Gra Recenzja

Recenzja Jalopy

Jalopy, recenzja, review, Xbox One

Jalopy to gra stworzona przez MinskWorks – brytyjskie studio z Bristolu – a wydana przez Excalibur Games. Jest to jeden z tych tytułów, w który się gra, gdy jest rozwijany, ale po premierze jedyne co się ciśnie na myśl to „już skończyli?” Nie zmienia to faktu, że Jalopy to ciekawy pomysł na grę.

Stylizowana przygoda

Jalopy, Xbox One, recenzja, review
Do grafiki w grze trzeba się przyzwyczaić. Nie jest ładna, ale mocna stylizacja sprawia, że odrzucająca też nie jest.

Jalopy rozpoczyna się dość brutalną pobudką, kiedy to stoi nad nami nasz wujek, oznajmiając, że musi nam coś pokazać. Oczy bohatera się otwierają, a naszym ukazuje się mocno stylizowana gra, która wygląda nieco jak pastelowa papka o niskiej ilości poligonów. Jest to styl, który początkowo może urzekać, ale z czasem jest utrudnieniem i naprawdę męczy. O tym jednak przekonamy się później, bo tymczasem przed garażem, w którym spaliśmy, stoi Laika 601 Deluxe – samochód bazujący na Trabancie 601. Jest to na razie rupieć, brakuje mu drzwi, silnika, kół, ale z czasem go naprawimy i dość dużo w niego zainwestujemy. Szybko łapiemy drzwi z pobliskiego wraku, koła z warsztatu, budujemy standardowy silnik i ruszamy w naszą podróż do Turcji. Naszym jedynym zadaniem jest tak naprawdę dotarcie do celu, a jak my to zrobimy, to już mniej istotne. Możemy coś ukraść, możemy coś znaleźć na ulicy. Możemy odsprzedawać uszkodzone części samochodu, cokolwiek, żeby zrobić kilka kolejnych kilometrów.

Handel, kontrabanda i braki

Jalopy, Xbox One, recenzja, review
Stacje benzynowe i sklepy będą naszym głównym źródłem zarobku. Cała gra bazuje na kupowaniu tanio i sprzedawaniu drogo.

Podróż to jednak tylko ostateczny cel gry, który przyjdzie nam osiągnąć… Kombinując, zajmując się tym, co robiliście sami, albo wasi rodzice robili 30 lat temu. Ekonomia Jalopy bazuje na handlu przez granicę. Jest to rozwiązane w fajny sposób, bo każdy kraj ma swoją małą ekonomię, w ramach której coś może być zakazane, czegoś może być nadmiar, a raz na jakiś czas może się wydarzyć coś, co powoduje, że jakieś zasób jest na rynku w małej ilości. Podczas naszej podróży możemy znajdować, jak to by określił wujek naszego bohatera, dary drogi. Są to najczęściej kartony, zaklejone albo zamknięte na kłódkę, w których znajdują się losowe dobra, albo nic. Może się nam poszczęścić i podczas pierwszej podróży trafić na karton wina, które zawsze stoi w dobrej cenie, albo cały czas trafiać na nędzną włóczkę. Zbierając przedmioty, przehandlowując je za granicą, kupując kolejne i sprzedając je za następną granicą budujemy nasze małe imperium finansowe. Najtrudniej jest jednak zacząć i wiedzieć jak wszystko w ogóle działa. Tutaj rozwiązano to zmyślnie za pomocą gazet, które mówią, czego za następną granicą brakuje i znaków na granicy, które mówią co jest zabronione. Zabronione nie zawsze jednak znaczy, że towar będzie bardziej wartościowy, bo przekraczając granicę towarowi zabronionemu nadawana jest wartość, od bezwartościowej po bardzo wartościową. Szmuglowanie towarów to ryzyko. Musisz ominąć granicę bez przeszukania i trafić na kraj, który ceni nielegalne przedmioty. Wino, zawsze jednak warto inwestować w przecenione wino!

Laika jak z Undergrounda

Jalopy, Xbox One, recenzja, review
Modyfikowanie samochodu jest ważnym elementem gry. Musimy ulepszać Laikę, żeby moc dojechać dalej. Zbiornik paliwa, silnik, miejsce na dodatkowe opony.

Jeśli jednak mielibyśmy to wszystko robić naszym oryginalnym samochodem (a gra dla jednego z osiągnięć wymaga wyjechania z Berlina, dotarcia do Istambułu i powrotu bez wczytywania gry) , to byśmy zaczęli grę przeklinać i byśmy po prostu padli z nudów. Żeby temu zaradzić, deweloper przewidział możliwość modyfikacji samochodu. 10-litrowy zbiornik paliwa można zastąpić 20- albo nawet 33-litworym. Możemy zwiększyć moc silnika, kupując nowszy i lepszy (aczkolwiek brakuje mi tutaj opcji wmontowania 4-suwowego silnika, bo dolewanie oleju do 2-suwa jest bardzo nudne i męczące). Można nawet wymienić filtr powietrza, gaźnik i cewkę zapłonową. To wszystko jest w kilku wersjach i w czterech wariantach, co pozwoli nam np. zwiększyć moc kosztem wytrzymałości, albo zwiększyć wytrzymałość kosztem mocy. Każda wersja w każdym wariancie daje nam coś, ale zabiera coś innego, dlatego musimy planować, bo może się zdarzyć, że zamiast brać do bagażnika baniak z paliwem, bardziej opłaca się zabrać skrzynkę z narzędziami. Modyfikacje silnika to jednak nie wszystko, bo modyfikować można także wnętrze i karoserię, zwiększając przestrzeń magazynową w samochodzie, dodając błotniki, dodatkowe oświetlenie, czy też malując go na nowy kolor. I to tutaj powinny być priorytetowe zakupy dla naszego samochodu, bo o ile są drogie, to nie da się przecenić bagażnika dachowego i zestawu narzędzi, który montuje się w bagażniku. Daje to odnawialną skrzynkę z narzędziami, podnośnik i łom bez zajmowania cennego miejsca.

Najważniejsze, to mieć cel

Jalopy, Xbox One, recenzja, review
Czasami gra zmusza nas do robienia nietypowych rzeczy, jak objechanie zarwanego mostu przez tory kolejowe. Jadąc cały czas zastanawiasz się, czy twój samochód cierpi.

Podczas grania w Jalopy zauważyłem, że ważna jest jedna rzecz – cel. Gdy traciłem cel, albo gdy go początkowo nie miałem, gra wydawała się nudna. W gruncie rzeczy nie ma w niej zbyt wiele do robienia. Kolejne państwa się różnią nieco drogą i wyglądem etykiet na produktach, ale poza tym nie są zbyt różnorodne. Dopiero cel, inny niż ukończenie gry sprawiał, że wszystkie niedociągnięcia gry schodziły na drugi plan. Tych jest sporo i są różnorodne. Od upierdliwej śruby, w którą zawsze trudno trafić podczas wymieniania opon, przez kasjerów nie zawsze zwracających lub liczących sprzedawane produkty, po zupełny brak możliwości interakcji z jakimkolwiek przedmiotem. Pokonywanie gry kroczkami zapobiegnie szaleństwu. Nazbierać kasę na narzędzia. Nazbierać kasę na duży bak paliwa. Nazbierać kasę na lepszy silnik. Często da się to zrobić nigdy nie opuszczając Niemiec (albo wykorzystując kolejne niedociągnięcia gry do powolnego robienia nieskończonej kasy), ale wtedy gdy już opuścimy granice naszego rodzimego państwa, gra zamienia się w całkiem ciekawy survival horror, w którym każda dziura w nawierzchni jest nam wroga, a każde przejście graniczne to próba naszego szczęścia.

Tylko dla wytrwałych

Jalopy, Xbox One, recenzja, review
Od samego początku zostajemy nauczeni dbania o samochód. Niestety pod koniec gry ma się już dosyć ciągłego mieszania paliwa z olejem i machania kluczem.

Jalopy to jedna z tych gier, w które więcej osób grało podczas bety, niż w gotowy produkt. Jest to jedna z tych gier, jak Flashing Lights, której fajnie się jest przyglądać jak rośnie, nabiera kształtów i gdy widzimy jak rozwija się wizja deweloperów. Gdy jednak otrzymujemy gotowy produkt, to nie powala on grywalnością i zaczynamy się zastanawiać, dlaczego w zasadzie twórcy gry zatrzymali się akurat teraz? Powtarzalna rozgrywka, samochód, otwarta droga i historia mogą przywodzić na myśl symulację samochodowej podróży doprawioną do smaku mechaniką roguelite, co nie jest wcale dalekie od prawdy i może skusić kilka osób. Niestety w obecnej formie gra jest niesamowicie nieprzystępna i już do końca naszej wielogodzinnej rozgrywki będziemy skazani na regularne żmudne wymiany opon i dolewanie oleju do mieszanki paliwowej naszego 2-suwa z najwyższej socjalistycznej półki. Jalopy to gra dla wytrwałych, którym niestraszne są powolne postępy i prawdę powiedziawszy całkiem nijaka nagroda za nasze trudy.



Gra została dostarczona przez Excalibur Games

Recenzent spędził w grze około 6 godzin, odblokowując jedynie 6 osiągnięć, chociaż uważa, że zasługuje na co najmniej 11. Błędy 🙁

6.4
Dźwięk:
5
Grafika:
6
Rozgrywka:
6.5
Błędy:
8

Leave a Reply