Gra Recenzja

Uratować świat, poznać siebie – Recenzja ScourgeBringer

Sporo pojawiło się na rynku dobrych zręcznościówek roguelite. Dead Cells, Slay The Spire, czy Everspace to najlepsze przykłady gier z gatunku, które ukazały się na konsolach, jednak niejedyne. ScourgeBringer jest kolejnym pretendentem do tronu. Nie jest to gra szczególnie trudna, ale zapewnia równie wiele zabawy i spore wyzwanie.

Ładniutkie 2D

ScourgeBringer, recenzja, review, Xbox One
Gra jest szybka, a jedynym elementem otoczenia, na którzy trzeba tak naprawdę uważać, są przeciwnicy. Niektórzy gryzą, niektórzy strzelają, część szarżuje w naszym kierunku.

ScourgeBringer to nie będzie najładniejsza gra, w którą zagracie. Zrozumiem, nawet jeśli dla kogoś będzie nieco odpychająca. Trzeba jednak przyznać, że jednolity styl, w którym dominuje czerwień, żółć i fiolet, jest wręcz genialnie zaimplementowany. ScourgeBringer to gra 2D, w której dane jest nam przemieszczać się po pomieszczeniach niczym w klasycznej Castlevanii, czy znacznie bardziej współczesnym Shadow Complex. W ramach poziomu będziemy musieli eksplorować pomieszczenia, walczyć z przeciwnikami, pokonywać bossów i… Wielokrotnie umierać. Śmierć w pewnym sensie zapisuje nasz postęp, zamieniając nasze postępy w punkty rozwoju. Uuu… Roguelite Metroidvania? Jeśli tak chcesz to nazwać, to jak najbardziej można. W ScourgeBringer musimy eksplorować pomieszczenia, cofać się do wcześniej odkrytych i zdobywać nowe umiejętności, a (prawie) każda śmierć sprawi, że nasza postać będzie potężniejsza. A jak będzie już po wszystkim, to czeka nas kolejna eskapada, odkrywanie jeszcze głębiej ukrytych sekretów i poznawanie poziomów z innej perspektywy.

Szybka, ale wybaczająca

ScourgeBringer, recenzja, review, Xbox One
Walka z bossem to znacznie większe wyzwanie. Nie wystarczy samo atakowanie. Tutaj bardziej liczą się uniki.

Często zdarza się, że gry oferują akcję szybką i niewybaczalną, w której każdy ruch musi być odpowiedni. ScourgeBringer wyłamuje się z szeregu, oferując nam akcję szybką, ale bardzo wybaczającą. Nasza główna bohaterka, o imieniu Kyrha, jest szybka i zwinna. Atakuje dosłownie tak szybko, jak szybko jesteśmy w stanie naciskać przycisk ataku. Do tego nie tylko potrafi skakać, ale też wykonać szybki ruch w kierunku przeciwnika, albo przeszkody. Pomimo prostoty ruchów, wyglądają one spektakularnie, a co ważniejsze, są skuteczne! W gruncie rzeczy mamy do dyspozycji dwa ataki, jeden bronią białą i drugi bronią palną. O ile ten pierwszy jest podstawą naszego przetrwania, to drugiego nie musimy używać zbyt często, jeśli w ogóle. Atak na bliski dystans jest genialny pod wieloma względami. Brawa należą się osobie, która stworzyła ten system i przeniosła do gry, bo nasza postać wydaje się przylepiać do przeciwnika, którego atakuje, a gry ten zginie, wystarczy wykonać szybki ruch i już jesteśmy przy kolejnym. W efekcie dostajemy sekwencje ataków, które w całości wykonujemy w powietrzu, dotykając ziemi, gdy skończą się już przeciwnicy.

W nieznane

ScourgeBringer, recenzja, review, Xbox One
W grze znajdziemy kilka postaci, które nie chcą nas zabić. Jedną z nich jest sprzedawca, u którego można zakupić tymczasowe ulepszenia.

W grze jednak jest też fabuła. Kyrha nie istnieje w próżni, a ScourgeBringer nie jest tylko nazwą gry. Świat znajduje się na skraju zagłady. Ogromny, tajemniczy obiekt latający, który został nazwany ScourgeBringer, sieje spustoszenie wszędzie wokoło. Kyrha jest nieustraszoną wojowniczką, która postanawia eksplorować ScourgeBringera. Nie jest pierwsze, nie będzie ostatnia. Wejście do maszyny zagłady jest łatwe, ale spośród wszystkich, którzy do niej weszli, nikt nie wrócił. Z Kyrhą będzie inaczej, bo ma potencjał i nie chce tylko zwiedzać, chce poznać samą siebie i przy okazji, ale tylko może, uratować świat. Będziemy musieli przechodzić kolejne poziomy złożone z segmentów, losowo generowanych komórek i raz na jakiś czas przyjdzie nam wpaść na jakiegoś innego zagubionego śmiałka. Zwieńczeniem każdej sekcji jest natomiast walka z bossem, która wygląda zupełnie inaczej niż standardowa siekanka i będzie wyzwaniem, przez które wrócimy kilka razy na sam początek. Okazuje się bowiem, że z jakiegoś powodu wewnątrz ScourgeBringera nie możemy umrzeć. Tajemnicze drzewo nam nie pozwala. Zanim jednak wyruszymy w dalszą podróż, będziemy mogli wydać zarobione punktu umiejętności, żeby rozwinąć aktywne i pasywne cechy naszej postaci.

Dobra zabawa dla wszystkich

ScourgeBringer, recenzja, review, Xbox One
Tajemnicze drzewo utrzymuje każdego przy życiu. Pozwala też na rozwój nasze postaci poprzez zakupowanie nowych umiejętności.

ScourgeBringer to gra, która oferuje coś dla każdego. Dla fanów platformówek oferują akcję, która idealnie wpisuje się w gatunek Metoidvanii, łącząc ze sobą elementy znane między innymi z Celeste i Dead Cells. Dla amatorów oferują natomiast przyjemną, szybką akcję, która wiele wybacza i wygląda czarująco, nawet jeśli panicznie wciskamy przycisk ataku i losowo wybieramy kolejnych przeciwników do zaatakowania. Obecnie gra została ukończona przez jednego fanatyka, który większą część ostatnich dwóch dni grając tylko w ScourgeBringer. Oznacza to, że gra będzie wyzwaniem, ale na wytrwałych czeka nagroda w postaci 42 osiągnięć i 1000G. Niestety gra nie jest najtańsza, bo kosztuje ponad 75 złotych, ale pisałem już o droższych i jednocześnie gorszych grach, a dodatkowo gra jest darmowa dla posiadaczy Game Passa, zarówno na konsoli Xbox One, jak i na Windowsie 10. Jeśli uwielbiasz roguelite lub metoidvanię, to ScourgeBringer będzie grą idealną dla ciebie.



Grano na Xboksie One X

Gra została dostarczona na potrzeby tej recenzji.

8
ScourgeBringer:
8

Leave a Reply