Gra Recenzja

Jedyna taka na konsolach – Recenzja Realpolitiks: New Power

Realpolitiks: New Power, recenzja, review, Xbox One, Windows 10

Realpolitiks: New Power to nowa gra strategiczna od Forever Entertainment, którą na PC stworzyło studio Jujubee. Realpolitiks: New Power skupia się na prowadzeniu współczesnej polityki wewnętrznej i zagranicznej na mapie świata. Gra wydaje się idealnym połączeniem gier pokroju Victoria i Hearts of Iron z grami typu Democracy. Ale czy mamy do czynienia z dobrą grą? No i czy ma ona swoje miejsce na konsoli?

Pierwsza taka na konsolach

Realpolitiks: New Power, recenzja, review, Xbox One
Realpolitiks: New Power to pierwszy symulator mapy na konsolach, ale brakuje w grze wsparcia myszki i klawiatury, co jest powszechniejsze niż powinno.

Realpolitiks zostało wydane po raz pierwszy w 2017 roku, a następnie wydano do gry dodatek New Power. Na początku 2020 roku Forever Entertainment dogadało się z Jujubee w sprawie wydania gry na konsole i ostatnio w końcu dostaliśmy w swoje ręce Realpolitiks: New Power na PlayStation 4 i Xboksa One z możliwością grania na Windowsie 10 (Xbox Play Anywhere). Jest to dość nietypowe przedsięwzięcie, bo nie było jeszcze gry, która jest jednocześnie symulatorem mapy i ma wersję na Xboksa/PlayStation. Niestety wersja na konsole nie wspiera myszki, czego zupełnie nie rozumiem, zwłaszcza że wersja gry na Windowsa 10 i konsole jest dokładnie taka sama, a nie da się ukryć, że na mapie znacznie przyjemniej jest nawigować myszką, a nie kontrolerem. Kiepskie jest też wsparcie klawiatury, bo gra skupia się na sterowaniu myszką, a podstawowe klawisze nie robią tego, co powinny (normalne jest, że spacja służy do zatrzymywania czasu, ale nie tutaj). Nie zmienia to jednak faktu, że gra jest wyjątkowa i znacznie odbiega od innych strategii, które są dostępne na konsolach, czy to mowa o Cywilizacji, Halo Wars, czy też Sudden Strike 4. Gra bardziej przypomina wszystkie gry od Paradoksu, czyli Crusader Kings, Europa Universalis, Victoria i Hearts of Iron i zyska poważanie wśród fanów tych serii, gdzie akcja jest powolna, a my obserwujemy tylko skutki naszych decyzji.

Polityka w trzech wydaniach

Realpolitiks: New Power, recenzja, review, Xbox One
W grze mamy do wyboru trzy kampanie, a w nich możemy wybierać setki różnych krajów. Granie Polską to nie lada wyzwanie. Rosja jest za blisko!

Różnorodność w takich grach jest wielka i to nie tylko dlatego, że mamy do wyboru trzy scenariusze. W nich mamy do wyboru setki państw, które obecnie istnieją, ich istnienie jest prawdopodobne w przyszłości, albo są zupełnie szaloną wizją deweloperów. Pierwsza kampania to rok 2020 i mamy przed sobą 80 lat politycznej przepychanki. Mamy tutaj do wyboru prawie każdy kraj, który obecnie istnieje i możemy wybrać też warunek zwycięstwa. Nie dla każdego państwa najlepszą opcją jest rozwój i posiadanie wielu przyjaciół. Kilka krajów ma zupełnie inne cele jak sojusz między kilkoma państwami, kontrolowanie światowej giełdy, czy zabezpieczenie pokoju w danym regionie. Druga kampania zaczyna się w 2050 roku, po III Wojnie Światowej, gdzie nagle następuje utworzenia krajów ze wszystkich regionów spornych. Mamy tutaj między innymi podział Hiszpanii i Wielkiej Brytanii na mniejsze kraje, rozpad Kanady na Quebec i Kanadę, czy podział Stanów Zjednoczonych na Unię, Konfederację i Republikę Kalifornijską. Tutaj też możemy grać na punkty albo ku naszemu własnemu celowi. Ostatnia kampania zaczyna się w roku 2222 i kończy się w 2300 i jest to kampania, która jest najgorzej wykonana. Jest możliwość czerpania z wielu źródeł futurystycznej historii, a deweloperzy postanowili rozbić każdy kraj na poszczególne regiony i każdy walczy przeciwko każdemu. No, ale przynajmniej Polska jest jednym z najsilniejszych krajów w tym scenariuszu. Jest w czym przebierać, nudno nie będzie!

Polityka prostsza niż myślisz

Realpolitiks: New Power, recenzja, review, Xbox One
W grze rozwój następuje przez wprowadzanie w życie nowych ideologii, kierunków politycznych i pomysłów. Drzewka są bogate, ale część gałęzi nie ma żadnego znaczenia.

Politiks: New Power na pierwszy rzut oka wydaje się grą skomplikowaną, jest w niej tyle zakładek i różnego typu menu, że można się początkowo pogubić. Z czasem okazuje się jednak, że nie jest to gra tak skomplikowana, jak może się wydawać. W zasadzie nie interesuje nas zupełnie ONZ, chyba że gramy czołową rolę w polityce globalnej, a nawet wtedy miną lata w grze do momentu, w którym w ogóle zostaniemy dopuszczeni do Rady Bezpieczeństwa ONZ. Następnie jest giełda, ale jej działanie jest niesamowicie proste i większość rynku globalnego nie będzie nas obchodzić, bo do udziału w giełdzie musimy mieć zaproszenie gospodarza, nie można po prostu zacząć tam handlować. Wojsko, gospodarka wewnętrzna, bezrobocie i niezadowoleni też są mechanikami, które istnieją, ale nie mają wielkiego znaczenia, bo z bezrobociem walczy się, wcielając w życie jedną doktrynę, niezadowolenie spada dość szybko, a aby podnieść PKB, wystarczy zajmować się głównie gospodarką kraju. W przypadku mojej pierwszej gry Polska znalazła się po 5 kadencjach w Radzie Bezpieczeństwa, czyli na liście 12 krajów z najwyższym PKB, od razu przeskakując kilka krajów na liście i zostałbym, gdyby nie Rosja i jej atomówki nad moją stolicą. A jeśli już piszę o atomówkach…

Za pierwszym razem nie ogarniesz

Realpolitiks: New Power, recenzja, review, Xbox One
Ogarnięcie walki może być trudne, bo mamy do czynienia z operacjami na całym froncie, a nie bezpośrednimi starciami jednostek. Logistyka nie ma żadnego znaczenia.

Realpolitiks: New Power jest grą bogatą w systemy, jednak grając cały czas, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że są one po prostu dziwnie skonstruowane. Pierwszym przykładem jest wojna, którą przegrałem po raz pierwszy, bo nie wiedziałem, że każda ze stron wojny inicjuje swoje własne operacje. Gdy jednak ogarnąłem to, szybko znalazłem możliwość automatycznej walki, co pozwoliło mi podbić część Rumunii. Szybko po tym zaatakowała mnie jednak Rosja i pomimo przewagi w czołgach, samolotach i statkach oraz niewielkiej przewagi Rosji w ludziach, Rosja wygrała, a ja nie wiedziałem dlaczego. Tak samo dzieje się w kilku innych miejscach, jak polityka zagraniczna, bo istnieje masa obostrzeń i zakazów, które nie pozwalają swobodnie zarządzać państwem. Przy okazji polityka jest bardzo prosto przedstawiona i brakuje jej jakiejś głębi. Niesamowite było to, że w pewnym momencie grania w Europa Universalis miałem powód do wojny z każdym, sojusz z połową świata i moja rodzina obsiadała trony najbliższych sąsiadów. Tutaj nie ma listy statusów, a całość przyjaznej polityki została zastąpiona przez strefy wpływów (bloki). Okazuje się jednak, że sporo państw, które pomogłyby mi w walce z Rosją, miało już swoje bloki, a pozostałe kraje to mniej znaczące państwa jak Węgry, Czechy, czy Słowenia. Pomogłyby, ale ich armie nie są duże. Brakuje mi możliwości tworzenia sojuszu militarnego niezależnego od strefy wpływów, jak na przykład NATO, który byłby kolejną organizacją, zaraz obok ONZ. Brak możliwości szybkiego podglądu sytuacji politycznej sprawia, że po pewnym czasie przestajesz zwracać uwagę na kraje poza strefą zainteresowań, bo gdy moim jedynym celem jest stworzenie Międzymorza, a Rosja jest moim jedynym zagrożeniem, to co interesuje mnie konflikt między USA i Brazylią, czy spory o Arktykę?

Każdy wie, że NGO to zło

Realpolitiks: New Power, recenzja, review, Xbox One
NGO to paskudne organizacje, które często czegoś żądają, ale rzadko dają jakiekolwiek bonusy. Często też powodują niezadowolenie wśród ludności.

O NGO można sobie myśleć wiele, a każda organizacja pozarządowa prędzej, czy później zajdzie ci za skórę. W grze jet dokładnie tak samo. NGO to część jednego z dodatków, które dostajemy za darmo na konsolach i jest to rzecz naprawdę przedziwna. O NGO nie wiemy nic, do momentu ich aktywacji przez jakieś wydarzenie w grze. Zaraz później zaczyna się dziać burdel, bo rzadko zdarza się, że NGO chce dobrze dla kogokolwiek niż samych siebie. Często przyjdzie nam wybierać między dwiema złymi opcjami, ale do tego momentu już będziemy wiedzieć, z czym sobie radzimy. Czy wolimy stracić zasoby i mieć mniejsze niezadowolenie, czy może potrafimy sobie poradzić z bezrobocie i niezadowoleniem, ale lepiej zachować zasoby? Trochę irytowało i jednocześnie cieszyło, gdy w scenariuszach było odzwierciedlone w miarę realne podejście do problemu. Ktoś chce zorganizować marsz? Musimy zapewnić zasoby i część postronnych ludzi będzie niezadowolona, ale jeśli zabronimy organizacji marszu, to nic nie tracimy, poza wielkim niezadowoleniem społeczeństwa, ograniczeniem praw obywatelskich i pogorszeniem relacji z NGO. To, swoją drogą, jest kolejny element gry, na który przestajemy zwracać uwagę, bo w gruncie rzeczy NGO za dużo chcą i za mało profitów dają. Co mi da zwiększenie PKB o 0,01%, jeśli muszę cały czas robić wszystko ku zadowoleniu organizacji, często musząc łożyć na ich potrzeby, fundować eksperymenty i jeszcze raz na jakiś czas wywierać wpływ polityczny w ich imieniu?

Coraz dalej ideału

Realpolitiks: New Power, recenzja, review, Xbox One
Wydarzenia w grze często mają konsekwencje, które poznajemy dopiero później. Genialny pomysł, w który możesz zainwestować? Uważaj, bo za miesiąc może okazać się oszustwem.

Z każdą godziną gry widać jednak coraz więcej niedociągnięć i braku konsekwencji w grze. Szczególnie dobrze widać to podczas długich wojen. Grając ponownie, znowu miałem konflikt z Rosją, który trwał mniej więcej dekadę. Przeważającymi siłami nie mogłem nic ugrać, pomimo tego, że byłem przygotowany na agresję, a za liniami wroga działali moi szpiedzy, to nic nie mogło ruszyć niewielkich sił Rosyjskich. W międzyczasie cały czas badałem nowe technologie, które najwyraźniej nic mi nie dawały, bo chciałem się dokopać do tych, które na przykład zwiększały wydajność mojej armii. Najbardziej irytujące są jednak konflikty na odległość i wojna z terroryzmem, która prędzej czy później wybucha, a oba łączą się ze sobą. Raz na jakiś czas dostajemy powiadomienie, że gdzieś na świecie wykryliśmy terrorystów i mamy określony czas na nawiązanie z nimi walki. Jeśli czas upłynie, to zostajemy zaatakowani. Walka odbywa się najczęściej w innych krajach, więc konflikt się zaczyna i przegrywamy go aż do momentu, w którym jesteśmy w stanie wystawić do walki odpowiednią liczbę jednostek transportowych. Ja miałem dwie, bo kiedyś kupiłem je od Rosji, co skutkowało obniżeniem ataku mojej armii, w której około 100 jednostek różnych formacji nie mogło sobie dać razy przez rok z kilkunastoma. Podczas długich gier naprawdę można się sfrustrować. No i na znaczeniu zupełnie traci nasze poważanie w świecie i status podżegacza, bo w momencie gry totalitarna Rosja, znienawidzona przez cały świat może swobodnie lobować przez granicę w moją stronę atomówki, doprowadzając do nuklearnej zimy, widać, że coś jest mocno nie tak. Zwłaszcza że w tym samym czasie jestem członkiem ONZ i nie mogę przepchnąć żadnych rezolucji. Swoją drogą ONZ na dłuższą metę to też żart. W początkowym roku rozgrywki ONZ przepycha chyba dwie rezolucje, a reszty nie rusza. 10 razy próbowałem zaproponować nową i spotkałem się z automatycznym 11:1 w każdym przypadku. Jasne, można coś przepchnąć, ale będzie wymagać to porządnego lobbowania, co nie powinno mieć miejsca. Jeśli chcę nałożyć sankcje na totalitarne państwo, to chociażby USA i Niemcy powinny stać po mojej stronie.

Nieidealna gra, w którą można grać godzinami

Realpolitiks: New Power, recenzja, review, Xbox One
Podstawową formą sojuszu w grze jest blok. W ramach bloku możesz dyplomatycznie anektować kraje, a także korzystać z armii sojuszników.

Realpolitiks: New Power to gra, której daleko od ideału. Jeśli porównamy grę od Jujubee i grę od Praroksu, widać, że to, co Realpolitiks chciało zrobić, każda gra od Pradox Interactive robi lepiej. Zabawa w politykę jest nawet przyjemniejsza w Europa Universalis II z 2001 roku niż polityka w Realpolitiks: New Power. Nie zmienia to jednak faktu, że w Realpolitiks można grać godzinami, jeśli przyzwyczaimy się do operowania w ramach ograniczeń nałożonych przez dewelopera. Sama wersja konsolowa jest też dość dobrze wykonana i fajnie się w nią gra, jednak Forever Entertainment nie popisało się w przypadku wersji na Windowsa 10, gdzie nadal widać powiadomienia o naciśnięciu przycisków kontrolera. Podczas przechodzenia samouczka musiałem się chwilę zastanowić, dlaczego gra nagle każe mi wcisnąć „A”. Dopiero po wykonaniu polecenia i braku reakcji gry wpadłem na to, że najwyraźniej gra nie ogarnia, że używam myszki, a nie kontrolera. Nie popisano się też w przypadku osiągnięć, bo często zdarza się, że osiągnięcia nie wyskakują pomimo spełnienia wszystkich wymagań, a część potrafi wyskoczyć w zupełnie nieprzewidywalnych momentach. Na przykład osiągnięcie za udanie się w kosmos nie wyskoczyło, gdy skolonizowałem Marsa, ale wyskoczyło w innej grze, gdy zaczęło się wydarzenie związane z fundowaniem wyścigu w kosmos. Dziwne… W planie wydawniczym Forever Entertainment znajduje się druga część tej gry. Mam nadzieję, że będzie bardziej dopracowana i nie będzie problemu z odblokowywaniem osiągnięć. Czy Realpolitiks: New Power warto się zainteresować? Jeśli brakuje ci na konsolach gier takich, jak Europa Universalis, Victoria i Hearts of Iron, to jak najbardziej. Jeśli nie wiesz, co to za gry, to gra nie jest dla ciebie!



Grano na komputerze z Windowsem 10 i Xboksie One

Gra została dostarczona przez Forever Entertainment S.A.

7
Realpolitiks: New Power:
7

Leave a Reply