Gra Recenzja

[aktualizacja] Our Princess Is In Another Castle! – recenzja Sir Lovelot

Przyjemna platformówka nie musi mieć wiele fabuły. Przecież nie chodzi o to, żeby mieć powód do kręcenia coraz lepszych czasów i zdobywania wyższych wyników. Miło, jednak gdy gra jest przynajmniej śmieszna. Sir Lovelot zalicza się właśnie do tej grupy. Co ma zrobić rycerze ze złamanym sercem?

Znaleźć nową księżniczkę!

Sir Lovelot to dość prosta platformówka, w której wcielamy się w rolę rycerza. Ów rycerz jest nieustraszonym śmiałkiem, który przemierza świat, a którego celem jest zdobycie serca księżniczki. Jakiej? To już nie ma znaczenia, bowiem okazuje się, że są one dość zmienne w uczuciach. Gdy zdobędziemy kwiatek i wzbudzimy zainteresowanie księżniczki, przygarnie ona nas do swojej wieży. Jej zainteresowanie wydaje się trwać tak długo, jak długo przeżyje zebrany dla niej kwiatek. Niedługo później księżniczka wywala nas ze swojej wieży, a my ruszamy w dalszą podróż. Poziomy w Sir Lovelot zaczynają się od dość łatwych, ale z czasem pojawiają się mnogie elementy utrudniające rozgrywkę. Trudne skoki, przeciwnicy o różnym zachowaniu i ruchome pułapki. Z czasem gra zaczyna przypominać bardziej Super Meat Boya niż jakąkolwiek inną platformówkę. Jednocześnie daleko jej do tempa Super Meat Boya, czy nawet Reed Remastered. Sir Lovelot to zdecydowanie wolniejsza gra.

Ładny wygląd, ale czy coś więcej?

Sir Lovelot, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Jeśli jednak księżniczka ciebie odrzuci, czas poszukać następnej. Każdy poziom w grze zaczyna się tak samo. Złamane serce motywuje poczynania naszego walecznego bohatera.

Nie da się za bardzo pomylić, mówiąc, że Sir Lovelot to ładna gra. Zdecydowanie to konkretne połączenie pixel artu i designu poziomów sprawia, że gra jest bardzo miła dla oka. Nie ma w niej przesadnej brutalności, ścian nie będzie barwić krew, ale jednocześnie jest ona na tyle trudna, że zdecydowanie nie będzie dla dzieci. Czy gra ma jednak do zaoferowania coś więcej niż tylko wygląd? Można powiedzieć, że jest muzyka, która jest prosta, ale przyjemna. Można też powiedzieć, że wyzwanie. pixel.lu to deweloper znany z ich Sigi – A Fart for Melusina, które ukazało się na Xboksie w 2018 roku. Tym razem ich współpraca z Sometimes You, które zajęło się portem gry na konsole, pozwoliła nam zagrać właśnie w Sir Lovelot. Gra powinna zająć nam do 5 godzin, jednak spośród około 40 poziomów dostępnych w grze nieliczne zajmą nam ponad kilka minut. Długość gry wynika ze znajdowania sekretów i kończenia poziomów na 100%.

W końcu warto?

Sir Lovelot, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
O ile początkowe poziomy są proste, to późniejsze stają się dość rozbudowane i czasami wymagające. Gra powinna zająć nam około 5 godzin, jeśli chcemy zdobyć wszystkie osiągnięcia.

Spora liczba wydawców i deweloperów, którzy ostatnio zaczęli wydawać gry na konsole, ma wspólną ceche. Ich gry są dość… Mierne. Dlatego warto zwrócić uwagę, gdy do ich portfolio trafia gra może prosta, ale nie taka droga i nawet dobra. Tak było w przypadku Ord. od Ratalaika Games, Cold Silence od Xitilona, czy właśnie Sir Lovelot od pixel.lu. Sir Lovelot to gra, która za 45 złotych zapewni nam nieco więcej rozrywki, nie będzie irytować i jednocześnie dla wytrwałych będzie skutkować 1000G, które nie przyjdzie najłatwiej, ale trudzić się zbytnio nie będzie trzeba. Czy ładna, kilkugodzinna przygodówka za te pieniądze brzmi dla ciebie dobrze? Bo dla mnie tak. Jeśli Sir Lovelot od pixel.lu nie przypada ci do gustu, może warto spojrzeć jeszcze na Sigi – A Fart for Melusina.



Wyjaśnienie – aktualizacja

Została nam zwrócona uwaga, że pixel.lu jest deweloperem i wydawcą gry, a Sometimes You zajęło się tylko i wyłącznie portowaniem gry na konsole. Jednocześnie chcielibyśmy zauważyć, że skierowane w naszym kierunku przez dewelopera oskarżenia, że jakoby na naszą recenzję miała wpływ nasza opinia o Sometimes You, którego mylnie uważaliśmy za wydawcę gry, są bezpodstawne. Sometimes You to uniwersalnie lubiany przez nas wydawca, który wydał wcześniej genialne gry, jak Awesome Pea, czy serię Active Neurons. Jednocześnie podkreślamy, że wpływu na nasze recenzje są całkowicie niezależne. Na naszą opinię nie ma wpływu fakt dostarczenia przez dewelopera/wydawcę/agencję PR kopii gry do recenzji, czy nasze opinie o wydawcy lub deweloperze.

Grano na Xboksie Series X

Gra została udostępniona przez wydawcę na potrzebę tej recenzji.

6
Sir Lovelot:
6

Leave a Reply