Gra Recenzja

Prosto do celu – recenzja OVIVO

Gdzie kończy się gra, a zaczyna się czysty artyzm? Niektórzy deweloperzy nie potrafią odpowiedzieć sobie na to pytanie, serwując nam gry, których forma przerasta treść. Moim zdaniem czasami warto odpuścić sobie dość nietypową, ambitną wizję gry, żeby dać graczom coś, w co po prostu da się grać. Nie jak w OVIVO.

Ładna, za prosta

Włączając OVIVO, nie wiedziałem czego się spodziewać po grze, bo znałem stylistykę gry i jej pochodzenie, ale niewiele ponad to. Okazuje się, że OVIVO to sama stylistyka, bez fabuły i bez istotnej rozgrywki. Bardzo przypomina mi Twins, które Game Troopers wydało na Windows Phone w 2015 roku. Co prawda w tej grze masz granicę oddzielającą “dwa światy”, a nie kładkę, po której skaczesz, ale rozgrywka jest całkiem podobna. Z tym że Twins było fascynujące, a OVIVO nie do końca. Wynika to może z braku konsekwencji porażki, bo nawet gdy ta nastąpi i spadniemy w otchłań, dość szybko odrodzimy się kawałeczek wcześniej. Cała gra polega więc na przejściu kilku światów jak po sznurku. Zero fabuły, zero symboliki, zero czegokolwiek, co by przyciągnęło naszą uwagę, chociażby na chwilkę. Tym OVIVO różni się od gier pokroju, chociażby Déjà Vu, czy Cyber Protocol. One chociaż miały jakieś wprowadzenie fabularne.

Ile gry w grze?

OVIVO, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
PO zakończeniu każdego poziomu mamy możliwość spojrzenia na całą trasę, która zawsze okazuje się zaskakująco ładna. Niestety to tyle.

OVIVO to genialny przykład przerostu formy nad treścią. Thomas Was Alone to kolejny przykład dość prostej gry, która wciągała swoją czarującą fabułą i genialną narracją. W OVIVO tego brakuje. Dostajemy tutaj po prostu ścieżkę, którą musimy pokonać, wykorzystując pęd piłeczki. Z ciekawości zacząłem rozgrywkę od nowa i zobaczyłem, ile z gry mogę przejść, tylko i wyłącznie naciskając A w losowy sposób? Dużo, prawie cały pierwszy poziom, wyłączając momenty, w których trzeba zmieniać kierunek. Czy to jest dobra gra? W moich oczach nie. OVIVO wygląda ładnie, czerń i biel idealnie komponują się, a świat został ładnie zbudowany. Nie mogłem się jednak oprzeć wrażeniu, że jest to nadal za mało, żeby móc się cieszyć rozgrywką. Zacząłem się zastanawiać, ile gry musi być w grze, żeby gra była grą? Czy komercyjny produkt może wyglądać tak ładnie, ale reprezentować sobą tak niski poziom rozgrywki? To nawet nie tak, że to jest zła gra.

Indyk do kolekcji

OVIVO, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Większość poziomów jest niesamowicie prosta, chociaż czasami trzeba trochę pokombinować. Nie będzie jednak tego wiele.

Ujmę to tak. OVIVO to przyjemny tytuł, który za całkiem niewielkie pieniądze pozwoli ci obejrzeć porządną pracę grafików z IzHard. Dodatkowo w czasie około 2 godzin, OVIVO pozwoli zdobyć 1000G i aż 5 platynek (swoją drogą, nie uważacie, że fragmentacja sklepów na PlayStation jest nieco przesadzona?). Czego chcieć jeszcze? Przecież to jest i tak więcej, niż zapewnia większość gier niezależnych, które ukazują się na konsolach, a już na pewno jest to prawdą w przypadku komputerów.

Grano na Xboksie Series X

OVIVO to prosta zręcznościówka, w której kontrolujemy kulkę, a naszym zadaniem jest dotrzeć do celu i wyzbierać wszystkie inne kulki. Brzmi trochę jak każda inna podobna gra, ale z uwagi na brak fabuły i narracji, jest po prostu nudno. Przynajmniej widoki całego świata są ładne. Gra została dostarczona przez wydawcę na potrzebę tej recenzji.

5
OVIVO:
5

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.