Gra Recenzja

Adaptacja folkloru – Recenzja Maid of Sker

Maid of Sker, Xbox One, recenzja, review, Xbox One

Maid of Sker to nowy survival horror, w którym przyjdzie nam zmierzyć się z mrocznymi sekretami hotelu Sker. Gra została stworzona przez Wales Interactive, które znane jest z gier FMV, często z elementami horroru, ale Maid of Sker to ich pierwszy pełnoprawny horror. I to w dodatku dość udany, choć nie bez wad.

Horror hotelu Sker

Maid of Sker, Xbox One, recenzja, review, Xbox One
Hotel Sker to zaniedbane miejsce, które miało mieć swoje wielkie otwarcie. Nie widać, żeby impreza zbytnio się udała, a hotel wygląda na opuszczony.

Historia opowiedziana w Maid of Sker bazuje na brytyjskim folklorze i historii niejakiej Elizabeth Williams. Elizabeth była mieszkanką budynku o nazwie Sker House, który mieści się na południu Walii. Jej ojciec zamknął ją w pokoju, żeby nie mogła uciec ze swoim kochankiem. Podobno umarła z powodu złamanego serca. Widać, gdzie historia gry czerpie ze znanych lokalnych opowieści, bo Elizabeth jest kluczową postacią w grze, a rodzina Williamsów będzie stała nam na drodze. W grze to jednak Elizabeth się zabarykadowała na strychu, żeby uchronić się przed oszalałą rodziną, a my będziemy ją ratować. Sker House to też zupełnie inna lokacja niż ta, którą widzimy w grze. Oryginalny budynek został wybudowany na początku poprzedniego milenium i był użytkowany przez cystersów. Jego wygląd przypomina ubogi klasztor, a nie tętniący życiem hotel. Czas, w którym dzieją się wydarzenia z gry i innych dzieł literatury i muzyki zgadza się, bo przypada na samą końcówkę XIX wieku, gdzie na drogach jeszcze rządziły konie, elektryczność była rzadkością, a ludzie zupełnie nie byli świadomi, co ma nastąpić. Była to era wiktoriańska i schyłek Dzikiego Zachodu. A w Walii srogo karano każdego, kto nie mówił po angielsku.

Ślepi, ale słyszą

Maid of Sker, Xbox One, recenzja, review, Xbox One
Rozgrywka bazuje na dźwiękach wydawanych przez postaci i muzyce, ale o ile przeciwnicy słyszą oddychanie, to kroki wydają się ignorować.

Dość szybko zostajemy wdrożeni w tę adaptację historii. Rodzina Williams ma w posiadaniu hotel Sker. Niegdyś dobrze prosperujący hotel podupadł, a nowe otwarcie miało być drugą szansą rodziny. Tym, co miało ściągnąć ludzi do hotelu, miał być śpiew Elizabeth. Okazuje się jednak, że w hotelu siedzibę ma kult, który zakrywa sobie głowy, aby nie widzieć, chcą, żeby ich jedynym zmysłem był słuch. Wprowadza to do gry mechanikę skradania nieco inną niż w pozostałych grach. Tutaj nie interesuje nas cień, tylko cisza. Można ją uzyskać, zwalniając tempo chodu, kucając, albo nawet wstrzymując oddech. Jeśli jednak przeciwnika nie ma w okolicy, to istotną rolę zaczyna odgrywać głos i muzyka. Naszym nadrzędnym zadaniem jest zebranie kilku cylindrów, które po połączeniu pozwolą stworzyć tajemniczy utwór, który chce Elizabeth. Zanim jednak do tego dojdzie, będziemy mogli ujrzeć kilka dziwnych scen, które sugerują, że zapisem na tych cylindrach torturuje się ludzi. Po hotelu i okolicach rozsiane są tej grające lalki, które możemy zebrać, albo są też gramofony, które służą za punkt zapisu gry i jednocześnie pozwalają nam nieco lepiej zrozumieć historię gry i znaczenie, jakie Elizabeth ma dla kultu.

Dziwny wygląd i dziwne sterowanie

Maid of Sker, Xbox One, recenzja, review, Xbox One
Grafika jest dziwna, bo wydaje się ładna, ale rozmazana, a z bliska wydaje się dość szczegółowa, ale krawędzie są zbyt ostre i wyglądają sztucznie.

Włączając Maid of Sker, dość szybko zauważamy, że gra ma ciekawy wygląd, bo wygląda dobrze, ale dość niewyraźnie. Widoki są naprawdę piękne, ale jednocześnie dalekie obiekty nie mają wielu szczegółów, co widać już po pierwszych kilku metrach na sosnach, które rosną niedaleko hotelu. Z daleka są zielonymi plamami, ale podchodząc do gałęzi, w pewnym momencie rozmyta masa zmienia się w bardzo wyraźne igły. Niedługo potem zapada noc i na szczęście nie widać już za bardzo tego efektu. W nocy i w ciemnych miejscach gra wygląda znacznie lepiej, chociaż widać, że nie może równać się z najlepiej wyglądającymi grami. Stylem bardziej przypomina podrasowaną Amnesię niż wysokobudżetowe gry. Styl jednak jest dopasowany idealnie do klimatu i powoduje, że spacerowanie po zrujnowanym hotelu, czy zaniedbanym ogrodzie, wywołuje w graczu niepokój. Niestety nieco w grze przeszkadza sterowanie, ale idzie się do niego przyzwyczaić. Największym problemem jest czułość analogów, które wydają się mieć niesamowicie dużą martwą strefę, ale przeszkadza to tylko przez pierwsze 15 minut gry. Chociaż zważywszy na to, że da się ją ukończyć w godzinę, jest to całkiem sporo.

Eksploracja ponad horror

Maid of Sker, Xbox One, recenzja, review, Xbox One
Po około 30 minutach w grze dostajemy możliwość ogłuszenia przeciwników za pomocą specjalnego narzędzia. Przydatniejsze byłoby rzucanie śmieci w celu odwrócenia uwagi.

Maid of Sker to horror, ale nieco inny niż większość, które ukazują się na rynku, bo nie ma tutaj prawie żadnej akcji. Nie walczymy, nie biegamy, nie skaczemy, a strach jest bardziej organiczny i wynika z interakcji i kontekstu. Można powiedzieć, że Maid of Sker to horror dla purystów, którzy wychowali się na Amnesii i Outlaście, ale chcą coś relatywnie lżejszego, krótszego i mniej przerażającego. W Maid of Sker większość czasu spędzimy na eksploracji, znajdowaniu przeróżnych elementów kolekcji, jak nagrania z gramofonów, notatki, czy mapy, a znacznie mniej czasu spędzamy w zagrożeniu i będąc osaczonym. Już pierwsze spotkanie z kultystami dość dobitnie daje nam do zrozumienia, że ich ślepota sprawia, że są w gruncie rzeczy nieszkodliwi. Eksplorując ogrody mamy kilka bliskich spotkać z nimi, ale zawsze udaje nam się prześlizgnąć obok, bo zupełnie nie reagują na ruch. Wystarczy wstrzymać oddech, a potem zaczerpnąć powietrza będąc kilka metrów dalej, gdzie kultysta nie usłyszy naszego wdechu. Tutaj widać też spory brak w mechanice. Pominięcie wpływu nawierzchni na nasze hałasy powoduje, że gra jest prostsza i pozostawia pewien niedosyt. Jasne, że miło jest się wymknąć z potrzasku, ale powinno być to utrudnione, gdzie połowa naszej drogi ucieczki odbywała się po potłuczonym szkle.

Horror dla początkujących

Maid of Sker, Xbox One, recenzja, review, Xbox One
Są momenty, w których gra manipuluje dość mocno światłem, czerwony kolor zazwyczaj oznacza coś wielce traumatycznego.

Maid of Sker to gra, przed którą można się zrelaksować. Nie ma w niej tak silnych odczuć, jak chociażby w Outlast, historia nie jest tak metaforyczna, jak w Layers of Fear, czy nie posiada tyle sekwencji akcji co The Beast Inside, ale nie oznacza to, że walijska gra jest gorsza w jakikolwiek sposób. Powiedziałbym nawet, że wszystko, czego brakuje w Maid of Sker, sprawia, że jest to gra znacznie bardziej przystępna dla osób, które nie przepadają za horrorami. Mamy w Maid of Sker wszystkie  obowiązkowe elementy — zbyt bliskie spotkanie z wrogą postacią, która szuka nas, ale nie zauważa, pomieszczenie, w którym wiszą ciała, scenę tortur, której nie możemy zrozumieć, bo nie mamy kontekstu. Maid of Sker to horror, których powinno być więcej. Nie taki, po którym nie możesz spać po nocy, ale jednocześnie bardziej przerażający niż The Sojourn, czy The Talos Principle. Maid of Sker na pewno przemówi do sporego grona graczy, może nawet zaciekawi historią i opowieściami z Walii, co chyba jest planem Wales Interactive.

Maid of Sker, Xbox One, recenzja, review, Xbox One
Maid of Sker dostępne jest na wszystkich głównych platformach, a na konsolach także w wersji pudełkowej.


Grano na Xboksie One X

Gra została dostarczona przez wydawcę na potrzeby tej recenzji.

7
Maid of Sker:
7

Leave a Reply