Gra Recenzja

Snake X Bus Simulator – Recenzja Snakeybus

Czasami szalone gry po prostu deweloperom się udają. Może był to dobry pomysł od samego początku, a może przypadek. Do Hatoful Boyfriend, gdzie możesz randkować z gołębiami i Goat Simulator, które zna każdy, dołącza Snakeybus. Co się stanie, gdy połączysz Bus Simulator z klasycznym Snake’iem? Snekeybus!

Chaos czy strategia?

Snakeybus, Xbox One, recenzja, review
Snakeybus pozwala nam zwiedzić kilka miast, ale nie każda mapa bazuje na prawdziwej lokacji. Niektóre są bardziej… abstrakcyjne.

Snakeybus to gra, która może na pierwszy rzut oka wydawać się pozbawiona sensu i bardzo chaotyczna. Co prawda chaosu jest w niej wiele, a sensu nie ma żadnego, ale to nie tak, że w tej grze nie trzeba myśleć i planować. Celem gry jest uzyskanie jak najdłuższego węża zbudowanego z kolejnych przedziałów autobusu. O ile zaczynamy od bardzo krótkiego i zwinnego autobusu, to z czasem dodawane segmenty zaczynają ciążyć. Im więcej osób zbierzemy po drodze, tym więcej przedziałów zostanie dodanych, żebyśmy mogli zabrać jeszcze więcej. Niby nie problem, ale drogi są krótkie i kręte w tej grze, a z czasem wymagane od nas jest wykazanie się zwinnością i pomyślunkiem. Ile razy można zatoczyć koło wokół boiska? Czy może jechać przez boisko i skorzystać z rampy na jego końcu? Czy uda nam się przecisnąć między naszym ogonem i ścianą, żeby wyjechać na otwartą przestrzeń? Każda z lokacji to nowe wyzwanie.

Wybierz autobus, wybierz trasę i próbuj

Snakeybus, Xbox One, recenzja, review
Pasażerów zabieramy przejeżdżając przez przystanki, ale nie musimy się zatrzymywać. Pasażerowie sami magicznie wlecą do naszego autobusu i zajmą wolne miejsca.

Włączając grę, możemy wybrać sobie jeden z dostępnych autobusów. Do wyboru mamy autobus szkolny, z okładki, tęczowy, brytyjski i jeszcze kilka. Możemy też wybrać tryb gry, chociaż klasyczny jest zawsze najlepszy. Najistotniejszym wyborem jest jednak lokacja. O ile autobusy się różnią tylko estetyką, to już mapa, po której przyjdzie nam jeździć, dyktuje nasze zachowanie. Czy to typowe amerykańskie przedmieścia, centrum deszczowego Seattle, czy okolice paryskiego Luwru, każda mapa ma inny układ, inny wygląd, inne atrakcje i przeszkody. Nawet mapy, przy których tworzeniu inspirowano się sztuką i atomem, są pełne wyzwań i nie najłatwiejsze. Zdobycie dobrego wyniku będzie nie lada wyzwaniem, a pobicie rekordu będzie wymagać sporej dozy strategii. A jak się nie uda? Spadniesz z trasy albo się zatrzymasz? Próbuj jeszcze raz. A potem znowu. I jeszcze. Chaos w Snakeybus sprawia, że wydawać się nieskończonym źródełkiem zabawy. Niestety tak nie jest.

Godzinka max

Snakeybus, Xbox One, recenzja, review
Gra nie udziela nam wielu informacji, ale są te najważniejsze. Widzimy długość naszego pojazdu, ilu pasażerów mamy i ilu się zmieści, a także orientacyjny kierunek przystanku końcowego.

Nie jest tak, bo Snakeybus to do bólu powtarzalna gra. Niewielka zmienność na mapie wynika tylko i włącznie z obrania przez nas innej trasy. Nie wynika z czynników losowych, nie wynika z tego, że gra chce nam poprzeszkadzać, co często sprawia, że każda kolejna gra wygląda tak samo. Moim głównym motywatorem do grania w Snakeybus po więcej niż godzinie, były wyłącznie osiągnięcia. Dlaczego? Zapewne z tego powodu, że po kwadransie poznasz już wszystko, co gra ma do zaoferowania, a po godzinie odechce się ci zupełnie grać. Jednocześnie sprawia to, że gra wydaje mi się zabójczo droga, jak za potencjalny czas interesującej rozgrywki. Przyjdzie nam za nią zapłacić blisko 55 złotych. Całkiem dużo, ale może jak się trafi jakaś dobra wyprzedaż…

Grano na Xboksie One X

Gra została dostarczona przez Digerati Distribution.

6
Snakeybus:
6

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.