Gra Recenzja 1

Prawie Dark Souls – Recenzja Mortal Shell

Mortal Shell, recenzja, review, Xbox One

Mortal Shell… Dawno nie zdarzyło mi się odpalić grę i od samego początku wiedzieć, że jest to w gruncie rzeczy podróba jakiejś innej gry. Mortal Shell posada elementy żywcem wyciągnięte z Dark Souls, co może się spodobać części graczy, ale nie mnie. Mortal Shell to ciekawy dylemat moralny.

Jak dwie krople wody

Mortal Shell, Xbox One, recenzja, review
Początkowe poziomy nie są trudne w perspektywie późniejszych wyzwań, ale potrafią sprawić problem dla nowych graczy.

Na pierwszy ogień pójdzie podobieństwo Mortal Shell do Dark Souls i konsekwencje stworzenia gry, która tak mocno przypomina grę od From Software. From Software zaczęło swoją przygodę z wymagającymi grami, które stworzyły swój własny gatunek („Soulslike”) w 2009, wypuszczając na rynek Demon’s Souls. Od tego momentu były gry, które próbowały udawać serię, a nawet From Software wypuściło dwie gry, które różniły się tematyką, ale w gruncie rzeczy były takie same: Bloodborne i Sekiro: Shadows Die Twice. Wśród tytułów innych wydawców można znaleźć gry takie jak Lords of the Fallen, The Surge, czy Dead Cells. Nie dziwi więc, że Cold Symmetry chciało też spróbować sił w stworzeniu gry, która za grupę odbiorców ma niewielką pulę graczy. Mortal Shell to gra, która czerpie garściami z Dark Souls i gier pochodnych, ale jednocześnie wprowadza liczne zmiany do sposobu prowadzenia rozgrywki. Jednak po menu i ekranach ładowania widać, że silnie inspirowano się inną grą. Czy wyszło to Mortal Shell na dobre, czy może spowoduje to przedwczesny zgon gry?

Człowiek to tylko narzędzie

Mortal Shell, Xbox One, recenzja, review
Grisha to potwór, którego spotkamy kilkukrotnie. Pokonanie go na samym początku to nie lada wyzwanie, szczególnie bez żadnych ulepszeń.

Mortal Shell zupełnie inaczej podchodzi do gry i widać to już na samym początku. Postać, którą gramy, nazywana jest Foundlingiem. Nasz szary bohater sprawia wrażenie dość wątłego i taki właśnie jest. Najlepiej można go chyba opisać, nazywając go „duszą”. Ponieważ nie jesteśmy w stanie zrobić wiele w tej formie, a sprzętu w grze w zasadzie nie ma, to trzeba znaleźć inne środki. Okazuje się, że możemy przejąć władzę nad ciałami, a pierwsze, które spotykamy po drodze, należało do żołnierza. Po przejęciu nad nim kontroli dopiero możemy poczuć siłę. To właśnie cztery ciała, które są dostępne w grze, będziemy rozwijać, dowiadując się o nich nieco więcej i wykorzystując ciała, dowiemy się, o co w grze chodzi. Ciała są niezniszczalne, więc możemy wielokrotnie ginąć, a po śmierci odrodzimy się ponownie w pełni zdrowia. Sama śmierć jednak nie następuje natychmiastowo. Każda nasza próba ma tak naprawdę dwa podejścia. Nasza ludzka skorupa ma swój pasek życia i gdy ten osiągnie 0, nasza dusza zostaje odrzucona z ciała i staje obok. Co prawda jesteśmy słabi w tej formie, ale zazwyczaj wystarczy nam siły, żeby zakończyć walkę, albo uciec. Po chwili możemy też wrócić do ciała i ponownie je posiąść, ale tym razem w momencie śmierci giniemy i nic nas nie uratuje.

Smoła, zagubione ciała i mroczny świat

Mortal Shell, Xbox One, recenzja, review
Nawet w mrocznym… Czyśćcu czasami świeci słońce. Widoki w grze bywają bardzo ładne.

Mechanika dusz, które zbieramy w Dark Souls, została zamieniona w mechanikę Tar (smoły?). Zdobywamy ją w ten sam sposób, czyli mordując napotkane postacie, albo używając odpowiednich przedmiotów, które dają nam mniejszy, albo większy zapas, w zależności od rodzaju przedmiotu. Tar wykorzystujemy do rozwijania naszej postaci, począwszy od poznania jej imienia, co jest niezbędne do rozpoczęcia rozwoju ciała, po poznawanie nowych umiejętności i cech. Kolejne trzy ciała musimy znaleźć gdzieś w świecie, a ich lokacje podpowiada nam zbadanie ich grobów w naszym „obozie”, zrujnowanej wieży. Na wyższym poziomie znajduje się też wieszak na bronie i ich zbadanie także pokaże nam lokalizację odpowiednich broni. Możemy tutaj także ulepszyć nasze obecne wyposażenie lub zaprzyjaźnić się z więźniem, który utknął w naszej obecnej rzeczywistości. Mroczny świat, który odwiedzamy, wypełniony jest przeciwnikami, spośród których część to humanoidy, którzy będą stanowić całkiem spore wyzwanie. Nie zdziwiła mnie za bardzo śmierć w pierwszym starciu w grze, bo podobni do Dark Souls, ta gra bazuje bardziej na umiejętnościach gracza i wyczuciu czasu, na niczym innym. Pokazuje to jedno z osiągnięć, które wymaga przejścia gry bez używania żadnej ludzkiej powłoki, gdzie jedno uderzenie oznacza śmierć.

Wszystko jest tylko dobre

Mortal Shell, Xbox One, recenzja, review
Różnorodność broni sprawia, że każdy znajdzie coś dla siebie. Dodatkowe ulepszenia i modyfikacje sprawiają, że nigdy nie czuć, że broń jest po prostu za słaba.

Nowym i jednocześnie ciekawym elementem gry jest system blokowania. Nie mamy tutaj tarczy, chociaż z czasem dostajemy pieczęć, która spełnia podobną funkcję. Głównym sposobem blokowania ataków przeciwnika będzie utwardzenie naszego ciała, zamienienie go w kamień na chwilkę, co pozwoli wyjść bez szwanku z opresji. Jest to mechanika, którą możemy uruchomić prawie zawsze, nawet w środku ataku, czy wykonywania części akcji. Pozostałe systemy walki są jednak zupełnie podobne do innych gier tego typu, a więc mamy ciężki i lekki atak, a także możliwość parowania. Problem pojawia się jednak w momencie, w którym zaczynamy intensywną walkę i zaczynamy zauważać, że system walki nie został odpowiednio dopracowany i zezwala na sytuacje, które psują przyjemność z rozgrywki. Ataki często nie trafiają w przeciwnika, kiedy powinny, a kiedy przeciwnik wydaje się być poza zasięgiem, dostaje obrażenia od końcówki naszego miecza. Podobnie podczas walki z grupami przeciwników, zdarza się, że przeciwnik, który powinien otrzymać obrażenia, po prostu ich nie otrzymuje, pomimo tego, że każdy wokoło już dawno wykrwawia się na wilgotnej glebie. Każda z mechanik walki wydaje się po prostu ok, bez szału i bez szczególnego dopracowania. Mam jednak wrażenie, że w grze takiej jak Mortal Shell powinien być na ten element położony największy nacisk. Na płynność i precyzję walki.

Poznaj świat doświadczając go

Mortal Shell, Xbox One, recenzja, review
Nowe bronie i ciała możemy odkryć badając ich wieszki i groby. Pokaże to krótką animację, reprezentację zmysłu. ze zbliżeniem na miejsce spoczynku ciała lub wroga z bronią.

Kolejnym ciekawym, ale już ostatnim elementem gry jest sposób, w jaki deweloperzy z Cold Symmetry postanowili zaimplementować elementy, które zostają z nami po śmierci. W grze mamy dwie „waluty”, które pozwolą nam rozwijać postać. Pierwszą jest Tar, a drugą Glimpse. Zdobywamy je, mordując i eksplorując świat. Jest jednak jeszcze jeden sposób poznawania elementów rozgrywki, czyli używanie ich. Każdy element ma stopnie znajomości, które po pewnym czasie zmieniają sposób działania większości przedmiotów. Trujący grzyb użyty kilka razy pozwoli nam wykształcić odporność na truciznę, a jedzenie pozwoli nam szybciej odzyskiwać zdrowie i wytrzymałość. Byłem zaskoczony tym sposobem rozwoju postaci, bo zazwyczaj spotykany pasek doświadczenia został zastąpiony 10 rombami, które reprezentują zaznajomienie się z przedmiotem. Nie są to jednak jedyny sposoby rozwoju, bo jak wspominałem, można rozwijać postać i broń, a następnie jeszcze dodatkowo ulepszać broń i zmienić ciała. Rozwoju w grze jest dużo i nie dziwi, że zaznajomienie się z każdym przedmiotem jest jednym z bardziej czasochłonnych osiągnięć w grze.

Mortal Shell to dobry dodatek

Mortal Shell, Xbox One, recenzja, review
Mortal Shell to niewątpliwie gra wymagająca. Całkiem przyjemnie się gra, jeśli pogodzimy się z koniecznością wracania do tego samego miejsca i kombinowania, jak pokonać przeciwnika.

Mortal Shell to gra, która nie stoi na poziomie gier od From Software, które są nie najładniejsze (chociaż to ostatnio zaczęło się zmieniać) i nie najprzyjemniejsze, ale na pewno bardzo dopracowane pod względem rozgrywki. Grając w Mortal Shell, doszedłem do wniosku, że deweloperzy chcieli za bardzo stworzyć Dark Souls, zapominając, że gra może być podobna, ale nie musi być taka sama. W obecnej sytuacji nie można uniknąć bezpośredniego porównania obu tytułów, bo są do siebie tak podobne. Cold Symmetry to ekipa, która składa się z osób, która pracowały nad Final Fantasy XV, BioShock Infinite, Ghost of Tsushima czy Call of Duty: WWII, czyli jednymi z najlepszych gier w swoich kategoriach. Może to właśnie dlatego chcieli emulować najlepszą grę gatunku i nadać jej nieco inny kształt. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli mamy ochotę na nieco lżejsze Dark Souls, to Mortal Shell będzie grą wręcz idealną. Do każdego niedociągnięcia można się przyzwyczaić, a rozgrywka, chociaż nie moja ulubiona, jest dobra. Niestety tylko dobra.

Mortal Shell, Xbox One, recenzja, review, PlayStation 4, Windows, PC
Mortal Shell dostało swoją wersję pudełkową. Jest to nowe pudełko, które mówi, że gra będzie dostępna też na Xboksa Series X. Trwa przedsprzedaż.


Grano na Xboksie One X

Gra została dostarczona za darmo na potrzeby tej recenzji

8
Mortal Shell:
8

1 Komentarz

Leave a Reply