Gra Recenzja 2

Czy ta gra powinna istnieć? – recenzja Leisure Suit Larry – Wet Dreams Don’t Dry

Pisząc o Leisure Suit Larry w trzeciej dekadzie XXI wieku, trzeba pamiętać, kiedy została wydana pierwsza gra z serii, a także co chcieli zrobić deweloperzy. Leisure Suit Larry – Wet Dreams Don’t Dry jest współczesną przygodówką, która przeczy wszystkim popularnym założeniom współczesnego zachodniego społeczeństwa. Ale nie tylko to.

Larry po 30 latach

Larry Laffer, w grze Leisure Suit Larry, pojawił się po raz pierwszy w grze Leisure Suit Larry in the Land of the Lounge Lizards w roku 1987. Nowa gra zaczyna się w dokładnie tym samym miejscy, w którym zaczyna się pierwsza. Bary Lefty’s to dziura, jakich mało, ale ma swoich wiernych klientów. Larry jest jednym z nich. Już na samym początku dowiadujemy się, że Larry nie jest świadomy upływu czasu i nie wie, w jakich czasach się znalazł. Dość szybko spotykamy pierwszą ofiarę Larry’ego, która jest stereotypową nastką. Instacrap, Farcebook, Timber i tym podobne. Fotografowanie jedzenia, recenzowanie barów na growym odpowiedniku Yelp. Wszystkie platformy społecznościowe są jej domeną, a my musimy pomóc biedakowi, którym jest nasz bohater. Nasza przygoda z nim będzie śmieszna, wysiana stereotypami rodem z lat 80, ale przede wszystkim zrazi większość postępowego społeczeństwa. I mam wrażenie, że właśnie taki był cel gry.

Dobra przygodówka skryta za podtekstami

Leisure Suite Larry - Wet Dreams Don’t Dry, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Leisure Suite Larry – Wet Dreams Don’t Dry zaczyna się w dokładnie tym samym miejscu, w którym pierwsza gra z serii z 1987 roku. Tylko czasy się nieco zmieniły.

Nie jestem do końca pewien, dlaczego mnie to dziwi, ale Leisure Suite Larry – Wet Dreams Don’t Dry to przygodówka, która jest wysiana podtekstami seksualnymi. To znaczy, nie dziwi mnie sam fakt, ale ich ilość. Chyba nie ma w grze kranu, na którym nie ma czegoś obscenicznego. Nie ma dialogu, który jakimś cudem nie nawiązuje, albo bezpośrednio nie mówi o seksie. Gra skupia się na interakcji Larry’ego z korporacją Prune, która ma imitować Apple. Ich logo, ich siedziba i ich CEO są podtekstami, ale też nie pierwszymi w grze. Gra jest kierowana do odbiorców o bardzo specyficznym poczuciu humoru, których nie zraża żartowanie o seksie i którzy bardzo luźno podchodzą do takiej tematyki. Gra jest zdecydowanie kierowana do wąskiego grona odbiorców. Niestety zupełnie niepotrzebnie. Recenzowana gra to bardzo przyjemna przygodówka, która czerpie garściami z klasyki i nie chce niczego przekombinować. To po prostu dobra gra…

Tak jakby, już tłumaczę

Leisure Suite Larry - Wet Dreams Don’t Dry, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
W grze spotkamy całkiem sporo kobiet, a Larry ma problem, żeby ogarnąć się w towarzystwie większości z nich.

Pod względem mechaniki i logiki Leisure Suite Larry – Wet Dreams Don’t Dry jest grą dobrze wykonaną. Nie jest szczególnie trudna, a logika, chociaż spaczona tematyką, wydaje się akceptowalna. Nie ma tutaj przesadnie niezrozumiałych rzeczy, chociaż, ponownie podkreślam, trzeba pamiętać, o czym traktuje gra. Uważam jednak, że postać Larry’ego nie pasuje do współcześnie promowanej wizji społeczeństwa, której z dnia na dzień domaga się coraz większy procent ludzi. Deweloperzy zaryzykowali, ale niestety swój niewątpliwy talent wykorzystali do stworzenia gry, która będzie szeroko negatywnie oceniana tylko i wyłącznie z uwagi na zachowanie głównego bohatera. Z drugiej strony rozumiem, że nie zostaliby pozytywnie odebrani, jeśli zrobiliby z największego znanego światu żigolaka, postępowego mężczyzny, który wspiera kobiety, nie traktuje ich przedmiotowo i walczy równe prawa w każdej kwestii społecznej. Deweloperzy znaleźli się między młotem a kowadłem, dlatego nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Larry powinien był umrzeć śmiercią naturalną.

Ale co z tą grą?

Leisure Suite Larry - Wet Dreams Don’t Dry, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Prune Inc. to korporacja, która wyśmiewa Apple. Ich telefony rządzą światem. Ich aplikacje są niezbędne każdemu człowiekowi. Każda nowinka technologiczna należy do nich.

Pomijając klimat gry, jest to bardzo dobrze wykonana przygodówka. Jedna z lepszych, w którą ostatnimi czasy grałem. Sytuacje, w których się znajdujemy, są dość przejrzyste, co nie wymaga żadnych podpowiedzi na ekranie, czy wyświetlania nam zadań. Jeśli czytamy lub słuchamy, co mówią postacie, jasno wiadomo, jaki jest nasz kolejny krok. Pełne udźwiękowienie gry idealnie zgrywa się z całkiem przyjemną, choć skromną ścieżką dźwiękową. Prawdę powiedziawszy, granie w Leisure Suite Larry – Wet Dreams Don’t Dry było całkiem przyjemnym oderwaniem się od rzeczywistości. Podobnym do mojej rozgrywki w Green Hell. Obie gry nie mają żadnego wspólnego elementu, jednak obie oferowały coś, co w ich gatunku było dawno zapomniane. Przygodówki najczęściej przybierają teraz formę gier chodzonych (Kursk) lub przygodówek point’n’click, które bazują na statycznych ekranach (Without Escape). Coraz mniejszy procent stanowi klasyka, którą dobrze reprezentuje Leisure Suite Larry – Wet Dreams Don’t Dry.

Kupić czy pominąć?

Leisure Suite Larry - Wet Dreams Don’t Dry, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Leisure Suit Larry – Wet Dreams Don’t Dry to bardzo ładnie wyglądająca i niesamowicie dopracowana gra. Szkoda tylko, że nie traktuje o czymś innym.

Decyzja o zakupie gry może być jedną z trudniejszych moralnych decyzji, do których podjęcia zmusza nas jakakolwiek gra. W odstawkę idą decyzję z gier pokroju Wiedźmin 3, czy The Walking Dead. Z jednej strony mamy bowiem całkiem dobrze wykonaną przygodówkę, w którą włożono dużo czasu i miłości. Z drugiej strony mamy zaś wątpliwą decyzję o użyciu bohatera, który nie będzie czuł się komfortowo poza latami 80. Leisure Suite Larry – Wet Dreams Don’t Dry to hołd złożony początkom przygodówek. Jednak w odróżnieniu od gier pokroju Day of the Tentacle i Grim Fandango, budziło kontrowersje od samego początku. Czy moim zdaniem warto więc sięgnąć po tę grę? Jasne. To jest naprawdę, ale to naprawdę dobra gra, która po prostu nie trafia z tematyką. Niemieckie studio CrazyBunch to grupa utalentowanych deweloperów i po prostu chcę zobaczyć ich w jakimś ambitniejszym projekcie. Byłoby cudownie!

Grano na Xboksie Series X

Leisure Suit Larry - Wet Dreams Don’t Dry to zdecydowanie gra wciąż kontrowersyjna, która nijak nie wpisuje się żartami i tematyką we współczesne społeczeństwo. Rozumiem, dlaczego tak jest, ale z drugiej strony jest to całkiem przyjemna przygodówka w klasycznym stylu. Kopia gry do recenzji została dostarczona przez wydawcę.

6
Leisure Suit Larry - Wet Dreams Don’t Dry:
6

2 komentarze

  • Odpowiedz
    Adam Weishaupt
    gru 07, 2021 11:49 pm

    Nie zgadzam się z wielokrotnie przywoływaną „niedzisiejszością” tematyki i samej postaci Larry’ego. Współczesna sytuacja nie różni się od tej z 1987, kiedy Al Lowe stworzył bohatera omawianej serii. Bohaterowie z lat 70. i 80. XX wieku nie mieli kłopotów ze zdobywaniem kobiet, które często stanowiły ich odzdobę (aczkolwiek kobiet w głównych, aktywnych rolach też było wtedy sporo – zmiana przyszła dopiero w latach 90., z czego nie każdy zdaje sobie sprawę). W przypadku Larrry’ego to kobiety rozdają karty, zwykle z fatalnym dla głównego bohatera skutkiem. Ale takie było założenie – Larry miał być antytezą bohatera. I to nawet nie 'everymanem’, a kimś godnym pożałowania. I moim zdaniem Lowe wywiązał się z zadania znakomicie. Późniejsi twórcy podchwycili temat i dostaliśmy Guybrusha Threepwooda, Freddy’ego Pharkasa albo trio złożone z Bernarda, Hoagiego i Laverne. Dziś to absolutne klasyki gatunku.

    Proszę zwrócić uwagę, że Larry nie jest żigolakiem, ale jego parodią (choć sam uważa inaczej). Choć ma się za króla życia, w rzeczywistości ma kłopot z prostą wymianą zdań z dowolną kobietą, przez co traktowany jest przez nie z góry, podobnie zresztą jak przez wiekszość postaci, które nie okazują mu za grosz szacunku, a zwykle go mniej lub bardziej jawnie obrażają. Larry to pechowiec, neurotyk i popychadło – kompletne przeciwieństwo popularnych bohaterów filmów i gier. Tematyka też nie jest szczególnie dziwna – seria przygód Larry’ego była od początku planowana wyłącznie dla odbiorców dorosłych (albo przynajmniej dorosławych). Nawiasem mówiąc, to samo w sobie stanowiło nowość w roku 1987, kiedy to dorośli grający w gry komputerowe nie byli traktowani zbyt poważnie. Ponadto, pruderujne podejście do seksu to obecnie domena głównie amerykańska – w filmach i serialach europejskich, przede wszystkim niemieckich, jest to temat traktowany znacznie naturalniej (w sumie nie dziwi więc, że twórcami WDDD są nasi zachodni sąsiedzi).

    Swoją drogą, to dziś chyba ciężej o erotykę w przygodówkach (nie mówię o wulgarności typu 'Cockwork Industries’ a nawet 'Perky Little Things’). Kiedyś była seria 'Larry’, seria 'Spellcasting 101′, 'Leather Goddesses of Phobos’ (te ostatnie to robota Steve’a Meretzky’ego, żywej legendy przygodówek), albo 'Rex Nebular and the Cosmic Gender-Bender’. A dzisiaj? Ciężko mi przypomnieć sobie jaką lekką grę z silnymi akcentami erotycznymi wykonaną w ostatnich latach. To po to dorastałem? 🙂

    • Odpowiedz
      Łukasz
      gru 08, 2021 1:10 pm

      Ostatnie pytanie mnie powaliło. W moim odczuciu dorasta się po to, żeby z sukcesem robić to, czego Larry nie może, a nie oglądać wirtualne postacie w aktach na ekranie.

      Wszystko, co mówisz to prawda. Nie zmienia to jednak faktu, że cała gra ma dokładnie ten sam klimat co klasyki, który jest nieco nie na miejscu w czasach „me too”, walki o równość kobiet, ruchów „pro choice” i osób nieidentyfikujących się z binarnym podziałem płci. Ja, będąc osobą progresywną i liberalną, czułem zażenowanie, grając w tę grę, chociaż jednocześnie byłem w stanie docenić wizję deweloperów. Nie stworzyli oni po prostu kolejnej gry w serii, tylko homage, który jest wyładowany licznymi odniesieniami do poprzednich gier. Część osób jednak nie będzie w stanie tego zrozumieć i gdy przesiądą się z Fortnite na Larry’ego, zobaczą, że nadal można coś w ten sposób osiągnąć. Może nie aż tak dużo, może nie aż na tak długo, ale co ich, to ich.

      Generalnie cały krajobraz rynku gier wideo znacznie różni się od tego, z którym dorastała większość graczy, którzy pamiętają Larry’ego. Teraz nie trzeba szokować, żeby zrobić sprzedającą się grę. Wcześniej szok w zasadzie był częścią rynku, czy to z uwagi na poruszanie drażliwych tematów, czy też pojawienie się niektórych elementów rozgrywki i życia po raz pierwszy w szeroko dostępnym medium. Doom był najbardziej brutalną grą swoich czasów, natomiast nowy Doom jest odbierany jako groteska, przerysowana przemoc i szczęśliwe mordowanie demonów. Larry zapisał się na kartach historii, bo był wczesną grą, w której celem było podrywanie, co przemawiało do ówczesnej klienteli, ale też było odebrane jako skandaliczne przez opinię publiczną. Teraz cenniejsze są gry, które opowiadają ciekawą historię o trudach życia i relacji. Nie dziwię się, że Life is Strange 2 (dramat dwóch braci po utracie ojca), czy Tell Me Why (problemy życia po zmianie płci), wyparły gry pokroju Larry’ego.

      Co do gier, które są silnie erotyczne, to ktoś ich nadal chce, więc ktoś je nadal robi. itch.io ma całkiem bogatą ofertę gier o tej tematyce, które znacznie różnią się od siebie jakością. Trudno będzie jednak znaleźć grę pokroju klasycznych przygodówek, w której głównym tematem jest erotyka. To się po prostu chyba już nie sprzeda, bo takie gry nie powinny już istnieć w zmieniającym się społeczeństwie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.