Gra Recenzja

Trochę inna przygodówka – recenzja Kursk

Nie jestem fanem łodzi podwodnych. Schodzenie na głębokość w metalowej puszce nie mogło być dobrym pomysłem. Nie zmienia to jednak faktu, że łódź podwodna to genialne miejsce na umiejscowienie akcji przygodówki. Kursk to coś nowego w ramach tego gatunku, ale gra budzi we mnie mieszane uczucia.

Czym jest Kursk?

Kursk to chodzona przygodówka, której akcja dzieje się głównie na pokładzie łodzi podwodnej K-141 Kursk. Gra została stworzona przez Jujubee (Realpolitiks), a portu na Xboksa dokonało Storm Trident, studio stworzone przez Forever Entertainment i Blue Sunset Games. Wybranie klaustrofobicznego miejsca, jako miejsce akcji przygodówki to dość ryzykowna decyzja. Większość podobnych przygodówek pozwala nam krążyć w otwartych przestrzeniach (Dead Esther, The Suicide of Rachel Foster) lub prowadzi nas długimi korytarzami przez fabułę (What Remains of Edith Finch). Tutaj gra ma dość mało struktury. Zadania są bardzo ogóle, a my możemy robić na statku prawie wszystko, co nam się podoba. Zebrać proporczyki, wykraść sekrety, czy pomóc załodze w rozwiązaniu ich problemów. Gra jest oczywiście nieco podzielona, bo podczas ostatniego rejsu Kurska można wyodrębnić poszczególne momenty. Najpierw możemy pozwiedzać niewielki port, następnie doświadczymy zanurzenia, a ostatecznie przyjdzie pora na katastrofę. Każdy fragment dnia ma swoje interakcje i swoje zadania dodatkowe.

Polak? Amerykański szpieg? Definitywnie rosyjski okręt

Kursk, Xbox One, Xbox Series X|S, recenzja, review
Kursk to imponujący statek, nawet jak na dzisiejsze standardy. Wiele okrętów tego typu nadal służy w rosyjskiej marynarce, ale chyba żaden w swojej pierwotnej konfiguracji.

Umiejscowienie akcji jest oczywiste. Lata 2000, Rosja. Oczekiwałem gry w pełni po rosyjsku niczym S.T.A.L.K.E.R., albo po angielsku. Nie spodziewałem się, że usłyszę polski. Deweloperzy zaskoczyli mnie jeszcze bardziej. W grze usłyszymy wszystkie trzy języki. Nasz bohater mówi po polsku, chociaż “mówi” to zbyt wiele powiedziane. Myśli po polsku. Chyba każda kwestia, którą wypowiada w naszym rodzimym języku to myśl albo komentarz na osobności. Z załogą statku rozmawia po rosyjsku. Ciekawie się słucha gry w tym języku, bo dawno nie miałem okazji słyszeć rosyjskiego. Dodatkowo są jeszcze nasi mocodawcy, którzy mówią do nas po angielsku. A więc… Wiemy, że nasz bohater jest szpiegiem… Polakiem na usługach Amerykanów z misją w Rosji? Możliwe. W każdym razie cieszy mnie, że miks języków to nie jest przeoczenie niczym w Outriders, a najwyraźniej świadomy zabieg studia deweloperskiego. Sprawia to, że gra wydaje się jeszcze ciekawsza!

Tester płakał, jak zatwierdzał

Kursk, Xbox One, Xbox Series X|S, recenzja, review
Widać, że prace nad grą zaczęły się dość dawno. Gra wygląda jakby miała już kilka lat, a nie starzeje się wdzięcznie. Niestety. Miałem nadzieje na większe poprawki w oprawie gry wraz z premierą na konsolach.

To tylko częściowo żart. Kursk musiał przejść co najmniej dwie fazy testów QA. Jedną podczas tworzenia gry na PC, a drugą podczas portowania gry na konsole. Dlaczego więc prześlizgnęło się w grze tyle błędów? Dlaczego nadal ma tyle niedociągnięć? Animacje są czasami dziwne, często doświadczymy nienaturalnych ruchów postaci i kiepskiej mimiki. Przez kilka drabin na pokładzie okrętu dało się przejść. Dalej mamy problemy konsolowe. Kto uznał, że dobrym pomysłem będzie przypisania biegania do wciśniętego drążka? Po kilku minutach gry boli od tego palec. Każda szanująca się gra ma przełączany sprint, a każda przygodówka ma dedykowany przycisk biegu. Ktoś też słusznie zmienił kształt przycisków z klawiszy na spusty podczas QTE, ale zapomniał dopasować kształtu potwierdzenia akcji, więc zobaczymy kształt spustu na zielonym prostokącie odpowiadającym klawiszowi. Z grą wszystko jest dobrze, ale wypadałoby zajść się takimi duperelami, które w dużej ilości po prostu szkodzą grze wizerunkowo. Ktoś przecież musiał to klepnąć.

Coś jest nie tak

Kursk, Xbox One, Xbox Series X|S, recenzja, review
Podnoszenie dokumentów może być niebezpieczne. Gra nie ostrzega nas przed zrobieniem czegoś, co nie spodoba się załodze. Okazuje się, że spoglądanie na karki może być śmiertelne w Rosji.

Kursk oczarował mnie szpiegowską intrygą z historycznymi wydarzeniami w tle, jednak przez długi czas nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że coś jest nie tak. Gra wydaje się dość toporna i niezbyt atrakcyjna dla oka. Na statku generalnie można robić wszystko, ale nie, gdy spogląda na nas załoga. Sporo dokumentów to tajne papiery, które po podniesieniu nas dekonspirują. Część już nie i rozgraniczenia nie ma. Brakuje mi “hej, nie ruszaj tego” jako ostrzeżenia. Sądzę, że rosyjska armia, żadna armia, nie utrzymałaby się z wysokimi stanami kadrowymi, gdyby każdy był rozstrzeliwany po dotknięciu, czego nie może. Jeśli jednak uporamy się z małymi niedogodnościami i olejemy wrażenie, że na każdym kroku coś jest nie tak, to mamy przed sobą całkiem porządną i ciekawą przygodówkę. Grywalna, technicznie poprawnie wykonana, no ale…

Koniec z “dobre, bo polskie”

Kursk, Xbox One, Xbox Series X|S, recenzja, review
Początek gry jest dość sielankowy w porównaniu do dramatycznego zakończenia. Uda się ci zobaczyć je wszystkie?

Patrząc na szereg moich ostatnich recenzji polskich gier, dochodzę do wniosku, że większość z nich jest dość mierna. Rekomendowałem je, bo trzeba wspierać lokalny przemysł. Okazuje się jednak, że w Polsce tworzy się niesamowite ilości gier. Z tego powodu, nie będę już rekomendował gier, bo są polskie. A więc… Czy warto polecić Kursk? Cóż, tak. Prawda, że Jujubee musi jeszcze sporo popracować nad wyglądem i rozwiązaniami stosowanymi w swoich grach, a Storm Trident musi przemyśleć to, jak robić dobre porty, ale Kursk to nie jest zła gra. Po prostu nie jest tak dobra, jak miała szansę być. Jeśli chodzi o bycie przygodówką, to schodzi z emocjonalnych tematów, które są plagą tego gatunku. Wspomniane wcześniej gry przygodowe są dobre, ale monotematyczne. Historie osobistych strat, nieważne jak poruszające i piękne, przejadły mi się. Kursk zmienia temat, wprowadza nas w klaustrofobiczny świat okrętu podwodnego, którego ostatni rejs kończy się tragicznie. Brawa za to.



Grano na Xboksie Series X

Kursk to ciekawa historia ostatnich godzin K-141 Kursk. Jako szpieg będziemy musieli zinfiltrować okręt i wydobyć z niego tyle informacji, ile się da. Gra ma wiele zakończeń, sporo dialogów, aż 3 języki i kilka godzin gry. Kopia gry została dostarczona przez wydawcę na potrzebę tej recenzji.

7
Kursk:
7

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.