Gra Recenzja

Izometryczny souls-like – Recenzja Morbid: The Seven Acolytes

Morbid: The Seven Acolytes ukazało się niedawno na rynku. Still Running, studio deweloperskie gry, jest na rynku od 2014 roku, kiedy wypuścili swoją pierwszą grę. Morbid jest już czwartą. I jest czymś świeżym, ale w żadnym wypadku nie jest niczym nowym.

Diablo, Dark Souls i piksele

Xbox One, Xbox Series X|S, Morbid: The Seven Acolytes, recenzja, review
Gra jest dość mroczna, można w niej spotkać wiele spaczenia, flaków i rzekę krwi. Przeciwnicy też są bardzo fantazyjni i mroczni jednocześnie.

Morbid: The Seven Acolytes nie jest niczym nowym, bo wykorzystuje doskonale znane elementy rozgrywki, które mogliśmy ogrywać latami. Gra wydaje się czerpać wiele inspiracji z gier pokroju Diablo i Dark Souls, czerpiąc perspektywę oraz klimat z pierwszego, a tempo i styl rozgrywki z drugiego. A to wszystko wzbogacone dość dużą dozą mroku, który przejawia się nie tylko w stylistyce świata, ale także w wyglądzie przeciwników i ich zachowania. Splugawiona okolica, opustoszałe miasto i rzeka rozpikselowanej krwi sprawiają, że gra wygląda co najmniej niepokojąco. Nie pomaga w tej kwestii ograniczona paleta kolorów, które wydaje się blade i przygaszone. Jest to jednak początek inspiracji. Walki z bossami są niczym wyrwane z Dark Souls, chociaż znacznie mniej intensywne. Rozbijanie beczek i skrzynek, zarządzanie ekwipunkiem przypomina natomiast gry pokroju Path of Exile, czy właśnie Diablo. Czy z tych składowych da się uzyskać coś ciekawego, szczególnie w rosnącej ofercie podobnych tytułów? 

Tak, można

Xbox One, Xbox Series X|S, Morbid: The Seven Acolytes, recenzja, review
W grze można atakować w zwarciu i na dystans, chociaż w drugim przypadku jesteśmy mocno ograniczeni dostępnym zapasem amunicji.

Morbid zaczyna się dość nagle. Nie wiemy w zasadzie nic o otaczającym nas świecie. Wszystkiego musimy się dowiedzieć z rozmów albo czytając bogatą encyklopedię świata gry, w której znajdziemy informacje o świecie, napotkanych postaciach, przeciwnikach i nawet nieco o technikach walki. Szybko okazuje się, że generalne tempo gry będzie ślimacze, bo bieg jest opcjonalnym ruchem naszej bohaterki. Niemniej jednak dość szybko zaczyna się akcja. Już pierwsi przeciwnicy pozwalają nam poznać, jaka będzie rozgrywka. Nie mamy możliwości szybkiego atakowania. Każdy atak jest silny, ale zajmuje sporo czasu. Będzie trzeba rozważnie atakować albo trzymać się na dystans. Mamy bowiem możliwość atakowania w zwarciu lub na odległość, chociaż możliwości ataku bronią palną jest ograniczona ilością amunicji. Walki z bossami byłyby zbyt proste w przeciwnym wypadku. W każdym razie, poza atakami mamy też możliwość bronienia się. Blok, parowanie i unik są standardowym zestawem ruchów. Morbid wydaje się całkiem standardowe, jednak tym, co go wyróżnia, jest stylistyka. Gra znacznie różni się od najpopularniejszych gier “souls-like” pokroju The Surge, Lords of the Fallen, Mortal Shell, czy Hellpoint. Nie wspominając już bazowej serii tego gatunku i jej pochodnych.

Piksele, izometria i dobra animacja

Xbox One, Xbox Series X|S, Morbid: The Seven Acolytes, recenzja, review
Stylistyka rozgrywki jest dość ciekawa. Gra wygląda ładnie, charakteryzuje się dużym pikselem i ładnymi animacjami. Całkowicie odrywa się od stylu retro.

Styl gry, który przyjęli deweloperzy, sprawia, że lokacje wyglądają dość podobnie. Ładnie, ale bardzo podobnie. Począwszy od pierwszej plaży, mamy do czynienia z dość mocno wypranymi kolorami, chociaż dość dużo udało się z ich pomocą osiągnąć. Wszystkie elementy gry charakteryzują się dużym pikselem, chociaż trudno grę nazwać „retro”. Posiada wiele elementów, które jest w stanie wyświetlać tylko współczesny sprzęt, takie jak liczne animacje, efekty oświetlenia, czy ładna animacja pogody. Moją uwagę szczególnie zwróciły włosy bohaterki. Nie sądziłem, że będą animowane, a jednak ruszają się razem z ruchem postaci, reagując nie tylko na kroki, ale także ataki i przewroty. Stylistyka, rzut izometryczny i jakość wykonania gry sprawiają, że wygląd Morbid nie męczy, z czym miałem problem ostatnimi czasy w grach, które bardzo często wykorzystują podobną stylistykę, Tutaj implementacja jest na tyle przyjemna, że wydaje się świadomie obranym kierunkiem artystycznym, a nie koniecznością.

Gra dla konkretnego klienta

Xbox One, Xbox Series X|S, Morbid: The Seven Acolytes, recenzja, review
Morbid: The Seven Acolytes to typowa gra z gatunku souls-like. Będziesz w niej dużo umierć ale każda wygrana walka będzie bardziej satysfakcjonująca.

Morbid: The Seven Acolytes to ciekawa gra, która jednak będzie kierowana do konkretnego klienta. Pulę ogranicza dość trudny gatunek, który jakiś czas temu został nazwany „souls-like”. Kolejnym aspektem jest wygląd, który nie będzie jednak pasował sporej ilości graczy. W napływie gier tego gatunku, można rzecz jasna znaleźć gry, które zarówno wyglądają lepiej, jak i takie, które są ładniejsze. Morbid jest jednak grą, która w odróżnieniu od większości jest bardziej relaksująca. Co prawda jest w niej kilka irytujących elementów albo takich, które są niekonsekwentne, ale trudno powiedzieć, żeby miały zły wpływ na ogólny odbiór gry. Fakt, że przydałoby się przerobienie systemu wytrzymałości, której nie starcza na proste ataki nawet pod koniec gry, ale można to uznać za kolejny element komplikujący rozgrywkę. Kupić Morbid? Jeśli interesują ciebie podobne gry, to Morbid będzie dla ciebie. Jeśli jednak wzdrygasz się na samą myśl o Dark Souls, to radzę ominąć tę grę, nie znajdziesz w niej zupełnie nic dla siebie.



Grano na Xboksie Series X

Gra została dostarczona za darmo na potrzebę tej recenzji.

7
Morbid: The Seven Acolytes:
7

Leave a Reply