Gra Recenzja

Sprzed konsoli do lochu – Recenzja Oliver’s Adventures in the Fairyland

Oliver's Adventures In The Fairyland, recenzja, review, Xbox One

Czas na kolejną platformówkę, tym razem z Rosji. Oliver’s Adventures in the Fairyland to w gruncie rzeczy niczym niewyróżniająca się gra, w którą jednak gra się zaskakująco przyjemnie. Prawdę powiedziawszy to jedna z przyjemniejszych małych i tanich platformówek, jakie ostatnimi czasy widzieliśmy na Xboksie.

Oliver w Krainie Czarów

Oliver's Adventures in the Fairyland, Xbox One, recenzja, review
Zarówno początek, jak i zakończenie gry są dość gwałtowne, nie zajmują więcej niż minuta, czy dwie.

Nasze przygody w grze zaczynają się w pokoju Olivera, gdzie ten siedząc przed swoim starym telewizorem kineskopowym, gra na jednej z dawnych konsol. Nagle nad jego głową pojawia się portal, wciągając go na drugą stronę. Szybko spotykamy czarodzieja, który popija swoją „miksturę many” i oświadcza nam, że zostaliśmy wybrani jako kolejny bohater, który stawi czoła niebezpieczeństwom w lochu. O ile Oliver początkowo nie jest zbyt skłonny do ryzykowania życia, to wizja nagród cielesnych od mieszkanek królestwa, które ubóstwiają bohaterów, a może i od samej księżniczki, sprawia, że sam i bez dodatkowej namowy wskakuje w pobliską dziurę z ziemi, żeby znaleźć się na dnie. W tym momencie przejmujemy kontrolę nad jego ruchami i możemy dać się wciągnąć w rozgrywkę, która mam masę wad i nielogicznych rozwiązań, a mimo to jest przyjemniejsza niż większość.

Naprzód, ale bez celu

Oliver's Adventures in the Fairyland, Xbox One, recenzja, review
Zaczynamy z niczym, ale z czasem zyskujemy kupę sprzętu, który pomaga nam wspinać się po ścianach, nurkować, czy skakać przeciwnikom po głowach.

Początkowo w grze jesteśmy nadzy, ale mało weseli. Szybko okazuje się, że jedyne, co Oliver potrafi robić, to skakać. Może to doprowadzić do niesamowitej frustracji, bo musimy unikać przeciwników, notorycznie widzimy elementy otoczenia, które są poza naszym zasięgiem, a kilku przeciwników aż prosi się, żeby nadepnąć im na głowę. Szybko jednak okazuje się, że doskoczyć jak nie ma, a skoczenie na przeciwnika skutkuje utratą życia. Dodajmy jeszcze do tego brak jakiegokolwiek celu postawionego przed naszą postacią i kilka „ale dlaczego?” mamy gwarantowane. Jeśli jednak przetrwamy kolejne pół godziny prób i błędów, błędów, błędów i śmierci, okazuje się, że każda nasza frustracja zostaje rozwiązana odpowiednim przedmiotem. W grze zdobywamy bowiem sprzęt, który pozwoli nam wejść wyżej, zrobić więcej i ostatecznie uciec z lochu tą samą drogą, którą weszliśmy. Niestety problemem jest wspomniany brak celu, bo nie wiemy tego, ale dość szybko domyślimy się, że musimy znajdować klucze, ratować inne postacie i zbierać skarby. Brak drogowskazów sprawia jednak, że będziemy krążyć po korytarzach, szukając drzwi, w które będzie pasował posiadany przez nas klucz.

Dwie godzinki i po zabawie

Oliver's Adventures in the Fairyland, Xbox One, recenzja, review
Walki z bossami są dość trudne, musimy unikać ataków i znaleźć chwilę na podłożenie bomby pod przeciwnika. Albo żeby rzucić w niego sztyletem…

Oliver’s Adventures in the Fairyland to nie jest gra szczególnie skomplikowana, ale wspomniana konieczność latania po pomieszczeniach sprawia, że tytuł dość sztucznie się wydłuża. Jeśli nie będziemy biegać zbyt wiele, to grę bez większych problemów da się ukończyć wokoło dwie godziny. W tym czasie dane nam będzie wykazać się precyzją podczas skoków, wyczuciem czasu, wykonując precyzyjne skoki i będziemy musieli stoczyć dwie walki z bossami — ziejącym niebieskim ogniem smokiem i wojowniczym żółwiem ninja, który ewidentnie nas nie lubi. Potem tylko jeden przełącznik i możemy wracać do nawalonego czarodzieja, który odeśle nas do domu i gra się kończy.

Platformówka dla wytrwałych

Oliver's Adventures in the Fairyland, Xbox One, recenzja, review
W grze mamy kilka środowisk, mroźne i skute lodem podłogi, dziury wypełnione lawą, czy korytarze prawie zupełnie pozbawione światła.

Hoodoo Bear zrobiło krótką, ale tanią grę, która jest przy okazji dość dobra. Dzięki Victory Road mogliśmy w nią zagrać na konsolach za nieco ponad 30 złotych. Gra oferuje dość przyjemną rozgrywkę, która miejscami jest dość wymagająca. Precyzyjne skoki, które są od nas wymagane w długich seriach i platformy znikające po czasie przysporzą nam wiele nieprzyjemności, szczególnie jeśli będziemy musieli wracać do pokojów, w których zginęliśmy przez serię pułapek, które jakimś cudem już pokonaliśmy. Jeśli jednak zależy nam na szybkich osiągnięciach, to wklepujemy kod odblokowujący menu cheatów, włączamy god mode i w godzinkę mamy zebrane wszystkie 21 osiągnięć.

Gra została dostarczona przez Victory Road

Grano na Xboksie One X.

8
Oliver's Adventures in the Fairyland:
8

Leave a Reply