie odbijać, jest to niesamowicie przydatne w rozwiązywaniu łamigłówek.

Rozgrywka z Steamroll podzielona jest na dwie części. W pierwszej poruszamy się za pomocą wspomnianej kulki, pokonując korytarze i uważając na nasz zapas pary, który zmniejsza się podczas manewrowania. Druga część znacznie się różni od poprzedniej. Raz na jakiś czas musimy przestać się toczyć i zaparkować w stacji dokującej. W tym momencie mamy chwilę na odetchnięcie, uzupełnienie pary i zmienia się też nasze zadanie i konfiguracja kuli, która staje się działem, za pomocą którego możemy wystrzeliwać różne kule. Niektóre z nich to zwykłe kule, które służą do przełączania małych przycisków, ale część z nich ma specjalne przeznaczenie, jak na przykład kule wypełnione ładunkami wybuchowymi. Niezależnie jednak od rodzaju wystrzeliwanego pocisku, ma on jeden cel – utorować nam drogę. Na szczęście podczas strzelania nie musimy polegać w pełni na naszej umiejętności wycelowania działa w konkretny punkt, ponieważ gra pokazuje nam z jaką siłą wystrzeliwujemy ładunki z naszego działa, jak się odbiją od ścian (jeśli to są w stanie zrobić) i gdzie ostatecznie wylądują. Znacznie ułatwia to grę, a raz na jakiś czas musimy wykonać jakiś niemożliwy strzał. Większość na szczęście jest dość prosta.

Pustki w kopalniach

Steamroll, Xbox One, recenzja, review
Niestety gra jest dość szaro-niebieska z przebłyskami czerwieni i pomarańczy. Poziomy są monotoniczne, co czuć podczas dłuższej rozgrywki.

Grając w Steamroll nie można jednak oprzeć się wrażeniu, że gra jest niesamowicie pusta. Historia przedstawiona jest za pomocą wyskakujących okienek z dialogami, brak jakichkolwiek ludzkich głosów, a nawet muzyka w pewnym momencie zaczyna irytować. W jakim? Jak zdamy sobie sprawę, że w grze jest tylko jeden utwór przypadający na menu główne i jeden, który usłyszymy w grze. Niestety oba są zapętlone i pogłębiają uczucie pustki, które można by rozwiązać kilkoma utworami o podobnym brzmieniu, albo kilkoma narracjami naszego bohatera. O podobnym brzmieniu, bo utwór sam w sobie nie jest zły i idealnie pasuje do nastroju i lokacji, ale niestety jest tylko jeden. Niewielka zawartość dotknęła też efektów specjalnych, których w grze troszkę jest, ale znowu z czasem zaczynamy słyszeć te same tłoki na każdym poziomie, ten sam hałas towarzyszący walącej się kopalni. Wygląda na to, że przygotowując Steamroll deweloperzy zbyt dużo czasu i zasobów poświęcili rozgrywce i wyglądowi gry, a za mało oprawie audio.

Dobra gra, w którą nikt nie zagra

Steamroll, Xbox One, recenzja, review
Części poziomów, w których przemieszczamy się kulką są zdecydowanie mniej interesujące niż te, w których strzelamy.

Steamroll to gra, w którą Anticto włożyło sporo pracy. Ten doświadczony zespół nie zajmuje się na co dzień grami (o czym świadczy fakt, że gra miała premierę w 2016 roku na Steamie, a dopiero niedawno pojawiła się na Xboksie), tylko pomagają innym deweloperom w realizacji swoich gier. Mieli wkład w Crackdowna 3, PUBG i Kingdom Under Fire 2, ale żadna z tych gier nie przypomina tej dość wolnej gry logicznej. Steamroll może być grą uznaną w perełkę, w którą nikt nie zagra. Widać, że deweloperzy włożyli kupę pracy w dopracowanie łamigłówek i sprawienie, że gra jest wyzwaniem, ale nie jest frustrująca. Rzadko potrzebna jest nam milimetrowa precyzja, wyzwaniem jest wpadnięcie na pomysł, wykombinowanie jak użyć jak najmniej kul i ukończyć każdy z poziomów w najkrótszym czasie. Gra jest zdecydowanie warta polecenia wszystkim fanom gatunku.

Gra została dostarczona przez Anticto

Recenzent spędził w grze około 5 godzin, przechodząc grę i zdobywając 11 osiągnięć i panicznie pragnąć zdobyć wszystkie gwiazdki na wszystkich poziomach. Może kiedyś...

6.8
Dźwięk:
6
Grafika:
6.5
Rozgrywka:
8

Leave a Reply