Gra Recenzja

Recenzja Shoppe Keep

Shoppe Keep, recenzja, review, Xbox One

Strange Fire to studio znane z dosłownie niczego. A gdy nowe studio dochodzi do wniosku, że zbudują symulator, to czasami może wyjść coś nie tak. Shoppe Keep jest przykładem jak zrobić grę, która korzysta z praw popytu i podaży, żeby dostarczyć nam dość ograniczoną i rozbudowaną jednocześnie grę.

Shoppe Keep, recenzja, review, Xbox One
Klienci odwiedzający sklep zostawiają po sobie bałagan, rozrzucając asortyment sklepu i brudząc podłogę błotem (i czasami krwią)

Shoppe Keep to dzieło Strange Fire, jednak tak naprawdę pracowały nad grą trzy osoby, z czego jedna zajmowała się muzyką, jedna grafiką, a trzecia całą resztą. Żadna z tych osób nie widniała wcześniej w napisach końcowych, więc ich doświadczenie nie jest duże. Oznacza to mniej więcej tyle, że po grze nie można się spodziewać wiele. Shoppe Keep to połączenie przygodówki z prostą grą ekonomiczną bazującą na popycie/podaży. Jesteśmy w niej właścicielem nowego sklepu dla awanturników szukających przygód. Sprzedajemy wszystko, od wywarów, przez pancerz, po broń. Nie jest jednak zbyt prosto, bo zaczynamy z niewielkim funduszem i od zera. Musimy kupić wystawę, zacząć sprzedawać to, na kupienie czego nas stać i powolutku gromadzić fortunę. Gra rzecz jasna nie ogranicza się tylko do zarządzania, bo element akcji opiera się silnie na walce i pracach porządkowych. Na wszystko jednak przyjdzie nam poczekać, bo niemalże każda rzecz w grze wymaga odblokowania odpowiedniej umiejętności.

Shoppe Keep, recenzja, review, Xbox One
W grze możemy ulepszać sklep, ale też nasz sprzęt, pozwalający szybciej sprzątać, mocniej atakować i częściej dostawać dostawy

Zaczynając naszą przygodę ze sklepem czeka nas niedługie wprowadzenie w tajniki świata handlu. Dowiadujemy się tutaj o tym, czego nasi klienci chcą dostajemy kilka wytycznych sprzedaży i zaczynamy nasz dzień. Szybko okazuje się, że nasz początkowy asortyment nie jest tak naprawdę ograniczony przez pieniądze, ale zablokowane bramkami punktów. Za sprzedaż i wykonywanie zadań dostajemy bowiem punkty, którymi odblokowujemy przeróżne nowe rzeczy. Są to nie tylko nowy asortyment i wystawy, ale i powiększenia sklepu, możliwość zatrudnienia najemnika, czy też możliwość sprzedaży nowym klientom. Shoppe Keep dość sztucznie blokuje postęp, ponieważ tak naprawdę nowi klienci i nowy asortyment są dość drugorzędną rzeczą, gdy mamy możliwość wzięcia lepszych cen, czy ochrony przed złodziejami w pierwszej kolejności. Sprawia to, że gra początkowo jest dość wolna, a potem prędkość rośnie wykładniczo, ponieważ mamy dużo pieniędzy ze sprzedaży eliksirów i tanich broni, że po odblokowaniu kolejnych klientów na wyższych poziomach od razu jesteśmy w stanie zaoferować im to, co najlepsze.

Shoppe Keep, recenzja, review, Xbox One
Między zamówieniem i dostawą mija nieco czasu, warto więc mieć zapas najczęściej kupowanych przedmiotów

Spora trudność bierze się też z całkowitego braku automatyzacji sklepu. No, opłata akurat jest pobierana, ale resztę trzeba robić samemu. Brudne buciory roznoszą błoto, więc trzeba to posprzątać. Klienci tracący zainteresowanie przedmiotem rzucają go gdzie popadnie, więc trzeba go podnieść i odłożyć na półkę. Jeśli ktoś coś ukradnie, to trzeba tę osobę dogonić, zabić, odzyskać przedmiot i jeśli złodziej zginął na terenie sklepu, to trzeba też usunąć zwłoki. Część problemów zostaje rozwiązana z czasem, jak na przykład możliwość zamontowania drzwi zabijających złodziejaszków raz na jakiś czas, ale nadal zostaje nam sprzątanie. Wielki przełom następuje gdy odblokujemy boty, bo te pozwalają nam, w zamian za paliwo, zautomatyzować przynajmniej część funkcji, jak gonienie złodziejów, czy podnoszenie rozrzuconych przedmiotów. My jednak nadal musimy uzupełniać zapasy kupując hurtem przedmioty i odnosić na półki to, co zebrał bot. Jest to niesamowicie dużo pracy i to właśnie dlatego gra wydaje się większa i intensywniejsza niż jest naprawdę.

Shoppe Keep, recenzja, review, Xbox One
Nasz dom nie służy niczemu, raczej pokazuje nasze dokonania w świecie gry i prezentuje nasze bonusy

Przez cały dzień latamy, uzupełniając potionki na półkach, sprzątając, zamawiając nowe przedmioty, zaglądając do ogrodu, mieląc zwłoki na mączkę kostną, a pod koniec dnia robiąc podsumowanie zysków i strat oraz zamiatając podłogę. Przed początkiem nowego dnia ustalamy nowe ceny, kupujemy co nam będzie potrzebne, może nieco przemeblowujemy sklep, sprawdzamy na co mamy wystarczająco punktów i zaczynamy zabawę od nowa. Szkoda trochę, że nie możemy zatrudnić w sklepie pomocnika, który kosztowałby nas nieco, a my moglibyśmy wyruszyć w podróż po jakimś nieskomplikowanym lochu, czy jaskini, a tak możemy eksplorować jedynie nasz sklep, mieszkanie i kawałek miasta, w którym się one mieszczą. Shoppe Keep to dość łatwa do ukończenia, ale czasochłonna gra, która będzie odpowiadać dość niewielkiej liczbie graczy, szczególnie, że zarówno dźwięk, jak i grafika, są dość kiepsko wykonane. Nie żeby te aspekty były jakiś szczególnie ważne, ale jak na grę o, wydawałoby się, tak ograniczonej zawartości są one ubogie. Ostre krawędzie nie wyglądają dobrze, gdy nie są zabiegiem stylistycznym, a koniecznością ze strony twórców.



Gra została dostarczona przez Excalibur Games

Recenzent spędził w grze około 7 godzin, zdobywając 18 osiągnięć, ale będzie musiał pohandlować jeszcze trochę...

6.2
Dźwięk:
6
Grafika:
5.5
Rozgrywka:
7

Leave a Reply