Gra Recenzja

Owadem jestem! – Recenzja Metamorphosis

Evolve PR w końcu odezwało się do nas w sprawie Metamorphosis. Miesiące po premierze, deweloperzy mieli sporo czasu na dopracowanie gry w oparciu o opinie graczy i innych recenzentów. Czy ta polska gra od Ovid Works i All In! Games warta jest swojej ceny i uwagi graczy?

Pochodzenia owada

Metamorphosis, Xbox One, recenzja, review
Początkowo gra może sprawiać wrażenie, że jest symulatorem chodzenia, ale w ciągu kilku kolejnych minut zamieniamy się w owada z celem w życiu.

Ovid Works to niewielkie studio z Warszawy, które przed Metamorphosis stworzyło tylko jedną grę. Interkosmos było ciekawą grą, w której musieliśmy przetrwać lądowanie rosyjskiej kapsuły, która leciała w kierunku ziemi. Gra była ciekawa, a rozgrywka w VR sprawiała, że prosty klikacz zamienił się w przygodę. Metamorphosis odchodzi od tego modelu gry. Jest to przygodówka, w której nasz bohater zamienia się w owada i pomaga swojemu przyjacielowi – Josephowi – rozwiązać jego problemy. Gra używa silnika Unreal Engine 4, mogłoby się wiązać z całkiem niezłym wyglądem i działaniem gry, ale tak nie jest. Ovid Works i All In! Games chcą od nas nieco ponad 100 zł za grę, która wydaje się próbą sił Ovid Works w starciu z silnikiem, choć nie jest to pierwszy raz, kiedy go używają. Gra jest krótka, dość brzydka i miejscami przerażająco wolna, ale czy sprawia to, że grą nie warto się interesować?

Mamy dla ciebie pracę

Metamorphosis, Xbox One, recenzja, review
Kilkukrotnie możemy wchodzić w interakcje z ludźmi, ale nie są oni zbyt skłonni do zabijania. Możemy im chodzić pod nosem i nic. Nawet zjedzenie nas nie skutkuje śmiercią.

Metamorphosis początkowo wydaje się kolejną już przygodówką, w której będziemy głównie chodzić. Okazuje się, że nasze wyobrażenie o rozgrywce i świecie gry zmienia się dość szybko. Nasz bohater przeistacza się w owada, a tajemnicze wiadomości mówią nam, że zostaliśmy rekrutami. Jeśli się spiszemy, to istnieje szansa, że powrócimy do naszej poprzedniej formy. Sprawia to, że przez całość gry będziemy w postaci owada, zasuwając w ścianach, dokonywać, czego normalny owad nie byłby w stanie dokonać, ale co najważniejsze, oglądając świat z centymetra znad ziemi. Trzeba przyznać, że taka perspektywa jest wyzwaniem, bo trzeba z sensem pokazać świat z mało powszechnego punktu widzenia. Ovid Works spisało się całkiem nieźle w tej kwestii, jednak mam wrażenie, że wiele pomógł im bałagan. Można go spotkać wszędzie. W sypialni, w biurze prawnika, w biurku prawnika, czy nawet za ścianami, które będziemy mogli dość często eksplorować. Zamiast ładnie poukładanych poziomów, mamy do czynienia z losowo ułożonymi przedmiotami, które nie mają większego sensu, ale pozwalają nam gdzieś wejść, czy umożliwiają skok. Widelec wśród książek, czy ołówek pozwalający nam wejść na stertę naczyń to norma.

Problemy techniczne, wina konsol?

Metamorphosis, Xbox One, recenzja, review
W “podziemnych” fragmentach gry liczba klatek na sekundę spada do nieakceptowalnego poziomu. co świadczy dość źle o deweloperach.

Nie wiem, jak z grą jest na komputerach, nie wiem jak na Switchu i PS4, ale mam wrażenie, że problem z obniżeniem płynności rozgrywki jest powszechny na wszystkich iteracjach konsoli Microsoftu. Począwszy od Xboksa One, na którym ja grałem w Metamorphosis, przez X i S, zapewne też kończąc na Series X i S, gra ma po prostu problemy z utrzymaniem ilości wyświetlanych na sekundę klatek na znośnym poziomie. Nie wymagam 120 czy 60, ale 30 by wypadało utrzymać. Tymczasem gra wydaje się wyświetlać niektóre sceny w ilości spadającej do pojedynczych cyfr. Szczególnie dobrze to widać około pół godziny od rozpoczęcia, gdzie mamy możliwość wspięcia się na halucynogenne grzyby. Wtedy grać się prawie nie da. W innych miejscach widać spowolnienia, ale nie są tak drastyczne. Dlatego moje wrażenie, że deweloperzy walczą z silnikiem i chcą mu dać więcej do zrobienia, niż on jest w stanie wykonać. Nieco optymalizacji, trochę zwiększonej wydajności i byłoby po sprawie, ale nawet prawie trzy miesiące po premierze nic się nie zmieniło.

Pominąć, zapomnieć

Metamorphosis, Xbox One, recenzja, review
Eksploracja świata z punktu widzenia owada jest ciekawa, ale możliwość swobodnego przemieszczania się po poziomie wymusiła nienaturalny bałagan w lokacjach.

Metamorphosis to gra, która w zasadzie oferuje całkiem niewiele, jeśli chodzi o objaśnienie fabuły. W grze pomagamy Josephowi, ale nie byłem pewien, czy ktokolwiek daje nam to zadanie. Po prostu tak się dzieje. Dodatkowo mamy do czynienia w grze z dość mało precyzyjnym sterowaniem, które znacznie utrudnia niektóre fragmenty zręcznościowe. Dalej mamy problemy techniczne gry i jej mało pociągającą budowę poziomów i wygląd. Metamorphosis to jedna z tych gier, które lepiej pominąć, chyba, że polujemy na osiągnięcia. Grę da się ukończyć w ciągu 90 minut, więc 1000G, czy też platynka, będą raczej mało wymagające. Niestety Ovid Works stworzyło dość kiepską grę, chociaż jestem pewien, że włożyli w nią sporo pracy. Zdarza się, liczę na sporą poprawę w przypadku ich kolejnej gry, a jeśli do Metamorphosis pojawi się aktualizacja, która usuwa błędy płynności, to jestem w stanie dać grze drugą szansę. All In! Games ma natomiast wiele znacznie lepszych gier w swoim portfolio. Świeży Ghostrunner, czy Tools Up! są znacznie lepszymi propozycjami od tego wydawcy.



Grano na Xboksie One

Gra została dostarczona na potrzebę tej recenzji.

5
Metamorphosis:
5

Leave a Reply