Gra Recenzja

No i mamy to, czego brakowało – recenzja Music Racer Ultimate

W kwietniu 2020 roku pisałem o grze Music Racer. Została stworzona przez AbstractArt i wydana przez Sometimes You. Teraz pojawiła się nowa wersja. Ultimate zawiera dodatkową opcję związaną z odtwarzaniem muzyki. Ale… Wersja Ultimate na Xboksa Series X|S jest jeszcze ładniejsza! Music Racer Ultimate ma wszystko, czego brakowało mi 2 lata temu.

Wciąż to samo prawie Guitar Hero

Music Racer Ultimate, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X, Xbox Series S
Music Racer Ultimate to wciąż ta sama gra. Aktualizacja, czy też nowa wersja, nie wprowadza niczego nowego do znanej nam rozgrywki.

Music Racer Ultimate to oczywiście „ostateczna” wersja Music Racera. Co to jednak oznacza? Głównie to, że mamy dodane to, co królowało na komórkach i sprawiało, że tamta wersja jest najlepsza. Żeby dowiedzieć się, czym jest Music Racer, najlepiej przeczytać wcześniejszą recenzję. Tutaj skupię się na różnicach. Przede wszystkim Music Racer Ultimate zostało wydane w dwóch wersjach. Pierwsza jest na Xboksa One i skupia się na tym, żeby wyciągnąć możliwie dużo z Xboksa One X. Oznacza to głównie, że gra działa w 4K, chociaż równie dobrze może działać na Xboksie One. Druga wersja jest dedykowana Xboksowi Series X i S. Skąd tama zmiana? Otóż teraz możemy grać w 60 lub 120 klatkach na sekundę w 4K. No i oczywiście wersje gry klasyfikowały w systemie PEGI inne osoby, bo ma dwie różne klasyfikacje wiekowe. A może to dlatego, że młodsze osoby nie powinny grać w mniej niż 60 klatkach na sekundę?

Moja własna muzyka? CO?!

Music Racer Ultimate, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X, Xbox Series S
W wersji Ultimate mamy dostęp nie tylko do lokalnej muzyki, ale także do serwisu Audius i zdalnego serwera, gdzie jest nasza własna muzyka.

Największym plusem wersji mobilnej Music Racer była możliwość puszczenia własnej muzyki. Nie byliśmy ograniczani wbudowaną playlistą, więc mogliśmy zbierać punkty w rytmie naszego ulubionego utworu. Co prawda dokładnie takiej opcji nie ma na konsolach, ale znalazła się integracja naszej muzyki na dwa sposoby. Pierwszym jest implementacja serwisu Audius. Jest to stosunkowo mało znany serwis, który ma służyć promowaniu nowych artystów i ich muzyki. Znajdziemy tutaj krótkie utwory, które często mają długość zamykającą się w dwóch minutach. Znajdziemy też bardzo długie, które mają po pół godziny, albo nawet całe koncerty. Możemy znaleźć utwór, wykonawcę, albo po prostu zobaczyć, czego słuchają inni. Słuchać jest bowiem czego, jednak to nie jest najważniejsza funkcja. Istotniejsza jest możliwość podpięcia własnego pliku, playlisty lub folderu za pomocą linków. Nie jest to najlepszy sposób, bo wpisywanie długich linków to problem na konsoli, ale przynajmniej jest taka opcja. Brakuje mi tylko integracji ze Spotify lub podobną usługą.

No i gdzie jest HDR?

Music Racer Ultimate, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X, Xbox Series S
Gra jest tak kolorowa (i miejscami ciemna), że kontrastujące ze sobą tła i pierwszy plan genialnie wyglądałyby na dobrym telewizorze z HDR.

Pomniejszy problem, który mam też z grą leży w sferze graficznej. Fajnie, że jest zoptymalizowana pod Xboksa Series S i Xboksa Series X. Genialne jest to, że działa w 60 albo 120 klatkach na sekundę, zależnie od urządzenia. Fajnie, że natywnie wyświetla w 4K. Tylko jedno pytanie. Gdzie się podziało wsparcie dla HDR? Może nie ma to dużego znaczenia w grze, która i tak jest już czarno-kolorowa, ale mimo wszystko, sądzę, że kolory wyglądałyby pięknie, gdyby gra wykorzystywała potencjał HDR. Przecież to nie chodzi tylko i dostrzeganie szczegółów w cieniu, ale odwzorowanie jasnych i ciemnych barw na ekranie. Mój telewizor od LG pokazał, że potrafi fajnie radzić sobie z HDR, a w tej grze nie wygląda to zachwycająco. Wygląda po prostu jak najgorszy koszmar epileptyka.

Nie wiem, czego można chcieć więcej…

Music Racer Ultimate, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X, Xbox Series S
Gra wygląda ładniej niż Audiosurf, ale brakuje jej nieco głębi. Nowych trybów gry i powodów do wracania każdego dnia.

Music Racer Ultimate to już kompletny pakiet i chyba więcej się nie da wyciągnąć z tej gry. To nadal Guitar Hero w samochodzie. Tutaj nic się nie zmieniło. Bierzemy jeden z pojazdów na przejażdżkę po jednej z tras w rytmie jednego z utworów. Przeskakiwanie po torach jednak się z czasem może znudzić. Audiosurf ma przewagę posiadania… Gier i zabaw, a także zmiennego rytmu. Tutaj niespodzianek nie ma, a jedyną różnicą w trybach jest to, jak bardzo gra chce nam przeszkadzać w osiągnięciu celu. Nie zmienia to jednak faktu, że Music Racer Ultimate to jedna z nielicznych gier rytmicznych, które dostępne są na Xboksie. Na pewno jedyna w tym stylu, która przychodzi mi do głowy. Czy jednak warta nieco ponad 30 złotych?

Grano na Xboksie Series X

Music Racer Ultimate to odświeżona, rozbudowana wersja Music Racera od AbstractArt i Light Road Games. Trafiła na konsole i dodaje możliwość grania we własnym rytmie, pozwalając w końcu na to, czego brakowało we wcześniejszej wersji gry. Kopia gry została dostarczona do recenzji przez wydawcę.

7
Music Racer Ultimate:
7

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.