Gra Recenzja

Recenzja Phantom Trigger

Phantom Trigger recenzja review

Phantom Trigger pokazuje, że styl to nie wszystko, żeby gra się sprzedała, zarobiła dobre oceny i przy okazji została rozpoznana jaki gra dobra, chociażby na Switchu. Gra zapowiada się dobrze, prezentuje ciekawą, chociaż mało ogarniętą historię, ale ostatecznie pada ofiarą powtarzalności i szybko zniechęca nawet najwytrwalszych.

Phantom Trigger recenzja review
Dość szybko poznajemy wszystkich przeciwników, niewiele się zmienia po pokonaniu pierwszego poziomu, w którym odblokowujemy nasz cały potencjał

Phantom Trigger było promowane jako hardkorowy, neonowy slasher, ale przyznam, że gra nie wydawała się od samego początku hardkorowa w żadnym stopniu. Co bardziej reprezentuje grę to fakt, że zasnąłem jakieś pół godziny po jej włączeniu z kontrolerem w ręku. Co prawda była 2 w nocy, ale jeszcze nigdy mi się to nie zdarzyło, a grałem w kilka naprawdę nudnych gier. Phantom Trigger ustanawia nowe granice w kwestii zawiedzionych oczekiwań i mimo tego, że gra nie jest zła pod żadnym względem, to do bólu liniowa rozgrywka i walka polegająca na naciskaniu kilku przycisków odbierają grze wszystko, co zarobi innymi aspektami. Głównie stylem graficznym bazującym na neonowym, kontrastowym, pełnym czerwieni, zieleni i niebieskiego hi-rez pixel arcie i całkiem porządną muzyką, która stanowi niewątpliwi ważny element podnoszący ocenę w mojej recenzji.

Phantom Trigger recenzja review
Rozgrywka bazuje na systemie 3 broni – miecza, ognistych pięści i bicza. Dodatkowo możemy je kombinować z unikami

Zacznijmy więc od tych dwóch ostatnich. Grafika w grze jest naprawdę fajna, chociaż łączy ona w sobie dwa style, czego niesamowicie nie lubię. W innych grach zwracałem uwagę na to, że cut-scenki fabularne są wykonane w jednym stylu, cut-scenki w grze nieco inaczej, a sama gra nie jest podobna do dwóch poprzednich. Tutaj przerywniki fabularne są typowym pixel artem, który jest ok, ale po chwili przechodzi w hi-res pixel art, który często charakteryzuje się pixel artem, który ktoś stworzył, ale zbyt mocno zwiększył rozdzielczość. Nadal widać proste bryły, ale wypełnione są wysokiej rozdzielczości teksturą. Kolejna kwestia to wspomniane kolory, które są naprawdę ładne i cudownie by wyglądały na telewizorze z HDR. Tło jest generalnie ciemne, a wszystkie elementy ruchome mocno z nim kontrastują. Nasze ataki są czerwone z odrobiną różu, zielone i niebieskie, tak samo jak spora liczba przeciwników, którzy doprawieni są czasami purpurą. Wygląda to cudownie. Równie dobrze ma się muzyka, która jest dobra, miło się jej słucha, ale można mieć wrażenie, że zostało zapętlone tylko kilka minut utworów, które tworzą tło rozgrywki i umilają chwile siekania przeciwników, ale nie zwraca na siebie dużo uwagi, gdy jesteśmy poza menu głównym.

Phantom Trigger recenzja review
W podświadomości Stana toczy się osobna fabuła, jednak tak naprawdę niewiele nam wiadomo o czymkolwiek. Idź zabij, powinno wystarczyć

Fabuła jest i jest ciekawa, ale jej przedstawienie pozostawia wiele do życzenia. Niestety znowu pada ofiarą rozdwojenia stylów. Po jednej stronie mamy Stana, naszego bohatera, który cierpi na nieokreśloną chorobę. Poznajemy go w momencie, w którym traci przytomność, a niedługo po tym ma pierwszą wizytę u lekarza, żeby przedyskutować następne kroki. W międzyczasie kierujemy postacią, która żyje w podświadomości Stana i to właśnie tutaj toczy się cała rozgrywka. Niestety oba światy wydają się być zupełnie niepowiązane i niejasny jest związek wydarzeń w obu światach. Brakuje tutaj sporej ilości ekspozycji, która dałaby nam pojęcie o tym, co Stan robi i jak to zmienia świat, w którym przychodzi nam walczyć. W neonowej podświadomości musimy walczyć z hordami przeciwników, których zestaw poznajemy całkiem szybko, i okazjonalnym bossem. Tutaj leży największy problem, który ma gra. Z uwagi na niesamowitą liniowość poziomów, które są generalnie jednym korytarzem z kilkoma ślepymi zaułkami, i ograniczoną liczbę przeciwników dość szybko przestajemy myśleć i pojawia się pierwszy ziew.

Phantom Trigger recenzja review
Raz na jakiś czas następuje zmiana scenerii, ale przeciwnicy pozostają tacy sami

A więc, po krótce, Phantom Trigger to gra, która nie spełnia oczekiwań graczy, co widać po recenzjach profesjonalistów i uwagach graczy. Często zwraca się uwagę na podobieństwo gry do Hyper Light Drifter, chociaż styl obu gier jest inny, to rozgrywka w zasadzie bardzo podobna i różniąca się tylko w kilku aspektach technicznych. Dlatego też uważam, że dla wszystkich fanów Hyper Light Driftera może w Phantom Trigger być coś ciekawego. Całej reszcie odradzam grę z całego serca, chyba że uznacie tę grę za kołysankę, wtedy jest idealnym zakupem.



Gra została dostarczona przez

Recenzent spędził w grze około 3 godzin, odblokowując 4 osiągnięcia i kilka razy zasypiając z kontrolerem w ręku, niedobrze

5.7
Dźwięk:
7
Grafika:
6
Rozgrywka:
4

Leave a Reply