Gra Recenzja

W poszukiwaniu zaginionej siostry – Recenzja Lake Ridden

Lake Ridden, recenzja, review

Należy zawsze doceniać pracę małych zespołów i pojedynczych deweloperów. Nawet zrobienie prostej gry to nie dupa lada wyzwanie. Niesamowite jest dla mnie wciąż, to kiedy mały zespół nie tylko zrobi grę, ale zrobi grę ładną i dopracowaną tak, jakby to był tytuł od dewelopera z ogromnym budżetem. Lake Ridden to jedna z tych gier.

Symulator chodzenia w korytarzu

Lake Ridden, recenzja, review, Xbox One
Początek gry ma miejsce w nocy, ale dość szybko przywita nas wschód słońca i ciemna, niebieska sceneria zamieni się w jasną, silnie pomarańczową.

6-osobowy zespół Midnigh Hub to niewielkie studio ze Szwecji, które postanowiło połączyć siły i zrobić grę. Okazuje się, że tylko ludzie od grafiki (Tom Clancy’s The Division 2, Crusader Kings II, Hearts of Iron IV, Stellaris) mają większe doświadczenie, natomiast reszta zespołu to relatywne świeżaczki. Zaskakuje to, gdy okazuje się, że Lake Ridden to zaskakująco ładna i dobrze wykonana gra na wszystkich konsolach. Co prawda można zarzucić jej wiele braków, szczególnie w kwestii rozgrywki, a także można się przyczepić liniowości rozgrywki, ale spośród symulatorów chodzenia plasuje się on na w pierwszej trójce wraz z The Vanishing of Ethan Carter i Gone Home. Lake Ridden oferuje nam historię Marie, trzynastolatki, która wybrała się ze swoją siostrą na ostatni biwak, gdy lato zaczęło ustępować jesieni. Sielanka nie trwała jednak długo, bo już drugiej nocy kłótnia między rodzeństwem spowodowała ucieczkę młodszej siostry Marie. Naszym zadaniem jest ją odnaleźć, odbywając po drodze magiczna podróż w dziczy Maine, gdzie natykamy się na tajemniczą posiadłość wypełnioną łamigłówkami i wiadomościami od ekscentrycznego właściciela.

Wygląd i dźwięk najwyższej klasy

Lake Ridden, recenzja, review, Xbox One
Lokacje są wykonane starannie, pełne są szczegółów, które sprawiają wrażenie, że budynki i otoczenie są naturalne.

Symulatory spacerów rzadko są pięknymi grami, ponieważ często stanowią pierwsze kroki w porządnym game devie, nawet jeśli chodzi o nowe studia złożone z weteranów. Lake Ridden wyróżnia się tutaj w niesamowity sposób. Gra jest w pełni udźwiękowiona, co się dość rzadko zdarza, a jedyne co będziemy musieli czytać to niektóre notatki, resztę nam powiedzą bohaterowie gry. Dodatkowo dźwięki efektów specjalnych zostały zaprojektowane ze starannością i idealnie wpasowują się w tajemniczy, choć raczej nie mroczny, klimat gry. Najważniejsza jest natomiast grafika, która mnie zachwyciła. Artyści idealnie oddali klimat nocy, sprawiając, że jest nadal tajemnicza, ale unikając wszechogarniającej ciemności. Tę spotkamy, ale często będzie można ją rozświetlić za pomocą latarni, czy gra sama zrobi to za nas z wykorzystaniem odpowiednich skryptów. Wiele osób powie, że grafika nie jest ważna, ale jest ona zdecydowanie mocną stroną Lake Ridden. Niestety wiele osób powie także, że gra dość mocno kuleje, jeśli chodzi o fabułę i jej wykonanie.

Marie szuka Sophie

Lake Ridden, recenzja, review, Xbox One
Poszukiwanie Sophie będzie miało miejsce w większości pośród natury, ale raz na jakiś czas będzie nam dane wejść do budynku, lub zobaczyć śmietnik, który pozostawili po sobie ludzie.

Historia opisana w Lake Ridden raczej nikogo nie zatrzyma przy grze. Jest ona bardziej motywacją do podążania dalej niż czymkolwiek innym. Naszą bohaterkę — Marie — poznajemy w momencie, gdy zaczyna poszukiwania swojej młodszej siostry imieniem Sophie. Jakim cudem 13-latka ze swoją młodszą siostrą znalazła się w lesie, nie mam pojęcia. Niemniej jednak naszym zadaniem jest dążenie ku ponownemu pojednaniu, ale po drodze czeka nas masa łamigłówek. Od prostych, w postaci pokręć czymś, żeby dopasować wzór, po nieco bardziej złożone, polegające na połączeniu faktów ze sobą i rozszyfrowaniu znaczenia znaków. W grze występują też dość specyficzne pudełka, które nie są potrzebne do postępu fabuły, ale pozwalają poznać nieco bliżej historię dworu, na którego teren nieopatrznie zawędrowaliśmy. Gra nie jest trudna i nie jest długa. Midnight Hub sugeruje, że przejście jej powinno zająć około 7 godzin, ale tyle nam zajdzie, jeśli będziemy zagubieni, czytali każdą notatkę kilka razy i nie będziemy wiedzieć jak rozwiązać kilka łamigłówek. Przejście gry samej w sobie, po linii najmniejszego oporu zajmie nam około godziny, a na pewno poniżej dwóch.

Nie najlepszy przykład gatunku, ale…

Lake Ridden, recenzja, review, Xbox One
Lake Ridden wydaje się inwestycją w przyszłość Midnight Hub, bo zespół ma potencjał na stworzenie czegoś genialnego.

Lake Ridden to gra, która znalazła się w doskonałym towarzystwie, co niestety jej szkodzi. Gra jest całkiem podobna pod względem rozgrywki do Gone Home i The Vanishing of Ethan Carter, chociaż te dwie oferują nieco bardziej otwartą rozgrywkę. Chodzenie i rozwiązywanie łamigłówek, żeby poznać jakąś tajemnice, jest naprawdę przyjemnym czynnikiem motywującym rozgrywkę, ale niestety sama tajemnica nie jest tutaj najlepszym elementem rozgrywki. Gra nie trzyma w napięciu, nie mamy uczucia chęci zobaczenia, co jest ukryte za następną łamigłówką. Niestety może to prowadzić do niedosytu, który wystąpi po ukończeniu rozgrywki. Lake Ridden to zdecydowanie gra warta swojej ceny, ale dla mnie bardziej kupienie gry jest kwestią zaufania pokładanego w Midnight Hub, bo jeśli ich pierwsza gra jest właśnie taka, to druga będzie wyznaczała nowe granice. Z drugiej strony 59,99 zł to nie jest dużo, jeśli chodzi o ładną, niedługą przygodówkę z elementami logicznymi.



Gra została dostarczona przez Midnight Hub

Grano na Xboksie One X.

7
Lake Ridden:
7

Leave a Reply