Gra Recenzja

Recenzja Sparklite

Sparklite, Xbox One, recenzja, review

Sparklite to dzieło Red Blue Games, które wcześniej stworzyło tylko kilka pomniejszych gierek na komórki. Sparklite to ciekawy debiut na dużych konsolach, bo gra jest ładna, rozbudowana i ciekawa, jednak jak zawsze nie mogło się obyć bez kilku błędów i wpadek.

Zmieniający się świat

Sparklite, Xbox One, recenzja, review
W każdym biomie znajduje się kilka stałych lokacji, które muszą wystąpić niezależnie od konfiguracji planety. Pirat, kopalnia, krypta, zawsze to będzie.

Akcja gry dzieje się w świecie, który znany jest jako Geodia. Wszystko, co istnieje, ma związek z kopaliną o nazwie Sparklite. Zapewnia ona stałe, niewielkie i odnawialne źródło energii, jeśli będzie stosowana w niewielkich ilościach i z zachowaniem pewnych zasad bezpieczeństwa. Ma jednak ona potencjał, który nieliczni odważą się wykorzystać. Jedną z takich osób jest Baron, który postanowił masowo wydobywać Sparklite, żeby zasilać swoją armię. Jego eksploatacja rdzenia kopaliny sprawiła, że planeta zaczęła się bronić przed nadmiernym wydobyciem. Cała natura stała się wroga, nawet przyjazne zwierzęta atakują bez powodu, a sama planeta zapoczątkowała „Rozłam”. Jest to zdarzenie, które raz na jakiś czas zmienia aranżację planety, która wydaje się być zbudowana z kafelków, które zmieniają miejsca. Ma to sprawić, że postępy Barona zostaną spowolnione. Nasza bohaterka – Ada – jest mechanikiem, a jej głównym zainteresowaniem jest budowa przedmiotów wykorzystujących Sparklite. Musi ona wykorzystać swoje umiejętności i pomoc mieszkańców Geodii, żeby zatrzymać Barona.

Ada, mechanik

Sparklite, Xbox One, recenzja, review
Naszą podniebną bazę można rozbudowywać wykupując kolejne elementy za Sparklite. Będziemy jednak musieli też znaleźć kilka ptaków i stworzyć chór.

Ada jest mechanikiem, jednak jej talentów nie poznamy w dużej mierze. Prawdę powiedziawszy nie wyróżnia się za bardzo spośród masy innych bohaterów podobnych gier. Jedyne co ją wydaje się wyróżniać, to fakt bycia kobietą o rudych włosach. Ada nie ma mecha, nie potrafi budować wieżyczek, nie umożliwia nam korzystania z gadżetów, które sama buduje. Ma jednak swój klucz francuski, którey będzie stanowić naszą główną broń. Poza tym, Ada musi bardziej korzystać z pomocy innych mieszkańców Geodii, którzy mają swoje specjalizacje, jak handel, inżynieria, medycyna, czy chociażby muzyka. Aby móc cokolwiek zbudować, musimy zyskać dostęp do warsztatu dziwacznego naukowca, a żeby cokolwiek kupić, musimy zapłacić za dobudowanie sklepu, który natychmiastowo zostanie zajęty przez handlarza. Sprawia to, że wszystko co zarobimy na powierzchni Geodii może zostać wykorzystane do rozbudowy naszej podniebnej bazy, które unosi się nad planetą, zapewniając nam bezpieczne schronienie, na wypadek gdyby coś poszło nie tak.

Sparklite i trudne życie z bossem

Sparklite, Xbox One, recenzja, review
W podziemiach za wielkimi wrotami znajdować się będą łamigłówki, które będą wymagać od nas konkretnego gadżetu, albo konkretnych umiejętności.

Baza jest jednak elementem gry, który będzie odwiedzany przez nas stosunkowo rzadko, ponieważ przyjdzie nam ją odwiedzać w przypadku porażki. Główna część naszej przygody będzie miała miejsce na powierzchni Geodii, gdzie przyjdzie nam walczyć z oszalałymi zwierzętami, agresywnymi roślinami, goblinami, czy armią Barona. Naszym głównym celem jest bowiem położenie kresu ekspansji Barona, która zagraża życiu całej planety. W ramach przygody będziemy musieli odwiedzać kolejne biomy, gdzie przyjdzie nam przedrzeć się i stoczyć walkę z bossem, który zawsze broni maszyn wydobywających Sparklite. Niestety nie będziemy mogli wykorzystać ich, żeby zasilić swoje konto, a szkoda, bo to byłaby ciekawa okazja na mechanikę moralności. Jasne, zniszczymy kopalnię, ale najpierw weźmiemy kilkaset kryształów, co przy okazji zwiększy wpływ natury i jej wrogość do nas. Ale najpierw musielibyśmy przeżyć walkę z bossem, a ci wydają się być niemiłosiernie trudni do pokonania. Już pierwszy boss sprawił mi problemy i za jego sprawą moje tempo postępu dość mocno spadło. Zmusił mnie do eksploracji każdego zakamarka biomu, poszukiwania Sparklite i wykorzystywania go do konstruowania kolejnych elementów bazy i kupowania lepszych elementów wyposażenia.

Błądząc, ale idąc naprzód

Sparklite, Xbox One, recenzja, review
Walki z bossami są trudne, jeśli nie wiemy jak się za nie zabrać. Często będziemy musieli wrócić z lepszym sprzętem, nowymi gadżetami, albo kolejnymi łatkami.

Problem, który napotkałem w Sparklite, jeden z poważniejszych, polegał na stosunkowo ograniczonym postępie i dość poważnym ograniczaniu Ady, jeśli chodzi o przemieszczanie się. Nasz początkowy biom nie jest mały, ale składa się z tych samych elementów, to znaczy zawsze ma bossa, zawsze ma łamigłówkę, na którą jesteśmy jeszcze nieprzygotowani i zawsze ma pirata, który chce zabawić się swoją fortuną. Nie możemy jednak eksplorować dalej, chociaż często możemy otworzyć jedną z bram do kolejnego biomu, albo mamy część układanki, która pozwoli nam iść dalej. Niestety walki z bossami są obowiązkiem nie tylko, żeby pchnąć fabułę do przodu, ale także aby móc zwiedzić kolejne fragmenty świata. Sprawia to, że w pewnym momencie czujemy się za silni na obecne mobki, które nie dają sobie z nami rady, ale jednocześnie nie jesteśmy wystarczająco silni, żeby stawić czoła bossowi. W tym momencie gra staje się niesamowicie nudna, bo zaczyna się farmienie Sparklite, żeby kupić nowe łatki, które zwiększają nasze możliwości, czy kupienie nowego gadżetu, który pozwoli nam przetrwać jedno, czy dwa uderzenia więcej.

Fajnie, ale nudno, ale fajnie

Sparklite, Xbox One, recenzja, review
Lokacje w grze są całkiem różnorodne. Niestety w każdym biomie spędzimy zdecydowanie zbyt wiele czasu, żeby nam się nie znudziło.

Sparklite to gra, która będzie budzić mieszane uczucia każdego gracza. Gra początkowo jest cudowna, bo wygląda ładnie, brzmi ładnie i walczy się fajnie. W momencie, gdy uderzymy w ścianę, sytuacja się znacznie zmieni i gra stanie się nudna, postęp mozolny i zapewne kilka osób odłoży grę na jakiś czas, żeby wrócić do niej na później. Po powrocie znowu będzie fajnie, ale ponownie trafimy na sporo grindu. Gdy jednak pokonamy bossa, to gra na nowo będzie dla na cudowna, a miłość do Sparklite odżyje. Taki emocjonalny rollercoaster to nie jest przyjemna rzecz, przynajmniej dla mnie, bo to prowadzi do sporej ilości rozczarowań i frustracji, a co gorsza, złych wspomnień. Sparklite to gra dla osób, które chcę przygodę podobną do Moonlightera, jednak w nieco odmienionym stylu. Grę mogę jednak polecić każdemu posiadaczowi Switcha i to nie tylko z uwagi na fakt, że gra wyszła też na tę przenośną konsolę w wersji pudełkowej. Rozgrywka, która jest dozowana po kilkanaście minut, czy nawet pół godziny kilka razy w tygodniu, podczas transportu, czy leniwego odpoczynku na kanapie idealnie pasuje do gry, w której przez większość czasu będziemy musieli po prostu odwiedzać te same miejsca, szukając kolejnych kawałków kopaliny.



Gra została dostarczona przez Evolve PR

Recenzent spędził w grze około 7 godzin, odblokowując 9 osiągnięć i zdając sobie sprawę, jak długo będzie trzeba grać, żeby odblokować całą zawartość gry...

7.6
Dźwięk:
6.5
Grafika:
8
Rozgrywka:
7
Błędy:
9

Leave a Reply