Gra Recenzja

Roguelite, turówka i grzechy – Recenzja Sin Slayers: Enhanced Edition

goonswarm to niewielkie studio założone przez weteranów, którzy pracowali dla znanych rosyjskich deweloperów i wydawców. Sin Slayers to natomiast ich najnowsza gra. Jej założenia są ciekawe, jakość talentu rokuje nadzieję na porządną grę, ale jest to też jedna z niewielu gier, którym nie udała się dość skromna kampania na Kickstarterze.

Zrozumieć zamysł…

Sin Slayers: Enhanced Edition, Xbox One, recenzja, review, Xbox Series X, Xbox Series S
Rozgrywka podzielona jest na trzy etapy: zarządzanie drużyną w kościele, eksplorację wybranej okolicy i ostatecznie walkę.

Sin Slayers to gra, która błędnie jest postrzegana jako gra typu jRPG. Z jakiegoś powodu, jeśli ludzie widzą walkę turową, to nie doszukują się w grze niczego innego. O mały włos Phantom Doctrine i XCOM nie zostały grami jRPG. Sin Slayers korzysta z systemu turowego nie tylko podczas walki, ale także eksploracji. W całości bardziej przypomina klasyczne Heroes of Might and Magic, gdzie przemieszczamy się po nieodkrytych polach, powoli odkrywając, co się pod nimi znajduje. Nie mamy losowych starć z przeciwnikami, a losowo wygenerowaną mapę, gdzie wiadomo, co nas czeka. Mniej więcej, bo aż tak miło nie jest. Gra przygodowa, której akcja dzieje się w krainie grzechu, gdzie każdy grzech jest reprezentowany przez osobnego demona, jest ciekawym pomysłem. Trzyosobowa ekipa, gdzie każdy ma swoje zadanie, jest natomiast oklepaną koncepcją. Czy można więc gdzieś zbłądzić, robiąc grę, która składa się z fajnego pomysłu i powszechnej mechaniki? O dziwo można.

Popełniono (niezrozumiałe) błędy

Sin Slayers: Enhanced Edition, Xbox One, recenzja, review, Xbox Series X, Xbox Series S
Walka to typowa turówka, mamy życie, pancerz i kolejkę ataku, która resetuje się po rozpoczęciu kolejnej tury.

Podczas produkcji Sin Slayers zabrakło kogoś, kto by usiadł przed grą i w nią po prostu zagrał. Nie deweloper, tylko tester, człowiek z ulicy. Twórca mógł nie zauważyć rażących błędów w swoim dziele, ale już od samego początku widać kilka, których nie powinno być. Błędy te zwyczajnie niepotrzebnie utrudniają grę i powodują dużo frustracji. Przede wszystkim jest eksploracja mapy, która odbywa się poprzez deptanie po kolejnych nieodkrytych polach. Nie widać, gdzie idziemy. Przekłada się to na sporą ilość starć z przeciwnikami, na których bym się nie porywał, szczególnie że często mój zespół po prostu nie był gotów. Wiąże się to z kolejnym błędem, gdzie leczyć można się tylko w trakcie walki, albo w fontannie dostępnej raz na 30 odkrytych fragmentów mapy. Brakuje mechaniki obozu, gdzie można zamienić jedzenie na zdrowie, albo leczenia ekipy po walce. Pancerz przecież wraca do maksymalnej wartości, to dlaczego nie życie? Podobnych nieprzemyślanych elementów jest wiele.

Roguelite do bólu

Sin Slayers: Enhanced Edition, Xbox One, recenzja, review, Xbox Series X, Xbox Series S
Kościół służy za bazę wypadową. Można tutaj tworzyć przedmioty, brać nowe zadania, zmieniać układ drużyny i zwiększyć poziom trudności, zapalając ołtarz.

Sin Slayers to nie tylko turówka, której trudność wynika z implementacji typowych mechanik. Jest to też gra roguelite. W Sin Slayers podczas walki każda postać, która przeżyła, dostaje doświadczenie, które potem wykorzystuje się do zdobywania poziomów. Te niestety wydają się nie mieć znaczenia, bo pierwszy lepszy przedmiot, który znajdziemy, da nam kilkukrotną wartość bonusu za kolejny poziom. Na szczęście w momencie śmierci wracamy do naszej bazy wypadowej — kościoła. Stąd zaczynamy ponownie eksplorację miejsca, z którego nas wykopano, a cały ekwipunek i doświadczenie zatrzymujemy. Sin Slayers w gruncie rzeczy nie kara nas za śmierć, bo jedynie każde nam eksplorować daną lokację ponownie. Wygrana wydaje się więc bardziej kwestią czasu, a nie umiejętności. Podczas naszych wielokrotnych powtórek będziemy jednak mogli poznać przeciwników oraz umiejętności naszego zespołu, żeby dobierać odpowiednich ludzi do odpowiedniego zadania.

Wartość grzechu

Sin Slayers: Enhanced Edition, Xbox One, recenzja, review, Xbox Series X, Xbox Series S
Większość napotkanych sytuacji pozwoli nam zdobyć coś cennego w zamian za punkty grzechu. Najczęściej kara jest niewielka, ale zdarzają się ogromne.

W Sin Slayers da się jednak spotkać pomysłu dobre i genialne. Jednym z nich jest mechanika grzechu. W ramach każdej z map możemy nieco pogrzeszyć. Wiąże się to głównie z rozkopywaniem grobów, grabieniem zwłok, bluźnierstwem i nieczystym handlem. Każda z takich akcji może dać nam kilka punktów grzechu do puli albo kilka odebrać. Im więcej grzeszymy, tym przeciwnicy są silniejsi, tym więcej doświadczenia dostajemy i tym więcej cennych przedmiotów znajdujemy. Musimy więc znać nasze umiejętności i balansować na graniczy kolejnego progu grzechu, a te są odstopniowane co 20 punktów. Niestety można napotkać tutaj problem z małym brakiem doinformowania, bo musimy na własnej skórze sprawdzić, czy kolejny prób to nie jest dla nas za dużo. Chciałbym widzieć informację, że wkraczam w kolejny próg grzechu, przeciwnicy są teraz 10% silniejsi i mam 2% na zdobycie cennego przedmiotu. Niestety Sin Slayers milczy, każe nam dowiadywać się tego na własną rękę, zupełnie bez potrzeby.

To gra długa, niekoniecznie trudna

Sin Slayers: Enhanced Edition, Xbox One, recenzja, review, Xbox Series X, Xbox Series S
Od samego początku mamy dostęp do dodatkowej zawartości, a więc już od samego początku mamy dostęp do wojownika północy z jego mroźnymi atakami.

Sin Slayers, także Sin Slayers: Enhanced Edition, to gra, która nie jest szczególnie trudna. Albo inaczej. Trudność gry wynika nie z poziomu wyzwania, a z brutalnej przewagi przeciwników, których zawsze, niezależnie od momentu w grze, musimy pokonać za kilka poziomów. Z tego powodu najczęściej będziemy musieli walczyć, walczyć i walczyć, żeby w końcu przyjść i z łatwością pokonać przeciwników. Pomimo tego podejścia do roguelite, którego już nie mogę znieść, i wszystkich potknięć w ogólnym designie rozgrywki, nie mogę powiedzieć, że Sin Slayers to zła gra. Jasne, że można by grę dopracować już na wczesnych stadiach rozwoju, ale nie zdecydowano się na to. Zamiast tego dostaliśmy grę, która jest taka sobie, w zupełności grywalna, ale wymagająca wiele cierpliwości, którą nie każdy musi mieć. Nawet wśród fanów gatunku.



Grano na Xboksie One

Gra została dostarczona przez wydawcę na potrzeby tej recenzji.

6
Sin Slayers: Enhanced Edition:
6

Leave a Reply