Gra Recenzja

Logistyka w końcu się przydała! – Recenzja Little Big Workshop

Niewiele jest gier, w których ważna jest logistyka. Nawet gry „logistyczne” nie wykorzystują wielu prawidłowości logistycznych, o których można uczyć się na studiach, nawet zaliczając podstawy logistyki. Ja miałem jej dużo, głównie logistykę surowca drzewnego, ale to o czym się uczyłem, mogłem z powodzeniem wykorzystać w Little Big Worpshop.

Ciężkie początki planowania produkcji

Little Big Workshop, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Planowanie produkcji to pierwszy krok w procesie. Tutaj wybieramy z czego zbudujemy przedmiot i z wykorzystaniem jakiej technologii.

Odpalając Little Big Workshop, nie miałem pojęcia, o czym jest ta gra. Wiedziałem, że trzeba coś w niej produkować, ale dość szybko zaskoczyła mnie poziomem złożoności. To, co robi się w grze, jest osobną działką procesów produkcyjnych, za co ludzie dostają całkiem spore pieniądze. Planowanie produkcji i zarządzanie produkcją są istotnymi elementami łańcucha logistycznego każdego gotowego produktu, który trafia do użytkownika końcowego. Już na poziomie samouczka poznajemy wszystkie podstawowe procesy, którymi przyjdzie nam zarządzać. Począwszy od wykorzystywanego materiału, przez zastosowaną technologię, po wyznaczenie stanowisk pracy. Po rozpoczęciu produkcji już nie mamy dużego wpływu na proces, poza możliwością przyspieszenia produkcji kosztem większego zużycia sprzętu w warsztacie. Początkowe kontrakty, które musimy wykonać, są proste. Musimy zrobić gnomy, potem półki, ale niedługo później zostaje nam przedstawiony rynek i zasady popyt i podaży. Wszystko wydawało się całkiem proste, a potem samouczek się skończył. Zostajemy wrzuceni w sam środek akcji już na starcie, mamy dostęp do całego podstawowego pakietu produktów, które są dostępne na rynku i zaczyna się walka o przetrwanie, usuwanie przestojów w produkcji i próba wykonania kontraktów na czas.

Musisz zapłacić, żeby zarobić

Little Big Workshop, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Cała rozgrywka odbywa się na biurku, więc nasza fabryka jest ograniczona jego rozmiarami. Miejsca jest jednak sporo, szczególnie, jeśli będziemy planować naprzód.

W momencie, gdy otworem staje przed nami całe menu gry, zaczynamy dopiero doceniać, jak złożone wszystko może być. Nie dość, że musimy eksplorować samodzielnie kolejne procesu produkcyjne, to dochodził zakup kolejnych maszyn, zatrudnianie nowych ludzi, powiększanie powierzchni magazynowej i budowa kolejnych pomieszczeń warsztatowych, podczas gdy ekipa kilku pracowników w pocie czoła próbuje na czas zrobić kilkadziesiąt zabawek do piaskownicy. Z czasem sprawy robią się coraz bardziej skomplikowane, bo złożone przedmioty nie tylko potrzebują odpowiednich procesów, ale też lepszych materiałów, żeby sprostać wymaganiom dotyczącym wytrzymałości i wyglądu. Tak naprawdę zabawa zaczyna się, gdy jesteśmy w stanie wyprodukować już bez większych problemów każdy przedmiot w grze. Mamy wtedy rozbudowany warsztat, masę pracowników i możemy przyjmować po kilka kontraktów jednocześnie. Zaczyna się wtedy porządne planowanie produkcji i zgłębianie niuansów rynku, głównie popytu i podaży, żeby zarobić ten upragniony pierwszy milion.

Może nie wygląda, ale…

Little Big Workshop, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Gra nie wygląda cudownie, modele są uproszczone i stylizowane, ale przynajmniej konsola nie musi pracować zbyt mocno.

Little Big Workshop to gra, która nie zachwyciła mnie wyglądem. Cierpi ona na syndrom izometrycznej strategii, gdzie każda tekstura jest opracowana w stopniu zadowalającym, żeby nie wypalało oczu podczas oglądania. Ja jednak musiałem siedzieć w tym przypadku dość blisko telewizora i widziałem, że gra po prostu nie wygląda dobrze. Gra też nie brzmi dobrze. W tle nie słyszymy dobrej muzyki, warsztaty nie wydają realistycznych odgłosów. Miło by było posłuchać działającej tokarki, stukających młotków, czy czegokolwiek innego, co przybliżyłoby grę do symulatora, a nie piaskownicy. To wszystko traci jednak na znaczeniu, bo… W gruncie rzeczy nie zauważamy tego. Zbyt wiele uwagi zajmuje gaszenie dynamicznie powstających pożarów, zarówno związanych z terminami, jak i finansami oraz przestrzenią magazynową, żeby zauważyć, że muzyka i efekty dźwiękowe są wybrakowane, a grafika nie przyciąga wzroku. Sama grafika jest też dość mocno stylizowana, bo w końcu bawimy się na stole zabawkami, a nie kierujemy fabryką pełną ludzi.

Trudno ją pokochać

Little Big Workshop, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Little Big Workshop to gra, która wymaga poświęcenia sporo czasu, a cel w grze wyznaczamy sobie sami. Są wyzwania i są zlecenia, ale ostateczny cel nie istnieje.

Little Big Workshop to gra dość specyficzna. Jej złożoność nie pozwala na rozkoszowanie się powolną rozgrywką, a pojedynczy tryb rozgrywki wymusza na graczu wejście do gry i właśnie powolny rozwój warsztatu. Sprawi to, że wiele osób zirytuje się po pierwszej porażce finansowej i odwróci się od gry. Będzie to usprawiedliwione, bo samouczek, który jest w grze, mówi nam tylko o podstawach i nie pozwala nam w pełni rozwinąć skrzydeł. Przydałoby się kilka krótkich zadań, tak jak to rozwiązano, chociażby w Townsmen, gdzie samouczek to osobna kampania. Sporo trzeba wykombinować samemu, ale może to akurat do ciebie przemawia!



Grano na Xboksie One X

Gra została dostarczona na potrzeby tej recenzji.

7
Little Big Workshop:
7

Leave a Reply