Gra Recenzja

Recenzja Metropolis: Lus Obscura

Metropolis: Lux Obscura

Osoby krające na konsolach, którym zależy na osiągnięciach i trofeach znają ich bardzo dobrze. Osoby, które obserwują rosyjski game dev też o nich bardzo dobrze wiedzą. Sometimes You zajmuje się portowaniem tanich gier na konsole. Czasami nawet uda się trafić w ich kolekcji na coś ciekawego. Na przykład Metropolis: Lux Obscura.

Metropolis: Lux Obscura
Komiksowa grafika i narracja idealnie do siebie pasują i znacznie podnoszą wartość produkcyjną Metropolis

Nauczyłem się podchodzić do gier od Sometimes You z dystansem. Każda ma coś do zaoferowania, ale żadna mnie jeszcze nie powaliła. Są to zazwyczaj gry tanie, proste, które nie wymagają zbyt wiele poza programowaniem. Zajęli się oni grami, takimi jak Spiral Splatter, Alteric, Energy Cycle, czy One Eyed Kutkh. Ta gra nie różni się na papierze od innych. Jest grą z elementami logicznymi, starczy jednorazowo na około 30 minut rozgrywki, posiada listę łatwych do odblokowania osiągnięć, oprawa jest… minimalistyczna w niektórych aspektach. Zmiany pojawiają się jednak gdy już odpalimy grę. Nie mamy bowiem do czynienia z prostą rozpikselowaną grafiką, czy nieskomplikowanymi elementami. Przed naszymi oczami ukazuje się całkiem nieźle wyglądający komiks. Styl jest utrzymany przez całą rozgrywkę, bo Metropolis jest swojego rodzaju interaktywną opowieścią, w której liczą się nasze wybory, a główny bohater niejednokrotnie staje na rozdrożu. A najgorsze jest to, że my nie mamy o tym zielonego pojęcia, bo gra nam prawie nic nie mówi.

Metropolis: Lux Obscura
Niektóre nasze starcia są zupełnie przypadkowe i z grubsza bezsensowne

Jona Lockharta, naszego bohatera, poznajemy w dniu zakończenia jego odsiadki. Początkowo nie wiemy za co siedział, nie wiemy czyja to wina i nie wiemy co go czeka. Wszystkie wątpliwości zostają szybko rozwiane. Podobno został wrobiony w morderstwo (ale jak zawsze, wszystko zależy od tego, kogo pytamy), a po wyjściu chce zmienić swoje życie. Podejrzana przeszłość daje jednak we znaki, bo podczas gdy odwiedzamy bar spotykamy znajomego, a on od razu kieruje nas do lokalnej rodziny przestępczej. Mamy jednak swoje prywatne sprawy do załatwienia. W tym momencie pojawiają się owe widełki. Cała historia będzie miała inne zakończenie, jeśli pójdziemy od razu do rodziny, albo do klubu. Potem mamy kolejne opcje podążania za ścieżką odkupienia, zemsty, czy po prostu bycia grzecznym żołnierzem. Idealnie pokazuje to lokacja „pułapka”, które ma różne zakończenia w zależności od tego, gdzie i w jakiej kolejności byliśmy. Może się kończyć śmiercią naszą (zazwyczaj), albo śmiercią jednego z wpływowych ludzi w mieście.

Metropolis: Lux Obscura
Rozgrywka polega na dopasowywaniu 3 lub więcej takich samych płytek. Całkiem proste

Rozgrywka, jeśli to ciebie interesuje, jest dość nieskomplikowana. Całość bazuje na grze typu „dopasuj 3”, takiej jak chociażby Puzzle Quest, czy Gems of War, ale ma nieco inne zasady. Tutaj zamiast walki na planszy z przeciwnikiem dane są nam ruchy. W ramach kilku tur musimy zyskać przewagę nad przeciwnikiem, który po prostu zada nam obrażenia. Najciekawsze jest to, że poziom trudności jest porozrzucany, bo klubu pilnuje facet, którego powinniśmy pokonać już w drugiej walce, ale możemy tam pójść dopiero pod koniec gry, tak więc jeśli widzimy, że jakaś walka jest dla nas za trudna, to możemy zająć się czymś innym. Po każdej walce możemy też „ulepszyć” naszą postać. Zyskuje on negatywne cechy charakteru, które pomagają mu w walce, obniżają otrzymywane obrażenia, albo pozwalają przerwać przeciwnikowi w trakcie jego ruchu. Najgorsze jest to, że pokazują się one w losowych zestawach po cztery, a spośród nich musimy wybrać jeden. Są oczywiste przydatne umiejętności i sporo bezużytecznych, często dostaniemy zestaw tych beznadziejnych, więc wyborem nie będzie najlepsza opcja, a ta najmniej zła.

Metropolis: Lux Obscura
Po każdej walce mamy do wybory 4 cechy. Z tych tylko jedna jest istotna – Amok

Spoglądając na całą grę z dystansu łatwo domyślić się na czym bazowana jest stylistyka i klimat. Od samego włączenia przypomina do złudzenia Sin City, choć wzbogacone o większą paletę kolorów. Skazaniec o losie którego mamy zadecydować, syn potężnego człowieka, kobiety, narkotyki, przemoc. Czy w tej grze jest coś, czego nie doświadczymy w komiksie i/lub filmach? Nie wydaje mi się, ale to dobra rzecz. Fani stylistyki docenią idealną moim zdaniem wizualizację komiksu, gdzie każdy dialog jest czytany. Nie ma tutaj tekstu, który nie byłby częścią interfejsu. Za skromne 30 złotych na pewno warto się tą grą zainteresować, choć starczy na niewiele. Przejście jednokrotne gry po, jak już wspomniałem, około 30 minut. Należy dodać kilka dodatkowych za fabułę, która mnie ominęła i wychodzi 45-60 minuty gry od włączenia do końca napisów końcowych. Łącznie gra, jeśli planujemy poznać wszystkie zakończenia, powinna zająć coś koło 2-3 godzin, jeśli będziemy pomijać fragmenty fabularne, które już poznaliśmy.



Gra została udostępniona przez Sometimes You

Recenzent spędził w grze około 4 godzin, odkrywając wszystkie 4 zakończenia i zdobywając wszystkie osiągnięcia

7.7
Dźwięk:
8
Grafika:
8
Rozgrywka:
7

Leave a Reply