Gra Recenzja

Recenzja Realm Royale

Realm Royale recenzja review

Realm Royale co prawda jest w becie, ale Hi-Rez ewidentnie nie traktuje tej gry w ten sposób. Sprzedają walutę za którą można kupować w grze przeróżne rzeczy, sprzedają pakiety przedmiotów, promują się, a od teraz gra jest nawet dostępna na konsolach. Nie pozostaje więc nic innego jak napisanie o grze.

Realm Royale recenzja review
Grę zaczynamy ze sterowca obierającego losową trasę przelotu

Twórcy Smite i Paladins postanowili wziąć się za Battle Royale i przygarnęli kolejne studio. Heroic Leap Games pod skrzydłami Hi-Rez stworzyło grę śmieszną, ale nie ze względu na aspekt komediowy. Ze względu na to, że podczas gdy Epic kłócił się o Unreal Engine z Bluehole, to Heroic Leap wzięło ten silnik i stworzyło kopię Fortnite. Jakby odrzucić charakterystyczne dla Fortnite: Battle Royale budowanie, podmienić współczesną tematykę na średniowieczną fantastykę i dodać kilka elementów, które są charakterystyczne dla okresu jak skrzynie i kuźnie, to otrzymamy Realm Royale. Grę dobrą, ale nie jestem pewien czy wystarczająco unikatową, żeby zadowolić nowych graczy. Od samego początku nie pałałem do niej uczuciem, była dla mnie kiepska, właśnie dlatego, że jest zbyt podobna do Fortnite. Może to jednak być zachęcające dla osób, które narzekają na system budowy w Fortnite, którego opanowanie jest niezbędne do regularnego plasowania się w czołówce.

Realm Royale recenzja review
Gra ma bardzo kolorowy styl, znacznie podobny do Fortnite

Realm Royale jest grą dość rozbudowaną i ewidentnie ludzie w nią grają. Posiada ona aż trzy tryby: solo, dwójki i czwórki, a z żadnym nie miałem problemu. Czekałem góra minutę, zawsze znajdowało mi pełną drużynę, przerzucało mnie do lobby, a potem do gry. Tutaj jednak napotkałem pierwszy problem, który męczy mnie do dzisiaj. Nie dostajemy żadnego znaku, że nasza drużyna opuściła sterowiec, którym zostajemy przetransportowani na pole walki. W momencie, w którym nie kontaktujemy się głosowo z drużyną może dość do sytuacji, w której zostajemy sami i lądujemy po przeciwnej stronie mapy niż reszta zespołu. Jest to moim zdaniem duże niedopatrzenie, które należy szybko naprawić. Cała reszta jest taka sama jak wszędzie. Lecimy w kierunku ziemi, lądujemy i zaczynamy grabież i mordowanie. Na szczęście skrzyń ze sprzętem jest rozsypana cała masa, jednak w nich znajdziemy zazwyczaj śmieci. Prawdziwe skarby musimy stworzyć sami za pomocą kuźni, które poza możliwością kucia, pozwala także na tworzenie zasadzek.

Realm Royale recenzja review
Widoki w grze bywają naprawdę ładne, a obszary są zróżnicowane

Gdy znajdziemy przedmiot, którym nie jesteśmy zainteresowani nie musimy zostawiać go dla przeciwnika, bo w Realm Royale możemy go przemielić, odzyskać odłamki i wykorzystać je do budowy przedmiotów w kuźni. Możemy tutaj wykuć dowolny element wyposażenia, jednak zajmie to nieco czasu i narobi masę hałasu. I to właśnie nie czas jest problemem, a hałas. Odgłos młota walącego o kowadło rozlega się na naprawdę daleki obszar i nie da się go pomylić z niczym innym. W momencie w którym zaczniemy tworzyć, ogłaszamy całej okolicy gdzie jesteśmy. Co prawda działa to najczęściej na nasza niekorzyść, ale jednocześnie pozwala uszykować pułapki, szczególnie jeśli mamy umiejętności z nimi związana. Jeśli nie? Wystarczy strzelba, albo pistolet maszynowy i seria w plecy przeciwnika wbiegającego na oślep przez drzwi. Zastąpienie budowy wytwarzaniem przedmiotów było bardo dobrą decyzją ze strony twórców, bo eliminuje irytujący aspekt gry, dodając element zapewniający dobrą nagrodę, ale obarczoną dużym ryzykiem.

Realm Royale recenzja review
Zwycięstwo w grze nazywa się Crown Royale, jest trudne

Kuźnia rzecz jasna dobrze wpisuje się w styl gry, który silnie bazuje na fantastycznym średniowieczu. Jest wiele innych aspektów, które go podkreślają. Architektura to głównie drewniane budowle, czasami wzbogacane kamieniem. Chałupy, zamki, młyny, obory, szopy. Dodatkowo są elementy użytkowe, takie jak katapulta, która ma dać nam możliwość pokonania dużej odległości w krótkim czasie, czy też wspomniane kuźnie. Ciekawym elementem są też wierzchowce. O tak, w Realm Royale możemy przejechać się na koniku (lub późniejszych jego modyfikacjach kosmetycznych, które mają bardzo szerokie spektrum stylów, od koszmarów, po motory). Pełni on rolę sprintu, pozwala nam przemieszczać się nieco szybciej, ale też nie daje nam niesamowitej przewagi. Jedynym, co nie pasuje do stylu są bronie, bo te są najczęściej współczesne. Ale to akurat rozumiem, kiepsko by było grać w Battle Royale, gdzie twoją jedyną bronią jest włócznia i łuk. Moment… The Culling? Dobra, nieważne. W każdym razie jestem w stanie wybaczyć współczesne bronie w grze, która polega na zabijaniu.

Realm Royale recenzja review
Cała wyspa podzielona jest na regiony tematyczne, a okrąg wyznacza naszą strefę walki

Ciekawą mechaniką jest też śmierć, która jest dość nietypowa w przypadku tej gry. Następuje ona w dwóch stadiach, jak w większości tytułów, ale tutaj nie padamy na ziemię i nie czekamy na egzekucję. Po tym, jak nasze punkty życia zejdą do zera, zamieniamy się w kurczaka. Kurczaki są bezbronne, ale dość zwinne, więc nie jesteśmy bez szans na ucieczkę, a uciec spróbować warto. W momencie śmierci zaczyna się nam odliczanie do odrodzenia i gdy czas upłynie, z kurczaka zamieniamy się znowu w wojownika, z całym naszym sprzętem. Z tego powodu istotne jest wykańczanie przeciwników, w Realm Royale nie potrzeba sojusznika, żeby się odrodzić. Jeśli jednak zostaniemy zabicie w formie kurczaka, to tez jeszcze nie koniec. W dowolnym momencie nasza ekipa może podejść do kuźni i odrodzić nas płacąc stosunkowo niewielką liczbę odłamków, ale znowu, ściągając na siebie uwagę całej okolicy.

Realm Royale to gra, która nie jest w moim stylu. Znacznie bardziej przypada mi do gustu styl PUBG, czy The Culling, które są bardziej realistyczne, nastawione na znacznie mniej skakania, zupełnie inną zabawę i inne tempo. Tym niemniej doceniam to, co twórcy gry zrobili, ponieważ nie jest to niskobudżetowa produkcja, która ma zarobić i przepaść. Widać, że w grę wpakowano sporo pracy, a to jeszcze nie koniec, ponieważ przecież jest jeszcze w „becie”. W Realm Royale warto zagrać, wtedy, kiedy kiedy uwielbiasz rozgrywkę z Fortnite, ale wkurza ciebie budowanie wokół siebie fortów. Gra jest darmowa, więc warto ją przetestować.



Grano na Xboksie One

Recenzent spędził w grze około 7 godzin, zdobywając 6 osiągnięć i dość długo przeglądając bogaty sklep gry w fazie "beta"

7.3
Dźwięk:
7.5
Grafika:
7
Rozgrywka:
7.5

Dodaj komentarz