Gra Recenzja

Klasyk w nowym wydaniu – Recenzja PONG Quest

Trudno nazwać to rozczarowaniem, ale PONG Quest na pewno nie spełniło moich oczekiwań. Liczyłem na to, że PONG Quest będzie kompilacją wersji klasycznej gry od Atari, a zamiast tego dostaliśmy coś zupełnie innego. Czym jest PONG Quest, jeśli nie kolekcją klasyki? Przygodówką, w której pierwsze skrzypce grają paletki.

PONG ale przygodówka?

PONG Quest, Xbox One, Xbox Series X, Xbox Series S, recenzja, review
PONG Quest to typowa przygodówka, gdzie mamy życie, mapę, poziomy i walczymy z losowo napotkanymi przeciwnikami z lochach inspirowanych grami Atari.

Włączając PONG Quest, sprawdziłem każdą zakładkę w menu głównym, znajdując tryb pojedynku online i offline w wersji klasycznej i nowoczesnej. Był także tryb fabularny, ale o nim za chwilkę. Pojedynki niestety wymagają drugiego kontrolera albo kogoś po drugiej stronie kabla, więc nie zagramy w klasycznego Ponga samemu. Było to rozczarowanie, ale dość szybko sobie z nim poradziłem. Włączając tryb fabularny, nie wiedziałem, czego oczekiwać od gry. Okazuje się, że PONG Quest jest mieszanką klasycznego dunegon crawlera i Ponga, gdzie przeciwnicy są innymi paletkami. Proste układy pomieszczeń, które zawierają skrzynki, przeciwników albo są zupełnie puste, przywodzą na myśl gry pokroju The Binding of Isaac czy bit Dungeon+ z tych współcześniejszych. Walka z przeciwnikami to już klasyczny Pong z kilkoma modyfikatorami. Napotykając przeciwnika z lochu, nie walczymy z nim na miecze i nie ciskamy soplami magicznego losu, a toczymy pojedynek na śmierć i życie za pomocą paletek i piłeczki.

Ubierz swoją paletkę, bo czemu nie?

PONG Quest, Xbox One, Xbox Series X, Xbox Series S, recenzja, review
Naszą paletkę można przebrać, zmienić jej kolor i fryzurę. Dostępne są też całe przebrania. Nie wpływają one jednak na rozgrywkę, a nasze odczucia estetyczne.

Co mnie zdziwiło już na samym początku to fakt, że PONG Quest pozwala nam dostosować wygląd naszej paletki. Niby nic wielkiego, a jednak podąża za trendem obecnym w niemalże każdej grze w dzisiejszych czasach. Kosmetyka jest ważna. Można dobrać kolor paletki, ubranie dla niej, a także dodatki. Wąsy? Jasne. Turkus? Czemu nie? Nie zmienia to oczywiście rozgrywki, ale sprawia, że kolejne rundy są nieco mniej nużące. Przeciwnicy, których będziemy spotykać, nie są losowo generowani, ale mają sporą liczbę kostiumów, które zależą od poziomu, na którym obecnie się znajdujemy. Śmieszne jest to, że spora liczba postaci w PONG Quest to nawiązania do innych znanych postaci z pop kultury, jak KingPong, którego spotykamy zaraz po pierwszym starciu jako paletka. Same poziomy też nawiązują do klasycznych gier stworzonych przez Atari w czasach świetności tej firmy. Kosmetyka to jednak nie wszystko. Liczy się przede wszystkim rozgrywka!

Jak wygrać w Pong?

PONG Quest, Xbox One, Xbox Series X, Xbox Series S, recenzja, review
Sama rozgrywka w PONG Quest niewiele różni się od klasycznego Ponga. Jedynymi zmianami są modyfikacje piłeczki i dodanie życia. Wygrywa się nadal tak samo.

Pong zawsze wydawał się dla mnie grą, w której komputer po prostu nie może przegrać. Polega ona na zręczności i przewidywaniu, a w obu tych kwestiach sztuczna inteligencja jest po prostu lepsza. Grając w PONG Quest miałem często wrażenie, że dość śmiesznie zaprogramowano błędy i utrudnienia dla SI, która raz na jakiś czas wali spektakularne skuchy. Rozgrywka w PONG Quest nie różni się wiele od rozgrywki w Pong, poza kilkoma dodatkowymi urozmaiceniami. Nadal trzeba przebić się piłeczką przez obronę przeciwnika, ale teraz każdy ma życie. To ubywa z każdym odbiciem piłeczki, aż spadnie do poziomu krytycznego. Kusić możemy, jednak każda skucha odbierze nam większą ilość życia niż odbicie piłeczki. Gdy poziom życia jest krytyczny i przepuścimy piłeczkę, przegrywamy. To samo też dotyczy oczywiście przeciwnika. Początkowo walczymy ze słabymi przeciwnikami, którym wystarczy wbić jednego „gola”, jednak z czasem sytuacja się nieco komplikuje, a przeciwnicy zyskują na sile.

Czegoś tu brakuje

PONG Quest, Xbox One, Xbox Series X, Xbox Series S, recenzja, review
PONG Quest pozwala nam zagrać albo w trybie fabularnym, albo przeciwko innym graczom. Nie można pograć w klasycznego Ponga solo.

PONG Quest o ile jest grą zaskakującą, to nie jest grą do końca złą. Wydaje mi się jednak, że w obecnej formie nie można też gry za bardzo chwalić. Cała fabuła składa się z podobnych pojedynków z innymi paletkami, co jest do bólu powtarzalne. Humor wykorzystany do przestawienia fabuły jest zabawny, ale nie wypełnia pustki pomiędzy kolejnymi starciami z przeciwnikiem. Te nieszczególnie też różnią się między sobą. Korzystając z licencji Atari, Chequered Ink dało nam ciekawą wersję gry, która w obecnych czasach jest grywalna tylko ze względu na swoją prostotę. Nie zmienia to jednak faktu, że Chequered Ink wykrzesało z Ponga dosłownie wszystko, co się da, niektóre gry są po prostu skazane na brak wielkiego sukcesu.



Grano na Xboksie One

Gra została dostarczona na potrzeby tej recenzji.

6
PONG Quest:
6

Leave a Reply