Gra Recenzja

Nie jest lepiej… – Recenzja Red Death

Red Death, recenzja, review, Xbox One

Shoot ‘em Up to jeden z prostszych gatunków gier do opracowania. Nie sprawia to jednak, że łatwo jest zrobić dobrą grę w tym gatunku. Wielu deweloperów albo stara się zacząć do gier tego typu, albo szybko wypluwa kolejne gry za niewielkie pieniądze i w podobnym stylu. Mam wrażenie, że tak jest w przypadku Red Death.

Kolejny taki sam indyk

Red Death, recenzja, review, Xbox One
Laser to druga broń, którą dostaniemy i największym błędem jaki można popełnić, to wymiana go na rakiety na drugim poziomie.

Red Death tak naprawdę niewiele różni się od poprzedniej gry, którą stworzyło Panda Indie Studio — Project Starship. Tym razem jednak gra ma zestaw zupełnie innych problemów, choć dzieli kilka elementów z wcześniejszą grą, głównie chaotyczną i nieco niesprawiedliwą rozgrywkę, która potrafi przysporzyć sporo niezadowolenia, szczególnie gdy zginiemy od ataków przeciwników, których po prostu nie da się uniknąć. Na szczęście z drugiej strony gra potrafi sporo wybaczyć, dając nam kolejną szansę, jednak znacząco utrudniając nasz postęp, z czasem sprawiając, że nie możemy pozwolić sobie na przejście kluczowych fragmentów poziomów z ponoszeniem śmierci. Chcę powiedzieć, że Red Death to gra, która daje całkiem niewiele radości i nie nadaje się na wiele więcej niż dość tani i szybki sposób na zdobycie kolejnych kilku osiągnięć i trofeów. Może jednak warto dowiedzieć się, dlaczego sytuacja ma się właśnie tak.

Chaotyczna, czerwona śmierć

Red Death, recenzja, review, Xbox One
Gra nie jest tak prosta jak Project Starship i czasami zaskakuje, na przykład ciskając w naszym kierunku wielkie macki nieznanego kosmicznego potwora.

Red Death charakteryzuje się niesamowitym chaosem podczas rozgrywki, który widać już od samego początku. Gra rzuca w naszą stronę masy pocisków w ciągu kilku pierwszych minut gry, następnie każe nam przedrzeć się przez ścianę przeciwników, żeby ostatecznie zaskoczyć nas w prostej zasadzce, które bezpośrednio poprzedza walkę z bossem. W ciągu pierwszych kilku minut mamy więc zaskakująco dużo okazji do poniesienia śmierci, jednak początkowo może wydawać się to niewielkim problemem, ponieważ do tego momentu zapewne podwoimy naszą pulę dostępnych prób. Dojdziemy do bossa, okaże się dość trudny, ale do pokonania. Zaczniemy kolejny poziom i 30 sekund później zginiemy w sposób, którego nie dało się uniknąć. Przyjdzie w tym momencie czas na refleksję, co się właśnie stało? Dlaczego deweloper wymyślił tak brutalny poziom? Podczas następnej próby nie zginiesz, dojdziesz do pierwszego bossa z podwójnym laserem, pokonasz go w kilka sekund, a uśmiechu na twarzy nie da się ukryć. Kolejny poziom też okaże się bezproblemowy i w tym momencie dojdziesz do clou całej konstrukcji rozgrywki w Red Death. Red Death zakłada, że gracz nie zginie w owych kluczowych momentach, czyli ukończy pierwszy poziom z podwójnymi laserami, a w drugim zbierze kolejne ulepszenie broni. Dość szybko nauczyło mnie to, że jeśli zginę po podniesieniu pierwszego lasera, lepiej zrezygnować i zacząć od nowa, bo starając się przetrwać, tylko odwlekam w czasie śmierć.

Na wygraną jest tylko jedna metoda

Red Death, recenzja, review, Xbox One
Nie każdy ostrzał bossa jest taki ładny, uporządkowany i wymagający przemieszczania się delikatnie w bok. Większość jest chaotyczna i wymagająca niewielkich, ale szybkich ruchów.

Jeśli chodzi o to, czym będziemy walczyć, to nasz arsenał jest całkiem standardowy i niewielki. Nasz statek jest delikatny i zostanie zniszczony podczas najmniejszego kontaktu z ostrzałem przeciwnika albo jego statkiem (chociaż z tego, co widziałem, to modele kolizji nie są dobrze dopasowane do tekstur statków i pocisków). Ten element gra kompensuje zaskakująco dużą liczbą dodatkowych żyć, które sypią się na prawo i lewo do tego stopnia, że przed pierwszym starciem z bossem możemy mieć podwojoną liczbę początkowych żyć. Bronić się możemy za pomocą kilku podstawowych systemów uzbrojenia, takich jak działka, lasery, czy rakiety, jednak dość szybko okaże się, że tylko lasery, które zdobywamy bardzo szybko, są przydatne do czegokolwiek. Reszta uzbrojenia nie zapewnia takiej samej penetracji szeregów wroga ani nie ma takiej samej… Szybkostrzelności. Aha, no i jest oczywiście „overload”, który aktywujemy, zbierając bonusowe punkty z zabitych przeciwników. Ten super atak pozwala nam wyzwolić niesamowicie silny atak, który w sekundę pozwoli nam uporać się z mini-bossem, a bossem w dwie. Atak ma taką siłę, że będzie trzeba uważnie rozplanować jego użycie podczas kolejnych poziomów i nie dać się zabić, co powoduje reset ładowania.

Albo idealnie, albo wcale

Red Death, recenzja, review, Xbox One
Gra bazuje na trudnych walkach w ogniu przeciwnika. Nie musimy dotrzeć do bossa, żeby doświadczyć ekranu czerwonego od… czegokolwiek, czym strzelają przeciwnicy.

Red Death wydaje się grą zaprojektowaną nieco tak, jak robiono stare klasyczne gry na automaty. Gra nawet nie udaje, że jest fair i brak możliwości odzyskania utraconego sprzętu sprawia, że z każdą minutą naszego postępu śmierć będzie bardziej bolesna. Red Death to jednak gra, która za jedyne 23 złote umożliwi zdobycie 1000G w około pół godziny i łącznie 4 platynki dla różnych regionów sklepu PlayStation. Jeśli masochizm nie jest w twoim guście, albo jeśli nie zależy tobie na osiągnięciach, polecam omijać grę szerokim łukiem. Jeśli jednak lubisz uzyskiwać coraz wyższe wyniki, chwalić się nimi na niszowych stronach internetowych, albo masz ochotę podbić sobie nieco Gamerscore’u, to jak najbardziej polecam. Gra pobierze się w minutę, a zdobycie każdego osiągnięcia zajmie około 30 minut, albo mniej.

Grano na Xboksie One

Gra została dostarczona przez wydawcę gry na konsolach - eastasiasoft

4
Red Death:
4

Leave a Reply