Gra Recenzja

Tego (chyba) jeszcze nie było – recenzja Radon Blast

Włączając Radon Blast, myślałem, że odpalam kolejną wersję DX-Ball, czy jakiejkolwiek innej gry typu brick breaker. Ikonka pokazuje paletkę, kulkę i kilka cegiełek. Orientacja jest jednak nieco dziwna. Okazuje się, że Radon Blast to gra typu brick breaker, ale nie jest zwyczajny przedstawiciel gatunku.

Ehm… Nie w tę stronę

Radon Blast już do samego początku oferuje coś innego. Nasza paletka nie znajduje się u dołu ekranu, a po jego lewej stronie. Sama rozgrywka jednak nie różni się wiele. Mamy przed sobą piłkę i cegiełki, które musimy rozbić. Co bardziej spostrzegawczy zauważą też ścianę po prawej stronie ekranu. Mnie umknęła, więc to, co będzie się działo za kilka minut, będzie szokiem. Tymczasem jednak okazuje się, że naszym celem nie jest rozbicie wszystkich cegiełek! Wręcz przeciwnie, bo rozbiciu ostatniej, wszystkie pojawiają się na nowo. Cegiełek należy unikać, bo ich rozbijanie daje niewiele poza punktami. Naszym celem jest uderzenie w ścianę na prawym końcu poziomu i dostanie się do kolejnego. Gdy byłem jednak na drugim poziomie, skusiłem. Moja piłeczka spadła w otchłań za paletką, a gra… Przeniosła mnie na poprzedni poziom. Skucha w Radon Blast ma miejsce tylko, gdy stanie się do na pierwszym poziomie! Było to zupełnie niespodziewane.

Szkoda tylko, że nie ma bonusów

Radon Blast, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Poziomy w grze są w losowej kolejności. Cześć z nich jest bajecznie prosta, ale spora część wymaga dużej ilości kombinowania i precyzyjnego obijania cegiełek, żeby dotrzeć do ściany.

Cała rozgrywka jest dość ciekawą koncepcją, która może zaskoczyć, jeśli o grze nic nie wiemy. Radon Blast ma jednak wadę, która jest dla mnie nie do przeskoczenia. To nie tak, że coś było skopane z systemem bonusów, jak z Glaive: Brick Breaker, tutaj bonusów nie ma. Bonusy to fajna rzecz, mogą pomóc albo całkowicie skopać grę. Dodają kolejny poziom komplikacji rozgrywki. W Radon Blast dostępne są w zasadzie tylko dwa. Pojawiają się jako zielone płytki po zniszczeniu zasadniczej cegiełki. Po trafieniu rzadko dadzą nam mnożnik punktów, a w pozostałych przypadkach dadzą nam dodatkową piłkę. Rozumiem jednak, że w wyniku zmiany orientacji gry, dość dziwnie by było dawać nam spadające bonusy. Szkoda, że w Radon Blast nie ma ukrytego innego trybu, gdzie staje się imitacją klasycznych gier tego gatunku, ale z nową mechaniką. Przez to, że gra jest inaczej zorientowana, można mieć problemy z ogarnięciem paletki przez pierwsze kilka uderzeń.

A jednak coś nowego

Radon Blast, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Radon Blast jest tanią (około 20 zł) i przyjemną grą, która zaskoczyła mnie interesującą rozgrywką. Niestety gra nie pozwala zapisać rozgrywki, więc każda dłuższa gra może okazać się bezcelowa.

Niezmiernie cieszę się, że Radon Blast był w stanie mnie zaskoczyć, bo oznacza to, że jeszcze wszystkiego nie widziałem. Ekipa z EntwicklerX stworzyła unikat, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę konsole. Niska cena i ciekawa rozgrywka sprawiają, że Radon Blast będzie idealną grą dla każdego fana paletek. Znalazłem tylko jeden problem, dość poważny. Z uwagi na to, że gra nie posiada żadnej funkcji zapisu, każda próba będzie zakończona po wyjściu z gry. Niby nie problem, ale 40 poziomów, które musiałem przejść, żeby zdobyć jedno z osiągnięć, trwało prawie 90 minut. Wolałbym, żeby co kilka poziomów był automatyczny zapis i można było kontynuować później, jeśli gra robi się nudna. W pewnym momencie można bezproblemowo odejść od konsoli, zrobić sobie kawę, wrócić i przy zupełnym braku szczęścia, może straci się kilka poziomów postępu. Może…

Grano na Xboksie Series X

Radon Blast to unikatowa gra z gatunku brick breaker'ów, która oferuje nam poziomą rozgrywkę, brak bonusów i płynne przechodzenie między poziomami. Także w tył, jeśli skusimy. Gra jest jednak nudna na dłuższą metę i brakuje w niej automatycznego zapisu. Gra została dostarczona przez dewelopera na potrzebę tej recenzji.

7
Radon Blast:
7

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.